Numer 4(382)    Kwiecień 2017Numer 4(382)    Kwiecień 2017
fot.Zmartchwystanie Pańskie - malowidło w cerkwi Świętego Ducha w Białymstoku
Kronika Michała Bołtryka
Michał Bołtryk
- Kolegium Europejskie na warszawskim Natolinie jest jedną z kuźni kadr europejskich instytucji. W kampusie Kolegium przeważają absolwenci magisterskich studiów politologicznych, dziennikarskich i stosunków międzynarodowych. Obecnie studiuje tu 130 studentów z 34 krajów. Najwięcej jest Francuzów (20), Polaków (18), Ukraińców (12) i Włochów (10). Ale studiują tu nie tylko Europejczycy – jest m.in. dwóch Chińczyków, Pakistańczyk i Nowozelandczyk. Studia w Kolegium Europejskim trwają rok i są bardzo absorbujące. Także dla portfela. Ich koszt to 24 tys. euro. Zajęcia, prowadzone po angielsku i francusku, trwają zazwyczaj od rana do wieczora. Do tradycji należą tygodniowe wyjazdy zagraniczne – na Ukrainę, do Gruzji i Armenii, krajów bałtyckich, państw wyszehradzkich czy do Brukseli. Corocznie specjalnie wyselekcjonowana grupa leci także do Nowego Jorku na symulację obrad ONZ. Jeśli chodzi o wyniki w nauce, to w pierwszej dwudziestce są przeważnie studenci z Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec. Polacy – bardzo rzadko. Kolegium istnieje od 25 lat.

- Bliska historia i współczesność. W 1970 roku wydano w Polsce 112 mln, a w 1983 – 194 mln egzemplarzy książek. W 1983 roku ukazało się 2,3 tys. tytułów naukowych, 1,3 tys. podręczników akademickich, 3,5 tys. wydawnictw popularnych, 393 podręczniki szkolne i 1,4 tys. tytułów literatury pięknej. W 2015 roku ukazało się w Polsce około 105 mln egzemplarzy książek, w bazie Biblioteki Narodowej zarejestrowanych było ponad 40 tys. podmiotów wydawniczych, a 58 proc. Polaków nie przeczytało żadnej książki.

- Polscy emeryci pobierają najniższe świadczenia w Europie. Średnia emertura w Niemczech i Szwecji jest pięć razy wyższa, w Austrii cztery i pół, w Grecji – dwa i pół. ONZ notuje w Polsce największy wzrost ubóstwa w stosunku do rozwoju gospodarczego. Poniżej minimum egzystencji żyje 4,5 mln obywateli, poniżej minimum socjalnego 20 mln. Na zakup metra kwadratowego mieszkania Polak musi pracować ponad dwa miesiące. Mamy ponad półtora miliona bezrobotnych i ponad dwa miliony pracujących w Europie Zachodniej. Wzrost polskiego PKB nie przekłada się na poprawę bytu Polaków. Polski eksport w 65 procentach jest udziałem firm zagranicznych. Korzyści z transformacji osiąga zaledwie 17 proc. obywateli.

- Dr Piotr Majewski, kulturoznawca, antropolog z Instytutu Kulturoznawstwa Uniwersytetu SWPS oraz Instytutu Kultury Polskiej UW, o tożsamości narodowej w tygodniku „Przegląd”: „Tożsamość narodowa stała się czymś, co konsumujemy w takim samym stopniu jak inne produkty w świecie zdominowanym przez kulturę popularną. (...) Dzisiaj gadżety popnacjonalistyczne sprzedają się równie dobrze, jak jeszcze niedawno T-shirty z portretem Che albo symbolami pacyfistycznymi i anarchistycznymi. W ten sposób kontroluje się i instytucjonalizuje także współczesnych popnacjonalistów. – Czy mogą z nich skorzystać wszyscy chętni czy tylko wybrani? – Problem z nowymi popnacjonalistycznymi gadżetami polega na tym, że w myśl kapitalistycznej logiki są przeznaczone dla wszystkich, a jednak mogą być konsumowane jedynie przez wybranych. Z jednej strony są bowiem towarem ekskluzywnym w takim sensie, że wykluczają inne sposoby opowiadania o wspólnocie narodowej, z drugiej zaś to rzeczy po prostu drogie. „Patriotyczny” T-shirt potrafi kosztować nawet 150 zł. Dlatego wiązanie ideologii popnacjonalizmu jedynie z „ofiarami transformacji” jest fałszywym opisem rzeczywistości. Te nowe narodowe precjoza nabywa nie tylko, o ile w ogóle, wykluczona edukacyjnie i ekonomicznie młodzież ze „złych” dzielnic. Przeciwnie, współcześnie popnacjonalizm jest tą ideologią, która oddziałuje na wszystkie klasy i warstwy społeczne”.

- Prof. Bogusław Liberadzki, wiceprzewodniczacy Parlamentu Europejskiego: „ Jest jeszcze jeden problem – w dokumentach unijnych proponuje się znieść zasadę jednomyślności. W takich kwestiach jak budżet, sprawy obronne, polityka zagraniczna nie będzie jednomyślności, będzie większość. Oznacza to m.in., że kraje „machające szabelką” będą marginalizowane. Praktyka będzie taka: „Macie coś do powiedzenia? Niestety, czas się skończył, złóżcie swój głos do protokołu”. Tak to będzie wyglądało. Poniekąd już się to dzieje, czego dowodzi niedawna, odbywająca się w Monachium, wielka konferencja dotycząca bezpieczeństwa, gdzie po raz pierwszy zaprezentował się Mike Pence, wiceprezydent USA. Wiceprezydent Pence spotkał się z wieloma politykami, ale nie z prezydentem Dudą. Z tego powinien wynikać bardzo jasny wniosek – Polska jako tzw. państwo suwerenne, samodzielne wedle wyobrażeń obecnej ekipy rządzącej, niewiele może wskórać. Natomiast jeżeli będziemy silnym członkiem Unii, ważnym ogniwem, będziemy odpowiednio postrzegani na świecie, będziemy osiągać nasze cele suwerennie zdefiniowane. Myślę, że to ciągle możliwe. W UE akcentowanie swojej roli i oczekiwań jest bardzo ważne (notabene rząd próbuje to robić), ale do tego trzeba mieć sojuszników, przyjaciół. Można opisać je obrazowo: każdy minister jest zaprzyjaźniony ze swoim komisarzem. Trzeba dać się lubić i pokazać, że innych się lubi. Tego nam brakuje”.

- Prof. Stanisław Bieleń o rzekomym „ociepleniu i normalizacji” na linii Warszawa – Mińsk: „Otóż nie dostrzegam ani ocieplenia, ani nadziei na normalizację, gdyż nie zmieniają się podstawy doktrynalne polskiej polityki wschodniej. Nawet gdy w różnych miejscach odtrąbiono (o wiele za późno!) „pożegnanie z Giedroyciem”, to jednak polska doktryna wschodnia nie zmienia swojej esencji, przede wszystkim wrogiego nastawienia do Rosji. Ponieważ to Rosja jest najważniejszym graczem w przestrzeni poradzieckiej, zatem Białoruś jest niczym innym jak tylko eskalacją wrogości wobec Rosji poprzez dość prymitywnie zmanipulowaną grę. Inicjatorzy tzw. ocieplenia białoruskiego nie ukrywają zresztą swoich antyrosyjskich intencji i chęci powtórzenia wariantu ukraińskiego”.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token