Numer 3(381)    Marzec 2017Numer 3(381)    Marzec 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Dzieło kniazia Ostrogskiego
Andrzej Romanowski
Rusin Ostrogski, syn hetmana wielkiego litewskiego Konstantego Iwanowicza Ostrogskiego, zwycięzcy spod Orszy, należał przez większość życia do elity możnowładczej Wielkiego Księstwa Litewskiego. A było to państwo, które wprawdzie w swym trzonie pozostało ruskie i w którym językiem urzędowym był język ruski, ale które równocześnie, w swej części północnej, było katolickie i łacińskie, które ulegało procesom polonizacyjnym, i które było złączone z Polską kolejnymi umowami (uniami) oraz wielkoksiążęcą dynastią Giedyminowiczów (Jagiellonów). Gdy zaś Litwę i Polskę zjednoczyła zawarta w roku 1569 w Lublinie unia realna, a ziemie południowej Rusi weszły w skład Korony Królestwa Polskiego, Ostrogski – jako marszałek ziemi wołyńskiej i wojewoda kijowski – wszedł do elity możnowładczej polskiej, stając się najpotężniejszym magnatem Korony, a może i Rzeczypospolitej, postrzeganym jako niemal suwerenny władca jeżeli nie całej Rusi, to na pewno Wołynia.
Wzrastał w epoce dwóch ostatnich Jagiellonów. Pochodził z generacji Jana Kochanowskiego – był o kilka tylko lat od niego starszy – w jakimś sensie był dziecięciem polskiego renesansu. Jak pisze krakowski slawista, Tomasz Hodana, słynął „z tolerancji religijnej, której śmiałość budziła czasem niepokój i oburzenie wśród jego konserwatywnych współwyznawców”. Ostrogskiego trzeba widzieć nie tylko na tle Rusi, ale na tle Litwy i Polski – Rzeczypospolitej Obojga Narodów, której przez krótki czas był jednym z filarów.

MIT OSTROGSKICH
W tym czasie, w następstwie przejęcia Rusi przez Polskę, kraj ten budził coraz większe zainteresowanie polskich humanistów. Dotąd – jak w dziełach Jana Długosza, czy Macieja Miechowity – podkreślano żyzność ruskiej ziemi, jej urodę i bogactwo. Teraz chodziło już także o ruską przeszłość, tradycję, nawet ruską odrębność. Tym samym musiał budzić zainteresowanie – symbolizujący tę tradycję i odrębność – ród Ostrogskich. Dlatego w wydanym w 1578 roku w Krakowie w łacińskim dziele Sarmatiae Europeae descriptio (Kronika Sarmacyjej europejskiej) Aleksandra Gwagnina pojawił się pogląd, jakoby Ostrogscy pochodzili od Rurykowiczów. Taki pogląd był wtedy nowością. W panegirykach, jakie w 1514 roku, po zwycięstwie pod Orszą, pisano na cześć ojca kniazia, podobnej genealogii nie zauważano.
Czyżby więc było to odkrycie? Nie, to był mit. Na temat pochodzenia Ostrogskich historycy spierają się do dzisiaj i choć teza o pochodzeniu od Rurykowiczów zadomowiła się w nauce, to przecież nie znaczy, by w XVI wieku te sprawy w ogóle badano. Chodziło o coś innego: ród Ostrogskich funkcjonował jako substytut Rusi – sławiąc go, sławiło się Ruś i prawosławie. W jakimś sensie robił to także Maciej Stryjkowski (skądinąd katolik) w swej napisanej po polsku, a wydanej w 1582 roku w Królewcu Kronice polskiej, litewskiej, żmódzkiej i wszystkiej Rusi. Zawierała ona opowieść o Rusi litewskiej (dzisiejszej Białorusi) i Rusi koronnej (dzisiejszej Ukrainie), w zasadzie natomiast pomijała Ruś moskiewską. Według Stryjkowskiego naród ruski był starszy od litewskiego, tym bardziej więc godzien był uznania i szacunku. Przedstawiając zaś wspólnotę polsko-litewsko-ruską autor chwilami pisał wręcz z perspektywy Rusi. Dlatego więc i on sławił Ostrogskich.
Również Bartosz Paprocki, w wydanych w Krakowie w 1584 roku Herbach rycerstwa polskiego doszukiwał się możliwie najstarszej genealogii Ostrogskich, toteż w swym zapale dochodził do samego legendarnego Rusa. Tak więc pod piórem wszystkich tych pisarzy tworzyła się w świeżo powstałej Rzeczypospolitej nowa jakość ideowa. „Program genealogiczny Ostrogskich/Zasławskich – pisze ukraińska badaczka, Natalia Jakowenko – bez wątpienia tworzył fundament tożsamości ruskiej jako równoważnej z polską, a równocześnie zupełnie wyraźnie «ściągał» niejednorodne terytoria Rusi-Ukrainy we wspólną przestrzeń wirtualnej władzy i «wspomnień historycznych»”.

MIT PRZEDMURZA
Pojawił się też inny jeszcze aspekt odrębności Rusi: jej heroizm. We wspomnianych Herbach rycerstwa polskiego napotkamy Pieśń o Strusie. Jej autorem był – wtedy już nieżyjący – Mikołaj Sęp Szarzyński. W wydanym w 1601 roku tomiku tego poety Rytmy abo Wiersze polskie znalazła się – obok tego utworu – także Pieśń o Fridruszu. Oba te polskie wiersze mówiły o zmaganiach z Tatarami, odbywającymi się na ruskiej ziemi: w przypadku pierwszym w 1571 roku „na Rastawicy”, czyli nad rzeczką w województwie kijowskim, w przypadku drugim w 1519 roku pod Sokalem nad Bugiem. Jak więc się zdaje, to u Sępa właśnie należy szukać pierwszych poetyckich realizacji antemurale christianitatis (przedmurza chrześcijaństwa) i mitu „kresowego”. Ale i u współczesnego mu autora Threnów i rzeczy rozmaitych (1597) Adama Czahrowskiego pojawiają się obrazy rycerskiego, „usarskiego” pogranicza, broniącego Rusi od najazdów. Pojawia się także pierwszy w polskiej literaturze wizerunek kozaka.
Równocześnie z tymi utworami powstał anonimowy Epicedion to jest żałobny wirsz o zacnym a wiecznej pamięci godnym Książęciu Michale Wisniewieckim [sic!]. Ten 24-kartkowy druk, wydany w Krakowie w roku 1585, uznawany jest obecnie za zaginiony, na szczęście na początku XX wieku przedrukował go w Kijowie badacz ukraiński, A. W. Storożenko, i dzięki temu tekst ocalał. Autorem Epicedionu był prawdopodobnie Zdan Bielicki (Biłyćkyj), prawosławny szlachcic wołyński, sługa kasztelana kijowskiego, kniazia Michała Wiśniowieckiego. Swój utwór ułożył wkrótce po śmierci kniazia, a ukończył 1 stycznia 1585 roku w Nyżniej Biłce pod Krzemieńcem. Epicedion traktował o walkach Wiśniowieckiego z Tatarami, Turkami i Moskwą, przedstawiając „poddnieprską Ukrainę” wypełnioną tamtejszymi nazwami miejscowymi (np. Czerkasami) oraz opisami nieustannych wojaczek na „polach szyrokich”, a także kurhanami, od których po wiekach zaroi się w literaturze polskiej:
Więc też chęci osobne do pola miewali.
Polem więcej niż domem wiek swój zabawiali,
Szukający pohańców po polach szyrokich,
Pilnie straży trzymając z kurhanów wysokich.
Dzieło Bielickiego, pomijane bądź traktowane surowo przez historyków literatury, jest jednak znamienne jako powstały w języku polskim już w XVI wieku utwór prawosławnego Rusina. Zapewne pierwszego prawosławnego Rusina w literaturze polskiej, skoro inny Wołyniak, Józef Wereszczyński (około 1530-1598 lub 1599), był jednak katolikiem (rzymskokatolickim biskupem kijowskim), a swe prace wydawał co najmniej o kilka lat później. Opowieść Bielickiego o zmaganiach na przedmurzu chrześcijaństwa, jakim były kresy ukrainne Rzeczypospolitej, stanowiłaby więc pierwsze ogniwo łańcucha, w którym po latach znajdą się takie klasyczne utwory literatury polskiej, jak Maria Antoniego Malczewskiego, Mohort Wincentego Pola czy Ogniem i mieczem Henryka Sienkiewicza.


RUŚ OSTROGSKIEGO

W takiej rzeczywistości ideowej przyszło działać kniaziowi Ostrogskiemu. Natychmiast po przejęciu w roku 1576 Ostroga założył tu szkołę elementarną, którą około 1585 roku przekształcił w kolegium – zakład na średnim poziomie naukowym. Kolegium, kierowane przez rektora Herasyma Smotryckiego, dokonało w świecie prawosławnym prawdziwej rewolucji – obok greki i języka starocerkiewnosłowiańskiego wykładano tu także łacinę. A w przykolegialnej bibliotece gromadzono zarówno druki i rękopisy cerkiewne, jak też książki katolickie i protestanckie. Nigdy jeszcze światy kultury bizantyńskiej i łacińskiej nie znalazły się tak blisko siebie. Ten eksperyment niosła ze sobą konstrukcja polityczna Rzeczypospolitej, ale w tych latach ucieleśniał go najpełniej Ostrogski.
Z niedalekiego Dermania ściągnął kniaź Iwana Fiodorowa – drukarza przybyłego przed kilkunastu laty z Moskwy i tłoczącego dotąd druki cerkiewne w Zabłudowie i Lwowie. Fiodorow pojawił się więc w Ostrogu i w porozumieniu z kniaziem przedsięwziął najważniejsze dzieło swego życia. Najpierw jednak, już w roku 1578, wydrukował Bukwar [elementarz], skądinąd będący repliką wcześniejszej o kilka lat edycji lwowskiej. A 5 maja 1581 roku wydał tomik Chronołohija Andrzeja Rymszy. Ten kalendarz, napisany „prostą mową”, na podłożu potocznego języka białoruskiego, stał się de facto pierwszym ruskim utworem poetyckim. Ale cel pozostawał ambitniejszy – dziełem życia Fiodorowa miało się stać wydanie pierwszej pełnej Biblii w języku starocerkiewnosłowiańskim.
Ostrogski patronował temu przedsięwzięciu. Za pośrednictwem pisarza wielkiego litewskiego Michała Haraburdy dostał od cara Iwana Groźnego odpis tzw. Biblii Gennadiuszowskiej. Był to przekład dokonany w roku 1499 w Nowogrodzie Wielkim przez dominikanina chorwackiego Beniamina, na zlecenie miejscowego arcybiskupa, Gennadiusza. Inną Biblię słowiańską (choć chyba niekompletną) otrzymał równocześnie od papieża Grzegorza XIII. Fiodorowa ze współpracownikami wysłał do Stambułu i Włoch oraz do monasterów Mołdawii, Grecji, Serbii, Bułgarii i Krety, sam zaś skontaktował się ze zbiegiem z Moskwy, kniaziem Andriejem Kurbskim i poprosił go o biblijne konsultacje. Poszukiwania i konsultacje prowadził więc wszędzie – zarówno na Wschodzie, jak na Zachodzie.
Rezultaty nie dały na siebie czekać. Fiodorow po powrocie z wędrówek wydał w 1580 roku w Ostrogu Psałterz i Nowy Testament. Była to próba generalna, po której prace nad wydaniem całości Biblii mogły już ruszyć pełną parą. Ustalaniem tekstu zajmowali się przybyli do Ostroga Grecy, Dionizy Rallu i Eustachy Nathanael, natomiast ciężar prac spoczął zwłaszcza na Herasymie Smotryckim jako głównym redaktorze. Praca wydawnicza trwała ponad rok i ostatecznie 12 sierpnia 1581 roku księga ujrzała światło dzienne. Zatytułowana Biblia sirecz knigy wietchago i nowago zawieta po jazyku słowiensku liczyła 1256 stron i została zamknięta posłowiem Fiodorowa.
Biblia ostrogska była pierwszą w dziejach pełną, drukowaną wersją Pisma Świętego w tradycyjnym, w większości wolnym od ruskich naleciałości, języku starocerkiewnosłowiańskim. Stała się – pisze Zoja Jaroszewicz-Pieresławcew – „nie tylko najwspanialszym osiągnięciem szesnastowiecznego drukarstwa cyrylickiego ruskiego w granicach Rzeczypospolitej, ale i ważnym kultowo i kulturowo wydarzeniem w życiu narodów posługujących się językiem starocerkiewnosłowiańskim”. Uznana przez wszystkie słowiańskie Kościoły prawosławne, także w Mołdawii i Słowiańszczyźnie południowej, stanowiła przez ponad dwieście lat podstawowy wzorzec dla wszystkich Biblii tego kręgu kulturowego (np. dla Biblii moskiewskiej 1663 r.). Był to więc – po pierwszych na świecie drukach cyrylicą, jakie w 1491 roku pojawiły się w Krakowie – kolejny przypadek promieniowania na świat prawosławny kultury ruskiej z Polski (Korony Polskiej), z Rzeczypospolitej. Zdaniem Iwana Ohijenki (wybitnego filologa, zarazem prawosławnego metropolity Winnipegu i Kanady, Hilariona) Ruś koronna stała wówczas kulturalnie najwyżej ze wszystkich narodów prawosławnej Słowiańszczyzny.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Andrzej Romanowski
Prof. dr hab. Andrzej Romanowski pracuje na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk. Jest kierownikiem Katedry Kultury Literackiej Pogranicza UJ oraz redaktorem naczelnym Polskiego Słownika Biograficznego. Ostatnio opublikował rozmowę-rzekę z Lucyną Tychową „Tak, jestem córką Jakuba Bermana” (Kraków 2016).


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token