Numer 3(381)    Marzec 2017Numer 3(381)    Marzec 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Kronika Michała Bołtryka
Michał Bołtryk
- Ponad 47 tys. Polaków umiera rocznie z powodu wysokiego poziomu zanieczyszczenia powietrza. 87 proc. tych szkodliwych emisji pochodzi z domowych palenisk, a 9 proc. z koksowni i elektrowni. Koszty leczenia chorób, spowodowanych zanieczyszczeniami powietrza, wynoszą w Unii Europejskiej 940 mld euro rocznie. Z wypowiedzi prof. Andrzeja Lekstona, kierownika Pracowni Hemodynamiki Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu: „Maski nie są dobrym rozwiązaniem. Takie zwykłe, chirurgiczne, w niewielkim stopniu nas ochronią. Lepsze kosztują ponad 200 zł plus filtry. Ile osób na to stać? Zawsze uważam, że w życiu najdroższa jest bieda. Jeśli ludzie sami nie zrozumieją, że paląc w piecach wszystkim co wpadnie w ręce oszczędzają tylko doraźnie i szkodzą sobie, swoim dzieciom, starszym członkom rodziny, sąsiadom, to problem nie zniknie. Jeśli nie będziemy o siebie dbać, badać się profilaktycznie, bo np. nie mamy pieniędzy na wizytę u lekarza, to problem nie zniknie. Sami sobie tworzymy smog”.

- Prognozy Ryszarda Florka, właściciela Fakro, producenta okien dachowych: „Stajemy się krajem półkolonialnym. Mamy demokrację, wolność i puste kieszenie. Ludzie będą wyjeżdżać. I Polska zostanie wyczyszczona z lekarzy, murarzy, kierowców, pielęgniarek, bo takie osoby bez problemu znajdą pracę na Zachodzie. W kraju zostaną politycy, prawnicy, nauczyciele, urzędnicy i emeryci. To się już dzieje”.

- Z rozmowy w tygodniku „Przegląd” z Łukaszem Turskim, profesorem w Centrum Fizyki Teoretycznej PAN i przewodniczącym Rady Programowej Centrum Nauki Kopernik, zatytułowanej „Triumf nieuctwa”: „Część ludzi została wychowana w przekonaniu, że nie ma reguł. Że jest postprawda, jakaś „narracja”. Oni panicznie boją się tego, co się dzieje. Różne facebooki i tzw. media społecznościowe zalane są postprawdą. To dlatego, że użytkownicy nie potrafią odróżnić, co jest prawdą, a co nie. A gdzie mieli się nauczyć? Nie mogli się nauczyć, bo odpuściliśmy uczenie dzieci i młodzieży, że prawda jest obiektywna. (...) Mam wrażenie, że zrobiliśmy wielką krzywdę ludziom, niewłaściwie przygotowując ich do życia. Teraz są wystraszeni i jak ktoś przyjdzie i powie, że będzie lepiej, bo on im to jakoś zapewni, gotowi są mu uwierzyć. Oni naprawdę mają powody, żeby się bać! Bo tego nie ogarniają. I to nie jest ich wina, tylko nasza. Są też ci, którzy ogarniają, ale też boją się przyszłości. Bo myślą, żę w tej przyszłości nie będzie dla nich miejsca”.

- Prof. Zbigniew Mikołejko, kierownik Zakładu Badań nad Religią Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk: „W normalnych warunkach, gdyby wpompowano 12 proc. budżetu w rozdawnictwo, notowania rządzącej partii powinny poszybować powyżej 50 proc. A słupki PiS stoją w miejscu. Kaczyński postawił na społeczeństwo nieobywatelskie, społeczeństwo niepartycypacji, czyli takie, które nie uczestniczy w życiu publicznym, nie interesuje się polityką, nie czyta gazet. Ta grupa w naszym kraju jest bardzo liczna. W 1989 roku aż 40 proc. uprawnionych do głosowania nie wzięło udziału w wyborach, które miały przesądzić o kształcie ustrojowym Polski. Potem absencja była jeszcze większa. Jarosław Kaczyński wierzy, że uda mu się tę grupę nieuczestniczących przeciągnąć na swoją stronę. Próbuje ich mobilizować, posługując się „teologią polityczną” Carla Schmitta, a więc zarządzania społeczeństwem przez konflikt. Ale Polska to nie Niemcy z lat 30., a III RP to nie Republika Wei-
marska. Rok 1989 nie był klęską, lecz zwycięstwem...”.

- Z rozmowy z 2015 roku z niedawno zmarłym prof. Zygmuntem Baumanem: „W wielkim więc skrócie i uproszczeniu mogę tylko stwierdzić, że błogi spokój jest ostatnią w kolejce wiarygodnych prognoz. Podział na elitę i całą resztę, na ukontentowanych i wyeksmitowanych, garstkę wybranych i masę przegranych, jest jak składnica prochu, obsługiwana przez namiętnych palaczy. Za Jurijem Łotmanem, wielkim rosyjskim literaturoznawcą i filozofem, posługuję się przenośnią pola minowego, o którym wiemy, że materiałów wybuchowych na nim mnóstwo, że do wybuchów dojść musi, tyle że nie da się z góry przewidzieć, gdzie i kiedy nastąpią”.

- Dr Sławomir Dębski, historyk, politolog, dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, o pożytkach z telewizji Biełsat (Rzeczpospolita Plus-minus, 14-15 I 2017): „Po pierwsze, Biełsat jest instrumentem naszej polityki wobec Białorusi, a więc okresowo musi podlegać ocenie pod względem efektywności. Kontekst międzynarodowy się zmienia, trzeba się zastanowić, czy nie dostosować naszych narzędzi. Po drugie, nie wiem, ile ostatecznie osób ogląda Biełsat, ale wiadomo, że ogląda go Aleksander Łukaszenko, a w każdym razie kilka razy zabrał głos na temat programu tej stacji. Po trzecie, przez dziesięć lat zainwestowaliśmy w Biełsat około 40 mln euro. Rocznie przeznaczamy na ten cel około 4 mln euro. Skala możliwości decyzji w sprawie Biełsatu jest potencjalnie szeroka, ale tylko zamknięcie stacji ma charakter nieodwracalny. Jeśli więc prezydent Łukaszenko chciałby polskie władze skłonić do refleksji na temat funkcjonowania Biełsatu, to sądzę, że powinien mieć pomysł na jakiś polityczny ekwiwalent. Próbowaliśmy już bardzo różnej polityki wobec Białorusi: raz sankcji, raz odprężenia. Od wejścia do UE na wspieranie białoruskiej demokracji wydaliśmy w różnych formach około 140 milionów euro. Wciąż powinniśmy wspierać białoruską niepodległość, ale nad metodami można się zastanawiać”. Z innego tekstu w tym samym numerze tej samej gazety: „Biełsat znowu wygrał. Premier Beata Szydło osobiście obiecała dyrektor Agnieszce Romaszewskiej-Guzy, że nikomu włos z głowy nie spadnie, a w telewizji zmian na gorsze nie będzie. Dyrektor stacji sama poprosiła o spotkanie z szefową rządu, a odzew był bardzo szybki. Z ulgą odetchnęli dziennikarze, technicy i współpracownicy – i ci z Warszawy, i ci z Mińska, ponad 200 osób”.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token