Numer 3(381)    Marzec 2017Numer 3(381)    Marzec 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Wyświęcono cerkiew św. Jana Teologa
Anna Radziukiewicz
Jaki był jej los? Powstawała dla supraskiego monasteru w wieku ubóstwa, czyli w XIX. To był czas panowania na tych ziemiach Imperium Rosyjskiego. Monaster popadł w ogromne ubóstwo, utracił swoją rangę, trwał na granicy niebytu. Ten lichy czas zapoczątkowali Prusacy, a Rosjanie okazali się jego kontynuatorami. I w jednym, i w drugim zaborze wszystko zmierzało do tego, by podmyć fundamenty tego niegdyś wspaniałego monasteru i doprowadzić go do ruiny i zamknięcia. Przy carze Aleksandrze II, w 1873 roku, szykowano go nawet do likwidacji. Cudem ocalał. W tym czasie carskie władze zamknęły kilka prawosławnych monasterów na ziemiach białoruskich. Przy ihumenie Wincentym Kurganowiczu, tym, który kazał zamalować pobiałą freski w cerkwi Błagowieszczańskiej, w monasterze modliło się pięciu braci i tyle samo posłuszników, którzy – jak czytam w źródłach – mało co umieją.
Cerkiew Błagowieszczańska stała na środku dziedzińca prawie bez dachu. Narożne baszty groziły upadkiem. Ihumen Wincenty zamiast stawiać nowy dach, co przekraczało siły monasteru, kazał pobielić całe wnętrze cerkwi. I tak znikły z oczu wspaniałe szesnastowieczne freski. Za ten czyn ihumen odbywał epitimię w Borysoglebskim monasterze w Grodnie.
Ogrodzenie monasterskiego dziedzińca prawie nie istniało. Ogrody i sady zarastały zielskiem. Pokrzywa w sadach rosła tak gęsto, że nie pozwalała przejść między drzewami. Cerkiew Woskresieńska nad katakumbami była już tak stara i zniszczona, że nikt nie myślał o jej remoncie.
Najgorzej było zimą. Nie wystarczało pieniędzy na opał. Wszędzie zimno, a najbardziej w cerkwi Zwiastowania. Nie służono więc w niej zimą. Służbę przenoszono do jednej z cel – małej i też zimnej.
W połowie XIX wieku dobudowano do cerkwi Zwiastowania cerkiewkę, piętnaście sążni kwadratowych. Na starych fotografiach widać ją przyklejoną z boku do części ołtarzowej. Miała być ciepła. Poświęcono ją św. Janowi Teologowi, tak samo jak pierwszą, drewnianą, którą wybudowano na samym początku XVI wieku, a może nawet i w końcu XV wieku, po tym jak mnisi przybyli z Gródka na uroczysko Suchy Hrud, czyli do dzisiejszego Supraśla. Wtedy żadnego miasteczka ani osady nie było.
I tak cerkiew św. Jana Teologa jak nić przewija się przez historię supraskiej ławry. I po nieporadnych ihumenach – Wincentym Kurganowiczu, który rozdawał szczodrą ręką bezcenne supraskie rękopisy, Wincentym Żukowskim, który dalej rozdawał albo sprzedawał monasterskie dokumenty i księgi każdemu kto o nie prosił, nawet dwa stare pomianniki, pisane na pergaminie z XVI wieku, archimandrycie Innocentym Komanieckim, który przekazał Wileńskiej Bibliotece Publicznej 1109 ksiąg i prawie 200 dokumentów, przy którym władze carskie chciały monaster zamknąć, ale przy którym już obserwujemy pewien powiew ożywienia, przychodzi w maju 1881 roku archimandryta Mikołaj Dołmatow. To postać wybitna. Na taką monaster czekał półtora stulecia. Pochodził z orłowskiej guberni. To człowiek głębokiej wiary, intelektualista. Gdy przyszedł do Supraśla, zastał w kasie 36 rubli i 19 kopiejek. A długi sięgały 595 rubli i 67 kopiejek. Był bardzo skrupulatny. Wszystko zapisywał. I to, że pud mąki razowej (około 16 kg) kosztował wtedy 1 rubel i 20 kopiejek.
Archimandryta żalił się w swojej kronice supraskiej ławry – wspaniałą pozostawił, 611 stron – że prawie wszystkie monasterskie budynki nie mają dachu, że woda leje się do wnętrza, że stajnia grozi zawaleniem, że w głównej cerkwi brudne ściany, zwichrowane podłogi, że zewsząd wyziera ubóstwo. Pisze, że nadzieję położył w woli Bożej. W nikim innym nie mógł. I wola Boża pomaga. To co dzieje się przy nim, to cud. Mając na starcie ponad pół tysiąca rubli długu, remontuje główną cerkiew i monasterskie budynki. Zajmuje to mu osiem lat. Z całego imperium od prywatnych osób spływają ofiary, choćby wiano od bogatej dziewczyny, która poszła do monasteru.
Ale bracia wciąż cierpią niewygody. Liturgie w niedziele i święta, w mrozy i słoty, odprawiane są w dużej cerkwi, przejmująco zimnej. Gdy furmankami przyjeżdżają wierni, wciskają się mnichom w każdy kąt, byle się ogrzać, bo nie ma domu pielgrzyma.
I w tej sytuacji archimandryta Dołmatow podejmuje niezwykle śmiałą decyzję. Chce budować nową cerkiew, ciepłą, nie za dużą, połączoną z monasterskim korpusem. Wyliczono – jak zwykle u Dołmatowa z ogromną skrupulatnością – że ma kosztować 10 870 rubli i 35 kopiejek. I zamierza archimandryta wznieść jeszcze dwa domy gościnne i stodołę – za 3531 rubli i 64 kopiejki. Budowa rusza.
8 maja 1889 roku poświęcono miejsce pod budowę cerkwi, którą 12 lutego 2017 roku wyświęcał metropolita Sawa. Jeszcze tego samego roku przykryto ją dachem. Prace – jak zauważył archimandryta Mikołaj Dołmatow – przebiegały bez najmniejszych nieporozumień i przestojów. Cerkiew wzniesiono za połowę zakładanej sumy. Ofiary na jej budowę płynęły znad Oki, Amu-Darii, Wołgi, Dniepru, Wisły. Najwięcej pomogli przy jej budowie miejscowi fabrykanci, szczególnie Adolf Buchholtz, i oczywiście wierni. W połowie następnego roku, czyli w 1890, cerkiew była już gotowa – stał w niej ikonostas, cztery piece holenderskie, wylano posadzkę cementowo-lastrikową. Cerkiew wyświęcono 26 września 1890 roku.
Można powiedzieć, że tamta cerkiew św. Jana Teologa do dziś pozostawała niewykończona. Przez 125 lat nie miała na ścianach polichromii. Może dlatego, że archimandryty Dołmatowa nie było już na nią stać. Wszak to przy nim dokonano odsłonięcia i konserwacji słynnych supraskich XVI-wiecznych fresków w cerkwi Zwiastowania. A tamte prace kosztowały mniej więcej tyle, co wzniesienie nowej cerkwi św. Jana Teologa.
I nastał czas, przy archimandrycie Andrzeju (Borkowskim), kiedy dokonano w latach 2011-2016 gruntownego remontu tak zwanej ciepłej cerkwi – wymieniono okna, położono na ścianach nowe tynki, posadzkę lastrikową zamieniono na kamienną, wstawiono nowy rzeźbiony ikonostas i napisano do niego ikony, gruntownie odnowiono część ołtarzową, budując pod jego posadzką część katakumbową. I najważniejsze – na wszystkich ścianach i sklepieniu położono polichromię. Cerkiew rozpisywali Jarosław i Joanna Jakimiukowie.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. autorka i Jan Makal

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token