Numer 3(381)    Marzec 2017Numer 3(381)    Marzec 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Obok historii
Dorota Wysocka
Ukazanie się albumu czarno-białych fotografii supraskiego monasteru, wykonanych w 1913 roku przez Józefa Jodkowskiego, młodego (23 lata) konserwatora sztuki, świeżo upieczonego absolwenta moskiewskiego Instytutu Archeologicznego, w późniejszych latach cenionego, z dużym dorobkiem, opiekuna zabytków, przede wszystkim na rodzinnej Grodzieńszczyźnie, jest dla wszystkich zainteresowanych dziejami Supraśla ważnym wydarzeniem, kolejnym etapem na drodze pogłębiania naszej wiedzy o tym niezwykłym obiekcie. Wydawcami są Instytut Historii Sztuki Polskiej Akademii Nauk (właściciel kolekcji zdjęć), a także Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie, Stowarzyszenie Kulturalne Collegium Suprasliense i wydawnictwo Hartigrama. Opracowali ją naukowo i graficznie Piotr Jamski z IS PAN i Marek Zalewski z Muzeum Archeologicznego.
Redaktorzy nie ograniczyli się do przypomnienia sylwetki fotografa, katalogu jego dotyczących Supraśla zdjęć, przekładu napisanego w 1915 roku artykułu o jego historii. Poprosili grono specjalistów o napisanie artykułów dotyczących architektury supraskiej cerkwi, jej malowideł ściennych, wystroju rzeźbiarskiego i wspaniałego, rzeźbionego ikonostasu, przez co album stał się interesujący nie tylko dla znawców tematu. Poprosili też o garść wspomnień Wojciecha Załęskiego, niegdyś nauczyciela w miejscowym liceum plastycznym, potem całą energię kierującego na upowszechnianie „prawdziwej” wizji supraskiej historii. Wspomnień z drugiej ręki, dotyczących okoliczności zburzenia cerkwi Zwiastowania w lipcu 1944 roku. I praca z popularyzującej wiedzę przemieniła się w – łagodnie powiedziawszy – niechętną prawosławnym publicystykę.
Nie wszystko mi się w albumie podobało. Jodkowski nie był doświadczonym fotografem, raczej doceniającym znaczenie dokumentacji fotograficznej amatorem. Nie zdziwiłam się, że zdjęcia w albumie są mało czytelne, na ogół zbyt ciemne, często rozmyte. Portrety są niemal nieczytelne, umyka wiele szczegółów. Nie zdziwiłam się, ale poczułam żal. Nie jest prawdą, że fotografie im nowsze, tym lepsze. Stare negatywy (Jodkowski pracował na szklanych) pozwalały na tworzenie prac wysokiej jakości, które można było powiększać do dużych rozmiarów. Być może autor zdjęć nie potrafił wykorzystać ich możliwości, ale w sukurs powinna mu przyjść współczesna technika komputerowa. Stare, nieraz bardzo zniszczone i niemal nieczytelne negatywy potrafią po fachowej obróbce ujawnić dawny blask. Ze strony redakcyjnej wynika jednak, że do współpracy nie zaproszono specjalistów od grafiki komputerowej, całą obróbkę wykonując własnymi siłami. Wyszło jak wyszło, bez estetycznych smakowitości.
Niczego nowego nie spodziewałam się po Marku Zalewskim, warszawskim archeologu rodem z Supraśla, podkreślającym, że w kwestii historii monasteru jest po prostu uczniem swego mistrza, prof. Józefa Maroszka. W ślad za nim powtarza więc tezę o unickiej (unia florencka) genezie monasteru, jego rozkwicie w latach unii brzeskiej i roli, jaką odgrywał w dziele zbliżania Wschodu i Zachodu.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Dorota Wysocka

Supraśl 1913. Dokumentacja fotograficzna Jóżefa Jodkowskiego cerkwi Zwiastowania Najświętszej Marii Pannie, Waraszawa 2016, ss. 256.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token