Numer 3(381)    Marzec 2017Numer 3(381)    Marzec 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Opowiadania Tadeusza Wyszomirskiego
Tadeusz Wyszomirski
Oni dłużej się modlą
Zdarzenie nieprawdopodobne z gatunku takich, jakie racjonaliści, czyli ludzie dobrze myślący, z gruntu odrzucają, niepomni zdania Szekspira: „Są rzeczy na niebie i ziemi, o jakich się filozofom nie śniło”. Powiem więcej, nie tylko filozofom, nawet kinomanom.
Działka ogrodowa na peryferiach stolicy. Typowa ziemia jałowa. Miejsce nawiedzone – mówili okoliczni mieszkańcy. Jakby nie starali się kolejni właściciele, rosły na niej wyłącznie chwasty. Ktoś wrażliwy słyszał podobno dziwne głosy nocą. Starzy mieszkańcy tych okolic, pamiętający czasy ostatniej wojny, nie byli zadziwieni. Kiwali tylko głowami ze zrozumieniem. W czasie wojny Niemcy zabili tutaj i kazali pochować kilku wziętych do niewoli radzieckich żołnierzy.
W końcu ktoś zdecydował się przyjść z tym do księdza. Miejscowy proboszcz przybył, pomodlił się chwilę, pokropił święconą wodą i poszedł. Po niedługim czasie ten sam człowiek zjawił się u niego ponownie, tym razem z reklamacją. Dziwne zjawiska nie ustawały.
Ksiądz należał do starszego pokolenia. Niejedno w długim życiu już widział. Cóż, czasem człowiek spotyka niewytłumaczalne. Pochodził z Kresów. Zdziwionemu penitentowi polecił:
– Idź teraz do prawosławnych, niech oni się pomodlą.
Widząc osłupienie w oczach rozmówcy, wyjaśnił:
– Tak w podobnych wypadkach postępowali na Kresach. Wie pan przecież, gdzie jest cerkiew na Woli.
Prawosławni duchowni nie wydawali się być zaskoczeni ani zaproszeniem za radą katolickiego proboszcza, ani nawet samą, niecodzienną przecież, sytuacją.
Przyjechali. Jeden z nich odprawiał z krzyżem w ręku ubrany we wschodnią stułę a drugi śpiewał pięknie głębokim głosem. Wzbiła się w niebo ich modlitwa.
– Upokoj Hospodi duszy usopszych rab Twoich i Wieczną Pamięć im zaśpiewali.
Podobno od tamtej pory paranormalne zjawiska na działce ustały, lecz jej właściciel znowu przyszedł do swojego księdza. Miał teraz poważny problem teologiczny.
– Proszę księdza, ta sprawa nie daje mi spokoju, ciągle o niej myślę. No to jak to w końcu jest? Wychodzi na to, że ich wiara jest lepsza od naszej, czy jak?
– Nie o to chodzi – uspokajał go proboszcz. – Oni mają specjalne modlitwy na podobne okazje, pewnie bardziej skuteczne. Poza tym oni dłużej się modlą.

Świadectwo
Działacz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Bawarii opowiadał o swoim nawróceniu.
– Chrześcijaństwa nauczyły mnie proste wiejskie, ruskie kobiety. Przez cały okres wojny pozostawałem gorliwym wyznawcą państwowej ideologii nazizmu.
Po naszej klęsce pod Stalingradem wraz z innymi kolegami z Wehrmachtu dostałem się do rosyjskiej niewoli. Były to straszliwe dni. Czerwonoarmiści prowadzili nas w długiej kolumnie jeńców. Wynędzniali od głodu i mrozu, odarci ze złudzeń młodości, na pewno nie oczekiwaliśmy od nikogo litości. My jej także nie mieliśmy, bo taki był ideał germańskiego wojownika.
Przy drodze, którą nas prowadzono, stały ruskie babuszki i rzucały nam chleb.
Wokół, jak okiem sięgnąć, niezmierzone śnieżne połacie. Byliśmy tymi samymi, niemieckimi żołnierzami, jacy jeszcze wczoraj strzelali do ich mężów i synów, podpalali rodzinne chaty. Dzieliły się z nami teraz chlebem odjętym sobie dosłownie od ust.
Przeżyłem wówczas psychiczny wstrząs, który zmienił całe moje życie. Chrześcijaństwa takiej próby co u tych biednych, sowieckich kołchoźnic, nie spotkałem już później nigdzie.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token