Numer 3(381)    Marzec 2017Numer 3(381)    Marzec 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Profanum vs. sacrum a problem konwersji
Jerzy Uścinowicz
Spory religijne mają miejsce i w jakimś sensie uczestniczy w nich również architektura i sztuka. Poświadczają o tym zarówno akty wzajemnego burzenia świątyń i sprzeciwy ich wznoszenia, jak i przypadki wzajemnych konwersji, przebudów i adaptacji. Tak było na całym pograniczu – od Skandynawii aż po Afrykę. Tak było na Litwie i na Rusi, na Węgrzech i w Rumunii. Tak jest na Bałkanach, w Turcji, Syrii, Iraku czy Egipcie do dziś.
My w Polsce dawniej też w tych sporach uczestniczyliśmy. Nie byliśmy ani lepsi, ani gorsi. Mamy wiele grzechów na sumieniu. Burzyliśmy i przekształcaliśmy synagogi, kościoły, cerkwie, kirchy. Te pozostałe stoją do dziś w ruinie. Przed wojną, w 1938 roku, na południowym Podlasiu i Chełmszczyźnie zburzyliśmy na przykład 127 cerkwi. Po Akcji Wisła 1947 roku konwertowaliśmy ich ponad sto, a dwa razy tyle bezpowrotnie utraciliśmy. Po II wojnie światowej rozebraliśmy lub przekształciliśmy setki synagog. Po powrocie na tzw. Ziemie Odzyskane czyniliśmy tak ze świątyniami poewangelickimi. Do dziś stoją nadal opuszczone, zrujnowane, sprofanowane chrześcijańskie świątynie w Miękiszu Starym, Wólce Żmijowskiej, Oleszycach, Kazuniu Nowym, Babicach, Króliku Wołoskim, Jędrzychowie, Pisarzowicach. To nie są wyjątki. Są ich dziesiątki. Są świadkami naszej moralnej porażki. Upadku duchowości i kultury.
Kuriozalnym, pozbawionym zwykłej litości dla innej niż nasza świętość, jest do niedawna jeszcze funkcjonujący – w dawnej kirsze w Wieldządzu – Cathedral pub z dyskoteką. W miejscu jej dawnego ołtarza urządzono bar, a pod nim toalety, pośrodku basen służący do atrakcyjnych walk półnagich dam, a nad kruchtą pokój do wyrafinowanych usług erotycznych. Obiekt „namaszczony” został nawet do pełnienia swej nowej funkcji – pewnie nieświadomie – przez kapłana.
To smutne.

SACRUM – PROFANUM
Świętość przeciwstawia się zawsze temu światu. Postuluje oddzielenie i implikuje całkowitą przynależność do Boga. Akt, który czyni coś sakralnym – jak mówi Rudolf Otto – odrywa rzecz lub jakąś istotę od jej warunków empirycznych i stawia w bezpośrednim stosunku ze sferą noumenalną. Świątynia jako sfera świętości i obiekt kultu nie jest już po tym własnością człowieka. Jest domem Boga. Czy jest nim również i dziś?
Konflikt profanum i sacrum w dzisiejszej rzeczywistości narasta – i to już w skali zmasowanej. We Francji burzone są masowo gotyckie kościoły. W Holandii dziesiątkami przystosowuje się je do innych niż sakralne funkcji. Nawet w Italii się tak czyni.­ A przecież nic się tutaj w doktrynie Kościołów chrześcijan nie zmieniło. Nadal obowiązują zapisy soborowych postanowień – Soboru V-VI w Trullo i VII Soboru Powszechnego w Nicei. Dom Boży ma nim pozostać do końca świata. Aż do zbawienia.
Pomimo tego problem konwersji istniał przecież od dawna. Był niejako wpisany w działalność religijną – różnych akcji misyjnych, prozelityzmu czy nawet religijnych wojen. Poświadczał o stałej skłonności do ekskluzywizmu różnych religii. Dziś jednak coraz częściej stanowi o postępującej na świecie sekularyzacji i deprecjacji religii jako źródła two­rzenia wartości życia człowieka i dziedzictwa jego kultury. Kultura odchodzi od kultu, od którego pochodzi. Staje się wy­alienowana. Obiekty kultu jednych religii nie zamieniane są już tak często na obiekty innych wyznań. Dziś przestają być one w ogóle obiektami kultu. Powszechne są ich adaptacje na hotele, gastronomiczne lokale, mieszkania, sklepy, warsztaty i garaże samochodowe, lokale rozrywki, a nawet domy publiczne czy toalety. Czynione są z nich wyrafinowane fantomy, pozbawione religijnego ducha larwy-maski. Do dziś stoją niekiedy opuszczone, zrujnowane, sprofanowane. Wołają o litość.

POGRANICZE
Przykładami poświadczającymi o próbach zachowania integralności formy z jej religijną służebnością oraz o możli­wościach ochrony dawnych i budowaniu nowych wartości w przestrzeni świątyń zabytkowych – stanowiącymi jakby antidotum na powszechne dziś, szczególnie na zachodzie Europy, przypadki profanacji – mogą być właśnie konwersje świątyń.
W Polsce dochodziło do nich dość często. Wydaje się to być zrozumiałe. Polska leżała bowiem od zawsze na terenie po­granicza. W historycznych – jak i współczesnych – granicach terytorialnych leży na linii, która dzieli Europę na kulturę rzymsko-łacińską i na kulturę grecko-słowiańską. Tu od dawna chrześcijaństwo oddychało dwoma płucami. Tu stoją wspaniałe świątynie – kościoły, cerkwie, zbory, mo­lenny. Tutaj, na ekumenicznych cmentarzach, spoczywają wspólnie ciała przodków. Z pokolenia na pokolenie czczona jest o nich pamięć.
Chociaż rozejście się Kościołów – Zachodnich i Wschodnich – stało się trwałą cezurą w historii chrześcijaństwa, to jednak od niedawna – pod wpływem głównie ruchów ekume­nicznych i rozluźnienia napięcia, w wyniku właśnie wzajem­nych konwersji świątyń, w efekcie II Soboru Watykańskiego i wspólnych deklaracji – nastąpiła wzajemna transmisja wartości. Rejestrujemy symptomy wzajemnej wymiany idei, form kultu i wartości – w architekturze i sztuce.
Czy są to pierwsze symptomy ekumenicznego spotkania? Czy jest to już to – wzajemnie postulowane przez oba Kościo­ły – spotkanie w prawdzie i miłości?
Trzeba przyznać, że to zjawisko wymiany wartości nie jest całkiem nowe. Ono istniało u nas od dawna. Przykładem jest przenikanie kultury muzycznej na Ruś Halicką z Polski z jej rzymską polifonią, które objęło nie tylko Ukrainę, ale i całą Rosję. Przenikanie teologii scholastycznej do Kijowa, a także do Moskwy. Czy też późniejsze inkorporacje gotyckich, rene­sansowych i barokowych elementów do architektury i sztuki cerkiewnej. Fenomenem jest powstanie dość szczególnego aliansu wschodniej ikony z zachodnim gotykiem. Za przykła­dy służyć mogą piętnastowieczne rusko-bizantyńskie freski w kościołach epoki pierwszych Jagiellonów oraz gotycka architektura cerkwi litewsko-białoruskich i ukraińskich XV-XVI wieku. To podatny grunt dla innych spotkań i dialogu sztuki.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Jerzy Uścinowicz, Arch nr 1 (39)
fot. autor

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token