Numer 4(382)    Kwiecień 2017Numer 4(382)    Kwiecień 2017
fot.Zmartchwystanie Pańskie - malowidło w cerkwi Świętego Ducha w Białymstoku
Cichy i pokornego serca
tłum. Ałla Matreńczyk
Niedawno zadzwoniła do nas matuszka Jewfimija – posłusznica o. Kiryła – i powiedziała, żebyśmy z o. Włodzimierzem przyszli pożegnać się ze starcem. W ciągu ostatnich dziesięciu lat, odkąd nie wstawał już z łóżka, żegnaliśmy się z nim kilkakrotnie. Żegnaliśmy się i prosiliśmy Boga, żeby chociaż trochę przedłużył dni tego niezwykłego człowieka, nie dla niego, a dla nas, dla nas! Bo przy nim ucichały duchowe burze i wewnętrzne napięcia, następował błogosławiony wewnętrzny pokój, w którym wszystko stawało się przezroczyste i jasne. Jak w jednym z żywotów pisano o uczniu, który przyszedł do starca i pogrążył się w milczeniu. Na uwagę, dlaczego o nic nie pyta, odpowiedział: „Wystarczy, abba, że na ciebie patrzę”. Takie samo uczucie pojawiało się przy o. Kiryle.
Starzec leżał z zamkniętymi oczyma, przykryty po sam podbródek prześcieradłem i tylko ręce, jego dobre, miękkie ręce spoczywały na wierzchu. Ucałowaliśmy ciepłą prawą dłoń, przyłożyliśmy się pobożnie, jak do świętości, i czule, jak do rodzonego ojca.
Miła, życzliwa matuszka pozwoliła pobyć w kielii – przyniosła dwa krzesła i siedzieliśmy milcząc przy łóżku. Panował spokój i cicha radość, poczucie pełni bytu. Jak zawsze w obecności o. Kiryła wszystkie życiowe biedy, niepokoje, wątpliwości ucichały, ujawniał się sens życia. W języku filozofii nazywa się to „fenomenologiczną redukcją”, znaczenie wszystkiego co tymczasowe, zmienne, względne, maleje do zera, a pozostaje jedynie dusza, która stoi przed Bogiem i Bóg, który ją stworzył.
Pierwszy raz trafiłam do o. Kiryła wkrótce po moim chrzcie, kiedy na spowiedź i rozmowy zaczęłam jeździć do jeromonacha z Troice-Siergijewskiej Ławry. I właśnie on wysłał mnie na spowiedź z całego życia do starca, także po to, bym uzyskała odpowiedź na niektóre kwestie, na które on sam wtedy nie ośmielił się odpowiedzieć. Odprowadził mnie do przedsionka kielii, gdzie o. Kirył przyjmował cierpiących ludzi i z trwogą przycupnęłam na ławeczce, oczekując na swoją kolej.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

pravoslavie.ru
tłum. Ałla Matreńczyk
fot. www.prawoslavie.ru

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token