Numer 4(382)    Kwiecień 2017Numer 4(382)    Kwiecień 2017
fot.Zmartchwystanie Pańskie - malowidło w cerkwi Świętego Ducha w Białymstoku
Na gruncie prawa
Natalia Klimuk
Historyk białostockiego oddziału IPN Piotr Łapiński podczas rozmowy na antenie Radia Racyja o śledztwie w sprawie pacyfikacji białoruskich wsi powiedział, że niektóre założenia wywołują zdumienie, a niektóre fakty prokuratorzy obeszli milczeniem. Czy pojawiły się nowe dokumenty albo świadkowie? Czy jest możliwość powtórnego zbadania sprawy? Jak do zarzutów niektórych historyków odnosi się prokurator, który zajmował się sprawą pacyfikacji białoruskich wsi?
O to Dariusza Olszewskiego, z pionu śledczego IPN, pytał dziennikarz Radia Racyja Łukasz Leoniuk:
– Prokurator ocenia pewien fragment rzeczywistości na gruncie przepisów prawa – mówił prokurator Olszewski. – Musi ocenić, czy dane zdarzenie wyczerpuje znamiona przestępstwa. Historycy czasami badają sprawy szerzej, badają zaszłości, natomiast prokurator IPN owszem, odwołuje się do przeszłości, odwołuje się do przyczyn, do motywów, ale musi zbadać dany czyn pod kątem prawnym i to jest zasadniczy jego cel. W przypadku Romualda Rajsa „Burego” ilość dowodów była wystarczająca do uznania, że sprawca i towarzyszący mu członkowie oddziału działali w celu wyniszczenia ludności pochodzenia białoruskiego o wyznaniu prawosławnym.
– Czy jest możliwość powtórnego przeprowadzenia tego śledztwa, dodania jakiś faktów?
– Postanowienie w sprawie pacyfikacji białoruskich wsi jest prawomocne. Każde prawomocne postanowienie o zakończaniu śledztwa w przypadku pojawienia się nowych faktów, nowych dowodów, może zostać podjęte w celu kontynuowania. Nie ukrywam, że po zakończeniu śledztwa wpływały informacje podważające zasadność decyzji o umorzeniu, niemniej jednak były to informacje rozpoznawane w toku śledztwa, a dotyczyły przede wszystkim złego stosunku ludności prawosławnej do organizacji niepodległościowych. Podnoszono, na przykład, że mieszkańcy niektórych wsi dopuścili się mordów na żołnierzach polskich czy ostrzeliwania oddziałów konspiracyjnych. W wyniku przeprowadzonych czynności nie znaleziono jednoznacznych dowodów potwierdzających takie właśnie okoliczności, niejako usprawiedliwiające akcję pacyfikacyjną oddziału Romualda Rajsa.
– Czy Panu, jako prokuratorowi, znane są jakieś nowe dokumenty czy świadectwa ludzi? Czy może historycy IPN-u powiadomili Pana o czymś?
– Dotychczas poza ogólnymi sformułowaniami, które sprowadzają się do tego, że przy ocenie materiału dowodowego nie wziąłem pod uwagę dowodów ze strony osób z kręgu organizacji niepodległościowej, nie pojawiła się żadna konkretna informacja, że kogoś nie przesłuchałem, nie sprawdziłem, czy taka osoba posiada określone wiadomości. Chciałbym, gdyby taka informacja do mnie trafiła, takie osoby przesłuchać. Na pewno informacje przez nie przekazane zostałyby w sposób należyty ocenione. Jeżeli będą to informacje istotne, wykażą, że decyzja o umorzeniu śledztwa była nieprawidłowa, podejmę odpowiednie kroki, łącznie z podjęciem tego śledztwa. Do dziś jednak nie pojawiły się takie okoliczności.
– Czy znany jest Panu rozkaz kierownictwa „Burego” pacyfikacji białoruskich wsi na terytorium powiatu bielskiego?
– Zapoznałem się z tym dokumentem. Był on oceniany pod kątem przyczynienia się do pacyfikacji białoruskich wsi. Owszem, mógł on mieć wpływ, stanowić inspirację. Trzeba pamiętać, że rozkaz był napisany we wrześniu, pacyfikację mieliśmy po upływie kilku miesięcy, poza tym nie wiemy, co rozumiemy pod pojęciem pacyfikacji. Czy chodziło o – i tak przynajmniej wynika z materiału dowodowego – likwidację określonych osób, czy bardziej pokazanie siły organizacji NZW w tamtejszym terenie w celu podbudowania działań konspiracyjnych niż właśnie przeprowadzenie takich działań, które doprowadziły do masowego zabójstwa osób pochodzenia prawosławnego.
– Czy zatem akcja, która miała miejsce na początku 1946 roku, była aktem samowoli „Burego”?
– Romuald Rajs podjął decyzję samodzielnie. Natomiast w jakim stopniu rozkaz z września mógł zainspirować go do takich działań, nie jestem w stanie ustalić. Niemniej okoliczności takie jak początkowe twierdzenia przed sądem Romualda Rajsa „Burego”, że działał z rozkazu organizacji, a potem wycofanie się z tego, wskazują, że w rzeczywistości jego działanie nie było wynikiem rozkazów od dowództwa Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.
– Już dwa razy środowisko rodzin ofiar „Burego” i środowisko białoruskie próbowały doprowadzić do tego, by państwo polskie wypłaciło odszkodowania tym ludziom. Czy według Pana jest możliwość wypłaty takich rekompensat?
– W obecnym stanie prawnym niestety nie widzę możliwości dochodzenia przez bliskich ofiar odszkodowania i zadośćuczynienia od Skarbu Państwa. Dochodzenie odszkodowań w przypadku czynów powojennych następuje na podstawie szczególnej ustawy, jaką jest „Ustawa o uznaniu za nieważne osób represjonowanych na rzecz niepodległości Polski”. Ta ustawa nie dotyczy takich przypadków jak pacyfikacja wsi czy zabójstwo furmanów.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Na postawie racyja.com
opr. Natalia Klimuk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token