Numer 3(381)    Marzec 2017Numer 3(381)    Marzec 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Za dni smutne i radosne dziękuję Bogu
Ałła Matreńczyk
- Zebraliśmy się dzisiaj, by niczym Samarytanin z Ewangelii o uzdrowieniu dziesięciu trędowatych podziękować Bogu za wszystkie lata życia naszego drogiego jubilata – powiedział władyka, podkreślając że o. Anatol Kiryk obchodzi 80-lecie urodzin, 60 rocznicę święceń diakońskich i 55 kapłańskich. – Służbę kapłańską trudno jest nieść bez pomocy Boga, bez Bożej łaski – dodał. – A nic tak nie cieszy kapłana, jak dostrzeganie, że dzięki jego wysiłkom wierni nie oddalają się od Cerkwi, a przybliżają do Boga.
Tę służbę kapłańską o. Anatol Kiryk niósł najpierw na Warmii i Mazurach wśród wysiedlonej w ramach Akcji Wisła i ciężko doświadczonej ludności ukraińskiej, potem już w kilku parafiach na Białostocczyźnie, zawsze z dużym oddaniem.
I za tę żarliwą służbę serdecznie podziękował jubilatowi w specjalnym liście metropolita Sawa, przekazując w prezencie krzyż z ozdobami.
Arcybiskup Jakub wręczył ikonę Pokrowa Bożyjej Matieri.
Do życzeń dołączyli duchowni i wszyscy zebrani.
O. Anatol Kiryk nie był pierwszym duchownym w swojej rodzinie. Duchownym był już jego dziadek o. Konstanty Kiryk, proboszcz parafii w Słonimie, trzej stryjowie i tata. Wszyscy czterej rozpoczynali posługę na Wileńszczyźnie i Grodzieńszczyźnie, a rewolucja i dwie wojny odcisnęły piętno na ich losach.
Najmłodszy ze stryjów, o. Borys, nie przeżył okupacji – zginął z rąk hitlerowców, którzy za opatrzenie rannego radzieckiego partyzanta żywcem wycięli mu krzyż na plecach. Drugi ze stryjów, o. Paweł, wieloletni sekretarz biskupa wileńskiego, zesłany przez sowietów do syberyjskich łagrów, przez dziesięć lat pracował przy wyrębie drzewa. Trzeci – o. Włodzimierz, po wojnie trafił aż do Kiniszmy, sto kilometrów na wschód od Moskwy.
Na Grodzieńszczyźnie pozostała jedynie ciocia Ksenia, matuszka o. Borysa Pielichowskiego, proboszcza katedralnego i dziekana grodzieńskiego, bo i tata jubilata, o. Anatol Kiryk (senior), opuścił rodzinne strony, docierając w ramach repatriacji na Białostocczyznę.
Papa swoją duszpasterską posługę rozpoczął już w latach dwudziestych.
Trudne to były lata dla naszej Cerkwi, targanej niepokojami związanymi z forsowaniem przez rząd autokefalii. Biskupi, którzy sprzeciwiają się tym planom, wśród nich władyka wileński Eleuteriusz, płacą wysoką cenę. W 1922 roku, na kanunie Pokrowy, tuż po wsienoszczni odprawionej w cerkwi wileńskiego monasteru Świętego Ducha, hierarcha zostaje aresztowany. Policjanci wiozą go do Krakowa, zamykają w klasztorze kamedułów, gdzie władyka, przed odesłaniem do Kowna, spędza cztery miesiące.
Prosi władze o możliwość priczaszczeniaja – bezskutecznie. Wtedy o. Anatol Kiryk (senior) strzyże brodę i włosy i w kobiecym przebraniu, jako pielgrzym, ze Świętymi Darami pod ubraniem dociera do klasztoru. Gdy pokazuje Święte Dary kamedułom – ci godzą się na priczaszczenije władyki (pisze o tym Aleksandr Switicz w książce „Prawosławna Cerkiew na Ukrainie i w Polsce w XX wieku”).
W tym czasie o. Anatol Kiryk (senior) jest proboszczem cerkwi w Iże, później przychodzą kolejne parafie w Nowo-Wilejce i Trabach, rodzą się dzieci, trzy córki, a w 1937 roku syn Anatol (junior).
W Trabach batiuszka zaprzyjaźnia się z księdzem katolickim, Rodźko. – Anatol, źle się dzieje, wyzwoliciele nadchodzą – uprzedza go ks. Rodźko, gdy w 1944 roku nadciąga front. – Daję ci bryczkę, konie, pieniądze, uciekaj.



Ałła Matreńczyk
fot. archiwum o. Anatola Kiryka
Jarosław Charkiewicz

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token