Numer 3(381)    Marzec 2017Numer 3(381)    Marzec 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Śpiew jak chleb
Anna Radziukiewicz
Rodzeństwo Patryk i Maryna Misiejuk, rodzeństwo Jakub i Anastazja Szeremeta oraz Dominika Błahuszewska, tworzący zespół muzyczny Stebło, stanęli 15 stycznia na najważniejszej scenie prawosławnego świata, na znajdującej się w kompleksie chrama Chrystusa Zbawiciela w Moskwie scenie Sali Cerkiewnych Zebrań (Soborów), mieszczącej 1250 widzów. Zaśpiewali kolędy w językach ukraińskim, polskim, białoruskim i rosyjskim. Dyrygowała nimi matuszka Anna Misiejuk – dla jednych mama, innych ciocia, a dla Dominiki z parafii w Topilcu, jak żartuje matuszka, ciocia przyszywana.
Do dziś nie mogą uwierzyć, że mogli zaśpiewać na tej scenie podczas Patriarszego Festiwalu „Pieśni Chrześcijańskiego Świata”, gdzie zabrzmiała muzyka cerkiewna, klasyczna i ludowa w najlepszym wykonaniu. – To dar Boży wystąpić przed taką publicznością – mówi matuszka. – A samo posłuchanie na żywo patriarszego chóru jest niebywałym przeżyciem – dodaje. – To wszystko inspiruje, podpowiada – warto pracować!
Koncert składał się z dwóch części. W pierwszej wystąpił znakomity Patriarszy Chór Cerkwi Chrystusa Zbawiciela pod kierunkiem Ilii Tołkaczowa. Chór istnieje od 1883 roku, został założony z okazji wyświęcenia cerkwi Chrystusa Zbawiciela, cerkwi pomnika zwycięstwa nad Napoleonem. To właśnie Ilia Tołkaczow, kompozytor i dyrygent, stał się pomysłodawcą festiwalu. A chór jest doskonale znany w prawosławnym świecie. Nagrał mnóstwo płyt. Śpiewa podczas nabożeństw z udziałem patriarchy, a te są transmitowane przez telewizyjne stacje. Śpiewu chóru słuchają więc miliony ludzi.
W pierwszej części wystąpiły jeszcze dwa chóry – moskiewskiej wojskowo-muzycznej szkoły ministerstwa obrony Federacji Rosyjskiej i chór Osanna ormiańskiej Cerkwi.
Część druga koncertu to występy zespołów, które na podstawie przysłanego do Moskwy materiału zapisanego na elektronicznych nośnikach, zostały wyłonione przez konkursową komisję do wystąpienia na scenie. Spływają setki zgłoszeń. Zaproszenie więc na scenę zespołu, jako laureata, staje się ogromnym wyróżnieniem. I takiego w tym roku doznało białostockie Stebło, wywodzące się ze szkoły im. Cyryla i Metodego, folklorystyczna grupa Omskiego Państwowego Dziecięcego Zespołu, chór niedzielnej szkoły jednej z parafii z Niżnego Nowgorodu Odegetria i chór Moskiewskiej Miejskiej Dziecięcej Szkoły Muzycznej im. Prokofiewa.
– Było przepięknie – sumuje z młodzieńczym zachwytem Patryk Misiejuk. Urzekł go profesjonalizm festiwalu, wspaniale wyposażona sala prób, nagłośnienie, którego nie powstydziłaby się niejedna sala koncertowa. Urzekły też tysiące metrów kwadratowych kompleksu Chrystusa Zbawiciela, na którym jak na skale wznosi się chram. To tu się dowiedział, że w jego labiryncie, bez przewodnika i telefonu, można się zagubić.
Urzekła go Moskwa. Mógł pójść z całym Stebłem, w towarzystwie przewodnika, do moskiewskiej Matronuszki, współczesnej świętej, do której nieustannie stoją długie kolejki wiernych. Jej relikwie znajdują się w Monasterze Pokrowskim. Mógł się jej pokłonić. To tu spełniły się marzenia jego mamy, zawodowo analityka, która będąc w Moskwie w delegacji, poszła do świętej Matronuszki i zasiała w sobie myśl – wrócić tu razem z rodziną, choć wiedziała, że wyprawa to trudna i kosztowna, dzielona barierą wiz, drogiej podróży i pobytu w stolicy Rosyjskiej Federacji. A tu kłaniają się relikwiom wszyscy – i mama, i tata, czyli o. Andrzej Misiejuk i ciocia Iwona. Tu i taty marzenia się spełniły – mógł służyć podczas Liturgii w cerkwi Chrysta Spasitiela. W ołtarzu tej cerkwi poznał prisłużnika studenta Edwarda, urodzonego w kazachskiej Astanie, którego rodzinę wysiedlono z Polski. Mówił: – Moja cała rodzina jest prawosławna – i ja i mój tata Stanisław.
Złożyli Matronuszce bukiet biało-czerwonych kwiatów, który otrzymali podczas koncertu od ambasadora Rzeczypospolitej w Federacji Rosyjskiej, prof. Włodzimierza Marciniaka, który powiedział: „Świat staje się lepszy, kiedy śpiewa Stebło”, trawestując hasło festiwalu „Świat staje się lepszy, gdy śpiewamy”.
Patryk i jego najbliżsi zwiedzili Kreml, odwiedzili najważniejsze cerkwie i monastery Moskwy. Doznali ze strony Rosjan ogromnego ciepła i gościnności. I tego ciągle towarzyszącego im zdumienia: – W Polsce, w tak katolickim kraju, są prawosławni?
Patryk Misiejuk, Jakub Szeremeta i Dominika Błahuszewska odwiedzili Moskwę po raz drugi. Pierwszy raz pojechali w nagrodę, jako laureaci konkursu piosenki rosyjskiej, organizowanego w Łodzi. Zajęli tam w 2014 roku drugie miejsce .
Jak rodziło się Stebło?
Najogólniej można powiedzieć ze śpiewaczych tradycji, tak charakterystycznych dla prawosławnych w Polsce, Białorusinów czy Ukraińców. To płodny grunt.
– Mnie i moją siostrę Iwonę Szeremetę prowadziła mama do soboru św. Mikołaja w Białymstoku i powierzała pod opiekę dyrygentki dziecięcego katedralnego chóru, Ali Dubec. Potem śpiewałyśmy już w chórze młodzieżowym dyrygowanym przez protodiakona Aleksandra Łysynkiewicza. Ze śpiewania, zwłaszcza gdy fundament pod nie położono w dzieciństwie, się nie wyrasta. Potem z siostrą śpiewałyśmy w różnych chórach parafialnych. A gdy trzeba było stać w cerkwi podczas Liturgii nie śpiewając, bo dzieci były małe i wymagały nieustannej opieki, cierpiałyśmy – opowiada matuszka Anna.
Dziadek matuszki Jan śpiewał w cerkiewnym chórze w Ploskach, tata Mikołaj pochodzi z Puchłów. Jego córki jeździły do Puchłów do cerkwi na Liturgie i mogły tam słuchać, jak określają, brzmienia wiejskich przepięknych altów, w wykonaniu kobiet, które nie kończyły żadnych muzycznych szkół, a pewnie i nut nie umiałyby przeczytać. Te alty brzmią im w uszach do dziś. Wyrastały siostry zewsząd otulone muzyką, dobrą, cerkiewną, wymagającą.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. z archiwum zespołu Stebło


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token