Numer 3(381)    Marzec 2017Numer 3(381)    Marzec 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Niezwykłe miasto Konstantynopol
Paweł Kuzienkow
PRZYCIĄGANIE
GRECKIEGO WSCHODU


Konstantynopol – miasto świętego Konstantyna – pierwotnie zostało pomyślane przez cesarza jako wschodnia stolica ogromnego imperium, które rozciągało się od Oceanu Atlantyckiego do Międzyrzecza, jako stolica państwa, które zostało uformowane jeszcze w czasach republiki, a od czasów cesarza Augusta stało się cesarstwem, państwem monarchicznym, łączącym najróżniejsze narody i najróżniejsze kultury, ale w zasadzie opartym na dwóch kluczowych elementach – greckim Wschodzie i łacińskim Zachodzie.
Grecki Wschód w tym rozumieniu oznaczał pierwiastek kulturowy, tradycje związane ze starożytną Grecją, z hellenistycznymi państwami – spadkobiercami państwa Aleksandra Wielkiego. Zachód to od czasów walki Rzymu z Kartaginą wojskowe, prawne i organizacyjne zasady i właśnie rzymscy władcy podjęli się dość trudnego zadania – zorganizowania całej śródziemnomorskiej przestrzeni, po opasaniu jej obręczą rzymskich legionów. Ale jeśli chodzi o kulturę, tradycje związane z nauką, częściowo nawet z religią (Rzymianie bowiem starali się utożsamiać swoich bogów z greckimi), a w pierwszej kolejności, oczywiście, tradycje związane z nauką i filozofią, wszystko to należało właśnie do Greków. Było nawet takie rzymskie powiedzenie: ujarzmiona Grecja zdobyła Rzym.
Rzeczywiście tak było – Wschód i Zachód znajdowały się w symbiozie, w której nie było jednoznacznego lidera. Oczywiście, wojskowy lider to Rzym, ale palma pierwszeństwa, jeśli chodzi o kulturę, należała do wschodniego imperium.
A kiedy od czasów rzymsko-perskich wojen trzeciego – początku czwartego wieku zauważono także ważne wojskowo-polityczne znaczenie wschodniej części imperium, to cesarze coraz częściej zaczęli przebywać właśnie tam – w Azji Mniejszej, nieopodal perskiej granicy, to coraz częściej właśnie tam znajdowała się ich kwatera, ich dwór.
Ale w rzymskim imperium pojęcie „stolica” nie było tożsame z miejscem pobytu imperatora, dlatego że za stolicę uważano miasto, w którym urzędował Senat, a ponieważ Senat urzędował w Rzymie, to kwatera cesarza traktowana była jako tymczasowa, połowa stolica. Konstantyn nie chciał kolejnej kwatery na Wschodzie, jego plany były znacznie poważniejsze. Chciał utworzyć Nowy Rzym, tzn. przenieść do tego miasta także Senat. Takie postawił przed sobą zadanie.

TROJA CZY BIZANCJUM?
Początkowo wzrok skierował na wybrzeże Morza Egejskiego – tam, gdzie w starożytności znajdowała się Troja. Właśnie tam Konstantyn chciał zbudować nową stolicę. Troja w historii Rzymu odgrywa szczególną rolę. Z jednej strony to miasto jest związane z grecką historią, a „Iliada”, cykl o wojnie trojańskiej, uważana jest za główny historyczny epos starogreckiego historycznego i kulturalnego świata. Ale Trojanie to rywale Hellenów, podczas gdy dla Rzymian to protoplaści – zgodnie z tradycją przedstawioną w „Eneidzie” Wergiliusza, właśnie z Troi przybyli założyciele starożytnego Rzymu. Ten trojański ślad rzymskiej historii zawsze był podkreślany. Tym samym Rzym znajdował pewną historyczną i kulturową więź ze Wschodem i trojański mit pomagał odzyskać jedność imperium – okazywało się, że także Rzym stanowi cześć starogreckiej – trojańskiej – przestrzeni.
Ale Troi od dawna już nie było, pozostawały tylko ruiny, a ruiny te znajdowały się w dość niewygodnym dla działań politycznych miejscu. Ale nie tylko niewygodne położenie odegrało tutaj rolę – według tradycji – także mistyka. Chodzi o to, że lokalizacja Konstantynopola w tym miejscu, gdzie się teraz znajduje (tzn. na przylądku starożytnego półwyspu Europa, od którego nawiasem mówiąc cały kontynent otrzymał nazwę, na przylądku Morza Marmara, nad Bosforem) według starożytnej tradycji wzięła się z proroczego snu cesarza Konstantyna, który otrzymał niebiański znak, że miasto powinno zostać założone właśnie tutaj, naprzeciwko starożytnej i leżącej w ruinach z powodu trzęsienia ziemi Nikomedii, a dokładnie na europejskim brzegu Bosforu.

GRANICE
WYZNACZONE PRZEZ ANIOŁA

Miejsce to, teraz już wszystkim dobrze znane, pod wieloma względami było bardzo wygodne. Z jednej strony, znajdowało się w strategicznym kluczowym punkcie całego euroazjatyckiego systemu dróg handlowych, łączy bowiem zarówno drogi lądowe z Azji do Europy, jak i drogę morską z regionu Morza Czarnego do Morza Śródziemnego. Ten trójkąt, na którym leżało starożytne Bizancjum, od którego nazywamy cesarstwo bizantyńskim, był bardzo dogodny do obrony
Oczywiście Konstantynopol był znacznie większy niż to starożytne małe miasteczko, ale rozmiary półwyspu okazały się wystarczające dla nowej stolicy. Z dwóch stron miasto było otoczone dwiema naturalnymi przeszkodami – Morzem Marmara i zatoką Złoty Róg, która rozciąga się od strony Bosforu. I tylko z jednej strony trzeba było wznieść solidne mury. Tak więc miasto było wspaniale ufortyfikowane, co w przyszłości odegrało dużą rolę. Konstantynopol w ciągu całej swej historii był tylko dwa razy zdobyty, a mianowicie: w 1204 roku przez Krzyżowców i w 1453 roku przez Turków i w każdym z przypadków po bardzo ciężkim oblężeniu. W obydwu przypadkach do zdobycia przyczyniła się zdrada, tak więc nie była to wojskowa porażka w bezpośrednim znaczeniu tego słowa.
Takie naturalne umocnienie miasta pomogło mu przeżyć najcięższe chwile. Powtórzę, była to jedna z najlepiej umocnionych stolic całego europejskiego kontynentu.
Co się tyczy sakralnego charakteru miasta, to, według tradycji, kiedy imperator Konstantyn wyznaczał jego granice, szedł przed nim posłaniec Niebios, Anioł, jak to jest zapisane w niektórych źródłach. I kiedy zdumieni dworzanie dziwili się dlaczego tak wielkie mają być wymiary murów miasta, zastanawiali czy nie pora się już zatrzymać, miasto bowiem będzie bardzo duże, imperator odrzekł: „Zatrzymam się wtedy, kiedy zatrzyma się ten, który idzie przede mną”. Nikt nie widział tego posłańca, ale imperator zatrzymał się dopiero wtedy, kiedy znak z góry wyznaczył mu rozmiary tego przyszłego miasta.

SOBÓR – NOWE CENTRUM MIEJSKIEJ PRZESTRZENI
Konstantynopol jest ciekawy i ważny także dlatego, że po raz pierwszy w historii miasto zostało pomyślane i zbudowane właśnie jako chrześcijańskie. Centrum antycznego i starożytnego miasta było najczęściej forum albo – jak mówiono po grecku – agora, plac rynkowy. I akropol. Starożytne miasta miały dwa centra: centrum cywilne, związane z handlem – ono zwykle znajdowało się na nizinie, żeby wygodnie było dostarczać towary i takie jest nawiasem mówiąc forum – i centrum wojskowe, gdzie kryła się ludność w przypadku niebezpieczeństwa: w Rzymie było to wzgórze Kapitol, w Atenach – Akropol. We wszystkich starożytnych miastach forum i akropol stanowiły taki system biegunów, wokół których tworzone było miasto.
Konstantynopol pod tym względem był całkowicie wyjątkowy. Mamy w nim także system forum, jest centralne forum – forum Konstantyna, jest także akropol, który pozostał jeszcze z czasów Bizancjum, umocniony, mały, coś w rodzaju kremla, na przylądku wychodzącym w Bosfor. Ale mimo wszystko ani forum, ani akropol nie były duchowym, politycznym czy kulturalnym centrum miasta. Tym centrum stał się sobór – sobór Mądrości Bożej, wzniesiony przez cesarza naprzeciwko pałacu. Pałac i sobór i związany z nimi kompleks budowli – obejmujących hipodrom, inne świątynie i wychodzących na forum, na główną ulicę miasta, to znaczy pewien łącznik politycznego, ekonomicznego i duchowego życia tej nowej stolicy imperium – tworzyły całkowicie unikalny nowy kwiatostan elementów miejskiej infrastruktury, wokół której potem wyrósł ogromny Konstantynopol.
To bardzo ważne, potem bowiem właśnie świątynia stanowiła centrum chrześcijańskiego miasta na całym świecie – tak było np. w Moskwie. Mało kto pamięta, że i w Petersburgu początkowo centrum stanowił Troicki Sobór, niestety, już nieistniejący, ale Piotr właśnie w nim upatrywał duchowe centrum miasta. Konstantynopol wyznacza taki paradygmat, model dla przyszłych chrześcijańskich miast i ważne, że to połączenie pałacu i soboru, potem patriarchalnego – a w tym czasie, przy Konstantynie, Konstantynopol, nie miał jeszcze ważnego cerkiewnego znaczenia, ale jego potencjał był już widoczny – tak więc to połączenie państwowego i cerkiewnego centrum odgrywało kluczową rolę w historii całego już schrystianizowanego rzymskiego imperium, które nazywamy bizantyńskim. Dlatego Konstantynopol jest archetypem chrześcijańskiej stolicy.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Paweł Kuzienkow
tłum. Ałła Matreńczyk





Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token