Numer 3(381)    Marzec 2017Numer 3(381)    Marzec 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Odpowiedź na krzyk duszy
tłum. Anna Radziukiewicz
Julia Posaszko: – Dlaczego szczęśliwi i pełni sukcesu ludzie porzucają wszystko i idą do monasteru? Czy może współczesny człowiek iść drogą prepodobnych?
Matuszka Julianija: – 45 torebek, 35 par obuwia, szafa kosmetyków, własne oddzielne mieszkanie – jedz, pij, wesel się! A w duszy krzyk: „Tak dłużej nie mogę”!
– W filmie „Inokinia” Matuszka powiedziała, że nie myślała o życiu mniszym. Że zdecydowała się na tę drogę w ciągu trzech dni. Co się wydarzyło w ciągu tych trzech dni?
– To pytanie często mi zadają. A ja do dziś nie wiem, jak właściwie na nie odpowiedzieć. Te trzy dni były szczytem góry lodowej, ale ku temu szczytowi biegło moje całe życie. Teraz, jak przez przezroczyste szkło, ujrzałam całe moje życie jako przygotowanie do tego ostatecznego wydarzenia. Były momenty, kiedy szłam w kierunku przeciwnym, od Boga. Myślę teraz, że Pan daje możliwość wyboru, pewne warianty każdemu człowiekowi. Człowiek cały czas schodzi z wytyczonej drogi i ześlizguje się w grzech, a Pan „łowi” go tam i szuka dla niego innej.
– I tak było z Matuszką?
– Tak. Moja dusza zawsze poszukiwała, jeszcze z młodości. „Łowić” Boży promysł usiłowałam nawet jako niewierząca, nie ochrzczona. Tęskniłam za jakąś czystością… Chociaż żyło się tylko sobą – wszystkie te „ja, ja, ja” naznaczają od dzieciństwa.
– Jak wyglądało wewnętrzne życie Matuszki przed przyłączeniem do Cerkwi?
– Twórczość, zapędzona do wewnątrz. W ogóle dobre pytanie, czym możesz żyć, kiedy nie znasz Boga, jakim wewnętrznym życiem? Jakieś tam tajemne życie duszy poszukującej sensu – było. Wewnątrz tragedia, poszukiwanie, nieusatysfakcjonowanie… Wszystko to nie dawało zadowolenia.
– Czy nigdy nie miała Matuszka pokusy ujrzenia jedynego sensu życia w dzieciach, pracy?
– Sens życia pokładany w dzieciach, pracy, służbie – to wszystko ziemskie. Dusza czuła jednak, że nie jest stąd! Ale wyrazić tego nie potrafiła. Dlatego szukała, gdzie tylko mogła. A na początku lat 90. stało się bardzo popularne wywoływanie duchów, okultyzm, astrologia, wypłnęły nazwiska Bławatskiej, Roericha. Dosłownie miesiąc po chrzcie zaproponowano mi abonament do szkoły astrologii Pawła Głoby… Nikt dokładnie nie wiedział, co to takiego, ale inteligencja kupuje takie „sztuczki”. Diabeł rozumie społeczne uwarunkowania i działa w takiej terminologii, jaka jest danemu człowiekowi bliska. W tym przypadku to było wybraństwo: „to dla wybranych, jakiś robotnik z fabryki tego nie zrozumie, a ty przecież jesteś człowiekiem wysokiej kultury”! Tworzyliśmy horoskopy, zajmowaliśmy się chiromancją, a kiedy u mojego młodszego syna Ignata stwierdzono raka nerki, i to w ostatnim stadium, przechodziliśmy kurs medycznej astrologii – „korektę zdrowia według horoskopu”.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)


tłum. Anna Radziukiewicz

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token