Numer 5(383)    Maj 2017Numer 5(383)    Maj 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Na Paschę odszedł Nasz Władyka
Anna Rydzanicz, Ałła Matreńczyk
WROCŁAW

Ciało zmarłego hierarchy około piatej rano zostało wystawione w cerkwi katedralnej Narodzenia Przenajświętszej Bogarodzicy we Wrocławiu, gdzie przez prawie trzydzieści cztery lata niósł pasterską służbę. Ze zmarłym Władyką w czasie Liturgii Paschalnego Poniedziałku, odprawionej przez locum tenens biskupa supraskiego Grzegorza, żegnało się bardzo wielu wiernych, duchownych i świeckich. Cały czas czytano modlitwy, a o drugiej w nocy odsłużono Liturgię.
Uroczystości ostatniego pożegnania Władyki Jeremiasza z wrocławską katedrą, diecezją wrocławsko-szczecińską i Wrocławiem rozpoczęły się następnego dnia o dziewiątej jutrznią. Wzięły w nich udział tłumy wiernych, duchowni, dostojnicy innych Kościołów, przedstawiciele władz. Liturgii w asyście licznie przybyłych duchownych przewodniczył władyka Grzegorz.
Pożegnaniu Władyki Jeremiasza we wrocławskiej katedrze towarzyszył niezwykle uroczysty, paschalny śpiew chóru, składającego się w tym dniu z chórzystów z całej diecezji, kierowanego przez Piotra Kuropkę. Chrystos Woskriese obok cerkiewnosłowiańskiego śpiewano po grecku i łacinie.
Po Liturgii odsłużono panichidę. Następnie o. mitrat Jerzy Szczur, proboszcz wrocławskiej parafii, podziękował biskupowi Grzegorzowi za przybycie do Wrocławia i przewodniczenie nabożeństwom Wielkiego Tygodnia oraz Liturgii Paschalnej. Podziękowania skierował również do przybyłych gości, metropolitów wrocławskich Kościoła rzymskokatolickiego, księdza kardynała Henryka Gulbinowicza, księdza arcybiskupa Józefa Kupnego oraz księdza arcybiskupa seniora Mariana Gołębiewskiego, biskupów Kościoła ewangelicko-augsburskiego diecezji wrocławskiej, Waldemara Pytla oraz biskupa seniora Ryszarda Bogusza, księdza Maksymiliana ze zgromadzenia o. paulinów przy kościele św. Mikołaja w Dzielnicy Wzajemnego Szacunku, księdza Andrzeja Michaliszyna z wrocławskiej parafii greckokatolickiej, księdza profesora Michała Czajkowskiego – przyjaciela Władyki Jeremiasza, prezydenta miasta Rafała Dutkiewicza, wiceprezydenta Adama Grehla, przedstawicieli zaprzyjaźnionej Dzielnicy Wzajemnego Szacunku Czterech Świątyń, Aleksandra Gleigewichta – przewodniczącego Gminy Wyznaniowej Żydowskiej i jednego ze współtwórców Fundacji Dzielnicy Czterech Świątyń Jerzego Kichlera, Damiana Mrozka doradcy wojewody dolnośląskiego oraz duchownych diecezji wrocławsko-szczecińskiej, bliskich sercu zmarłego sióstr monasteru w Turkowicach i wiernych.
Proboszcz wrocławskiej katedry przybliżył zebranym życiorys zmarłego Władyki (podajemy go w dalszej części wspomnień o Władyce). – Obejmując w 1983 roku katedrę wrocławską rozpoczął długi i żmudny proces budowania i umacniania prawosławia na ziemiach Polski Zachodniej – podkreślił o. Jerzy. Diecezja wrocławsko-szczecińska znalazła się wówczas w bardzo trudnej sytuacji. Nieobsadzone parafie wymagały szybkich, przemyślanych decyzji. Trzydzieści cztery lata duszpasterskiej posługi to konsekwentny okres stabilizacji i rozwoju Cerkwi. Zaowocował budową i powstaniem trzynastu świątyń oraz erygowaniem dziesięciu parafii. To czas odrodzenia duchowego. Większość duchownych dzisiejszej diecezji otrzymała święcenia kapłańskie lub diakońskie z rąk Władyki Jeremiasza. Niezwykle ważnym aspektem jego pracy duszpasterskiej była praca z młodzieżą, w której widział przyszłość i siłę Cerkwi. – Najważniejsze to ziarno, które zasiewał w sercach ludzi.
– Dzień dzisiejszy jest dniem bólu, dlatego że hierarcha i ojciec żegna się ze swymi dziećmi. Jest to moment najtrudniejszy w wymiarze ludzkim. Jednak optymizm chrześcijański mówi nam, że Władyka, odchodząc, zostaje z nami. On nie był. On jest wciąż i będzie wciąż, był i będzie służył na innym poziomie, w innym wymiarze – wygłosił w homilii biskup Grzegorz. – Jest to człowiek szerokiego wymiaru, głębokiego intelektu i duchowości, wielkiej pokory. Władyka Grzegorz, powołując się na słowa Ojców Kościoła, szczególnie św. Jana Chryzostoma, powiedział, że każdy prawdziwy hierarcha w swoim sercu mieści cały lud Boży, który jest mu powierzony. – Wy wszyscy, bracia i siostry, mieściliście się w sercu Władyki i nikomu tam nie było ciasno. Każdy miał swoje miejsce. (…) Władyka codziennie mógł oddać życie za każdego z was i mógł to uczynić wielokrotnie w ciągu dnia. To jest najpiękniejszy, największy wymiar posługi hierarchy i każdego kapłana. I my znaliśmy właśnie takiego Władykę, który i w dzień, i w nocy modlił się także za nas i za cały świat. To napawa nas wielką nadzieją. To że Władyka odszedł właśnie w paschalny dzień mówi nam o tym, jakie było Jego życie. (…) Widziałem jego wielki, wielki ból. Jego wielkie cierpienie. Rzeczywiście On wszedł na Krzyż. On przeżył Wielki Piątek, żeby w radości duchowej odczuć Paschę Chrystusową. Bóg dał mu takie szczęście.
Władyka Grzegorz przypomniał świętego Apostoła Pawła, który prosił o śmierć. Przypomniał, że chrześcijanie na przestrzeni wieków na pogrzeby przywdziewali szaty białe, będące oznaką głębokiej chrześcijańskiej radości. – Władyko, wiemy, że Bóg dał nam być bardzo blisko. Nie zapominajcie nas w swoich świętych modlitwach, kiedy staniecie przed tronem Najwyższego. Wspominajcie nas, abyśmy także ruszyli drogą prawdziwego chrześcijaństwa, abyśmy pokonywali zło i egoizm. Życzeniem byłoby, abyśmy wszyscy razem spotkali się w tym miejscu, gdzie nie ma bólu, smutku, w Królestwie Niebiańskim. Błażen put’ w on’że idieszy, jako ugotova sia Tiebie miesto upokojenja, (Błogosławiona droga, którą dzisiaj idziesz, gdyż tam przygotowano Tobie miejsce odpoczynku.) Amin. Chrystos Woskriesie! – powiedział na zakończenie władyka Grzegorz.
– Jakkolwiek patrzymy na jego odejście z tego świata do wieczności w perspektywie wiary i ufamy, że Chrystus, którego głosił tutaj na ziemi i niebie to śmierć Jego Ekscelencji arcybiskupa Jeremiasza jest ogromną stratą dla naszego miasta i całego Dolnego Śląska – zwrócił się do zebranych w imieniu Kościoła rzymskokatolickiego metropolita wrocławski, arcybiskup Józef Kupny. – Pan Jezus, rozstając się ze swoimi uczniami, obiecał, że tu wróci i każdego zabierze do siebie w jedno miejsce, kiedy będzie dla niego przygotowane. Stąd mocno wierzę, że to nie przyszła śmierć. Przyszedł Chrystus, żeby zabrać Jego Ekscelencję do siebie, bo miejsce dla niego było już gotowe. Uczynił to w chwili, kiedy wszyscy chrześcijanie na różne sposoby, ale jednak wspólnie, w tym samym czasie świętowali Wielkanoc i śpiewali radosne Alleluja. To piękne podsumowanie wieloletniej posługi świętej pamięci arcybiskupa Jeremiasza we Wrocławiu i w całej naszej ojczyźnie, której jednym z najważniejszych rysów była działalność ekumeniczna. Arcybiskupie Jeremiaszu, odchodzisz od nas, ale Twoje dzieło pozostaje wciąż żywe. Słowa, które zaszczepiłeś w wielu Dolnoślązakach, będą nadal żyły, a inicjatywy, które rozpocząłeś, wciąż będą się rozwijały. Wspieraj nas w Domu Ojca swoją modlitwą, by Wrocław i Dzielnica Wzajemnego Szacunku wciąż pozostawały dla całego świata przykładem, jak można żyć i tworzyć jedność w różnorodności. Spoczywaj w pokoju.
– Jezus Chrystus śmierć zniszczył, a żywot i nieśmiertelność najjaśniej wywiódł przez Ewangelię – słowami świętego apostoła Pawła pożegnał zmarłego Władykę biskup Waldemar Pytel w imieniu diecezji wrocławskiej Kościoła luterańskiego. – Pragnę pożegnać, tu ośmielę się użyć słowa, przyjaciela Kościoła ewangelickiego, przede wszystkim człowieka wielkiego formatu, wielkiej kultury osobistej, człowieka wielkiej wiary, dla którego zgłębienie teologii Krzyża, która jest nam tak bliska, było czymś ważnym, istotnym w ekumenicznym dialogu. Ekscelencjo, Księże Arcybiskupie, dziękujemy Ci za Twoje otwarte serce. Dziękujemy Ci za Twoją wiarę, Dziękujemy Ci za Twoją miłość, którą otaczałeś każdego napotkanego człowieka. Będzie nam Ciebie brakowało, ale też w nadziei Zmartwychwstania Ciebie żegnamy, bo nasz Zbawiciel powiedział: Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Spoczywaj w pokoju!
– Dzisiaj Wrocław żegna arcybiskupa Jeremiasza. W poczuciu wspólnoty uczestniczymy w tym nabożeństwie, aby modlić się, a jednocześnie wyrazić wdzięczność za świadectwo życia księdza arcybiskupa Jeremiasza – powiedział wiceprezydent Wrocławia, Adam Grehl. – Byliśmy świadkami Jego troski o człowieka, o Kościół, o miasto Wrocław, o ojczyznę, o świat. Dawał świadectwo i budował ducha Wrocławia. Wiceprezydent Grehl wspomniał jego zaangażowanie w tworzeniu Dzielnicy Wzajemnego Szacunku Czterech Świątyń. – Siłą Wrocławia są ludzie. Poprzez swoją aktywność, postawę, bogactwo ducha budują siłę miasta. Przez lata ksiądz arcybiskup w sposób bardzo skromny, nie narzucający swojej woli, towarzyszył nam w chwilach radości i troski. Zawsze otwarty, zawsze życzliwy. W różnych momentach okazywał nam zainteresowanie. Bardzo serdecznie dziękujemy. Jeszcze parę dni temu przysłał życzenia pełne mądrych słów. Zachowamy je w pamięci, mając głębokie przekonanie, że te dzieła i to dobro z udziałem księdza arcybiskupa Jeremiasza będzie trwało, a ta myśl będzie nas motywować do tego, aby to dobre, które jest udziałem nas wszystkich pielęgnować, rozkwitać.
– Jesteśmy w ogromnym smutku i żalu z powodu wielkiej straty, jaką ponieśliśmy. Jeszcze niedawno rozmawiałem z Jego Ekscelencją księdzem arcybiskupem, zawsze szanującym drugiego, pełnym życzliwości, ciepła. Prawie dwadzieścia pięć lat temu, gdy szukaliśmy sprzymierzeńców do zorganizowania dzielnicy, otrzymaliśmy zaproszenie do parafii prawosławnej. Byłem pod ogromnym wrażeniem skromności, pobożności, wiedzy religijnej i społecznej. (…) Jeszcze dwadzieścia pięć lat temu było niemożliwe, aby zaproszono Żyda do uczestniczenia w Liturgii prawosławnej, aby duchowny prawosławny uczestniczył w modlitwach w synagodze. Dzisiaj wydaje się to oczywiste. Zawdzięczamy to, i dzielnica, i miasto Wrocław, Władyce Jeremiaszowi – przemawiał Jerzy Kichler z Dzielnicy Wzajemnego Szacunku Czterech Świątyń. – Odejście Jego Ekscelencji do wieczności jest w jakiś sposób symboliczne. Spotykają się ze sobą trzy Paschy. Wielkanoc katolicka, prawosławna, a także żydowska. Ekscelencja często był uczestnikiem naszej Paschy w synagodze. Okres Paschy dla Żydów jest symbolem wyzwolenia z ziemi niewoli do wolności... Księże Arcybiskupie Jeremiaszu, oby dusza Twoja została wyzwolona.
– Wspomnienie Jego Ekscelencji Najprzewielebniejszego Jeremiasza byłoby niepełne bez przedstawienia jego roli w założeniu powstałego w 1990 roku Stowarzyszenia Prawosławnego Świętych Apostołów Piotra i Pawła we Wrocławiu oraz powołaniu terenowych oddziałów w Szczecinie i Lubinie – mówiła jego prezes, Lubomiła Rydzanicz. – Żywe zainteresowanie arcybiskupa bieżącą działalnością było czynnikiem inspirującym stowarzyszenie do dalszej działalności. Wśród różnorodnych form pracy udział Władyki był zawsze znaczący. Jako wykładowca wzbudzał żywe zainteresowanie naukowym i twórczym ujęciem wykładanych treści. Szczególnie podczas sympozjów. Zaś towarzyszące wykładom nabożeństwa, odprawiane przez Jego Ekscelencję wyróżniały się głęboką duchowością religijną i doskonale harmonizowały z ich nastrojem i tematyką. Będzie nam Was, Władyko, bardzo brakowało…
Kiedy po przemówieniach odkryta trumna z ciałem Władyki, niesiona przez duchownych, którym zmarły udzielił święceń, okrążyła wrocławską katedrę, padał deszcz. Wrocław płakał. Jeszcze tylko przez półtorej godziny, w oczekiwaniu na transport do Warszawy, uczestnicy pożegnania mogli pokłonić się zmarłemu. W kolejce czekały tłumy.
– Władyka dał nam szczególne święto, odchodząc w okresie Paschy, bo nigdy w takiej grupie się nie zebraliśmy. Dał nam radość Zmartwychwstania Pańskiego – mówił przy trumnie o. mitrat Aleksander Konachowicz, który z Władyką Jeremiaszem przybył do Wrocławia 4 września 1983 roku. – On jest razem z nami, on nie opuszcza nas, bo jak wierzymy, życie duchowe nie kończy się na śmierci cielesnej, a zaczyna. (…) Módlcie się i czytajcie Pismo Święte – mawiał Władyka. – Najważniejszy w życiu człowieka jest udział w Świętej Liturgii. Nie zapominajcie o tym. (…) Dla niego Pascha była każdego dnia. Mimo trosk, starał się być radosny. (…) Abyśmy zachowali go takim w pamięci, nie dotkniętego wielkim cierpieniem, a radosnego. (...) Każdemu przebaczał. Mówił prostym, ale teologicznym językiem. Ci, którzy stali w świątyni, a jesteśmy różnych narodowości, wszyscy mogli zrozumieć. Nawet polskojęzyczni. (…) On będzie z nami podczas każdej Liturgii. Módlcie się proszę o pokój Jego duszy. Niech Pan Bóg przyjmie Go z otwartymi rękami i da mu radość wieczną. Amen.
Nastąpiły ostatnie chwile pożegnania z katedrą. Po 14.30 ostatni raz duchowni obnieśli zakrytą już trumnę wewnątrz cerkwi i wśród kropli deszczu i ludzkich łez ciało Władyki Jeremiasza złożono w samochodzie i w honorowej asyście policyjnych motocykli opuściło ulicę Wszystkich Świętych, Świętego Mikołaja i miasto Wrocław. Wiecznaja Pamiat’ Wam Władyko!
– To był wielki chrześcijanin i ujmujący człowiek! Jego wielkość nie polegała na podkreślaniu majestatu sprawowanej godności (…). Z Jego ekumenicznej otwartości korzystali w wymiarze jak najbardziej praktycznym, a nie deklaratywnym, luteranie na Dolnym Śląsku, którym za sprawą Jego decyzji udostępniono cerkiew w Lubinie, gdzie odbywały się ewangelickie nabożeństwa! Księże Profesorze, czcigodny Biskupie, spoczywaj w pokoju! – Sebastian Roszak.
– Był ujmująco skromny, a jednocześnie w kontaktach osobistych onieśmielał swoją wiedzą, choć raczej było to wrażenie słuchaczy niż Jego świadome działanie – nigdy nie popisywał się mądrością, był pokorny i zawsze mówił łagodnym tonem. Pamiętam, jak w czasie powodzi 1997 nosił worki z piaskiem, ratując okolice cerkwi i Dzielnicy Czterech Świątyń. Iluż hierarchom korona, mitra czy infuła spadłaby z głowy w takim momencie… Ale nie Jemu…R.I.P. Złożyłem kondolencje proboszczowi parafii prawosławnej w moim mieście i zapewne wybiorę się na nabożeństwo zaduszne w czterdziestym dniu po śmierci. Mam nadzieję, że się zobaczymy, Władyko – TAM… – Wołyński Prusak.

WARSZAWA

We wtorek wieczorem trumna z ciałem władyki dotarła do cerkwi św. Jana Klimaka na Woli, w której arcybiskup Jeremiasz, jeszcze jako kapłan, odprawiał jedno z pierwszych swoich nabożeństw.
Panichidę odsłużył o. Anatol Szydłowski. Potem duchowni przez całą noc czytali Ewangelię. Nazajutrz już na godzinę przed początkiem Liturgii cerkiew wypełniła się po brzegi – dotarli wierni z diecezji przemysko-gorlickiej, warszawsko-szczecińskiej, białostocko-gdańskiej, warszawiacy. Przybyli metropolita Sawa, arcybiskupi Abel i Jakub, biskupi Jerzy, Paisjusz i Grzegorz, duchowni, których uczył, a często i wyświęcał.
Przybyli przedstawiciele Kościoła rzymskokatolickiego – biskupi Krzysztof Nitkiewicz, Michał Janocha, Grzegorz Ryś, Kościoła ewangelicko-augsburskiego biskup Jerzy Samiec, z Kościoła ewangelicko-reformowanego biskup Marek Izdebski i biskup Zdzisław Tranda, z Kościoła polskokatolickiego biskup Wiktor Wysoczański, z Kościoła Starokatolickiego Mariawitów biskup Maria Ludwik Jabłoński oraz biskup Marek Babi. Pięknie śpiewał chór. Raz po raz rozlegało się radosne Christos Woskresie! Chrystus zmartwychwstał!
– Dla prawosławnego chrześcijanina nie ma większej Łaski Bożej, niż gdy moment rozłączenia ludzkiego śmiertelnego ciała z nieśmiertelną duszą następuje w okresie Triumfu Paschalnego – zwrócił się do wiernych tuż po Ewangelii arcybiskup Abel. – A moment śmierci w dniach Wielkiego Świetlanego Tygodnia Paschalnego jest szczególnym darem Bożym.
Arcybiskup Jeremiasz był wybitnym hierarchą naszego Kościoła prawosławnego – mówił. – Ważnym uczestnikiem życia publicznego. Bez ustanku dawał świadectwo, że wiara, nauka i rozum mogą działać wspólnie. Był człowiekiem dialogu, wielkim erudytą i intelektualistą. Zawsze widział w człowieku to co dobre. Nie znosił fałszu, obnażał kłamstwo, obłudę i absurdy. Piętnował przejawy zła i był radykalny w sprawach dotyczących zbawienia. W imię prawdy był gotów zapłacić najwyższą cenę, gdyż dobry pasterz oddaje życie za owce swoje.
Arcybiskup Abel odwołał się do osobistych wspomnień. Władykę Jeremiasza znał dobrze, obaj pochodzili z tej samej narewskiej parafii. Jemu, nastoletniemu prisłużnikowi, zawsze imponowała autorytatywna postawa i stoicki spokój młodego studenta szkół teologicznych w Warszawie.
Na początku lat 80. władyka Abel, obsługujący parafie na Podkarpaciu, spotkał się z władyką Jeremiaszem, wtedy świeckim nauczycielem akademickim, w pociągu relacji Warszawa – Białystok. Obaj mieli okazję spokojnie porozmawiać o problemach związanych z inwestycjami cerkiewnymi w tym regionie. I władyka Jeremiasz dzięki swym kontaktom zagranicznym bardzo szybko pokaźną pomoc finansową zorganizował.
– To dzięki temu spotkaniu prawosławni Łemkowie mają dzisiaj w Zyndranowej cerkiew Świętego Mikołaja, a parafia w Komańczy dom parafialny – podkreślał mówca. – Przypominam sobie także wyjazdowe spotkanie Komisji Wspólnej Rządu i naszego Kościoła, spotkanie, które odbyło się w monasterze św. Onufrego w Jabłecznej, poświęcone przygotowywanej ustawie o stosunku państwa do Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Były to bardzo trudne rozmowy. I to właśnie m.in. arcybiskup Jeremiasz ze swym wewnętrznym spokojem i salomonową mądrością potrafił poprowadzić negocjacje z korzyścią dla Cerkwi.
– Często Władyko podkreślałeś, że umierać w okresie Paschalnego Tygodnia to wielkie błogosławieństwo. Wrota Królestwa Niebieskiego są bowiem wtedy otwarte. Szczerze wierzymy że przejdziesz przez te wrota i wejdziesz do domu Pana naszego Jezusa Chrystusa, o to bowiem będziemy się szczerze modlić.
Tuż przed otpiewanijem zmarłego pożegnalną mowę wygłosił metropolita Sawa. Także zwierzchnik naszej Cerkwi zwrócił uwagę na to, że najszczęśliwsza śmierć spotyka człowieka wtedy, gdy odchodzi z tego świata na Paschę i w okresie paschalnym.
– Błogosławiony jesteś Władyko – powiedział, przypominając słowa św. Jana Chryzostoma: „Niech nikt nie lęka się śmierci, wybawiła bowiem nas śmierć Zbawiciela. Gdzie twe, piekło, zwycięstwo? Zmartwychwstał Chrystus i życie świeci całą pełnią. Zmartwychwstał Chrystus i nikt martwy nie pozostał w grobie”.
– Władyko! Żyjesz, jesteś z nami – mówił hierarcha. – Tak uczy nasza Cerkiew. Dzisiaj odprowadzamy tylko na miejsce spoczynku Twoje ciało, które oczekiwać będzie swego zmartwychwstania.
Metropolita przypomniał trudne lata zmagania się arcybiskupa z nieuleczalną chorobą. – W ostatnim etapie swego ziemskiego życia wiele cierpiałeś, znosząc cierpienia z pokorą, mówiąc: „Chwała Bogu za radości i doświadczenia”. Modlitwa nasza okazała się także bezsilna, taka bowiem jest wola Boża i nikt nie jest w stanie wystąpić przeciwko niej.
Metropolita podkreślił, że wszystko to, co jest bolesnym doświadczeniem w naszym życiu, powinno być złożone u podnóża Krzyża, na którym oddał swoje życie za rodzaj ludzki, jedyny bez grzechu, sam Syn Boży. On także modlił się do swojego Ojca: „Ojcze, jeśli chcesz, oddal ten kielich ode mnie; wszakże nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie” (Mt 6,10).
– Wszyscy, zarówno najbliżsi jak i współpracownicy zmarłego, duchowni i wierni owdowiałej diecezji wrocławsko-szczecińskiej, której służył 34 lata – szukajmy mocy i pokrzepienia w Krzyżu i Zmartwychwstałym Panu, byśmy mogli powiedzieć: „Niech będzie wola Twoja Boże” – mówił. – Wymaga tego od nas nasza wiara. Tylko w ten sposób jednoczymy się z duchem zmarłego arcybiskupa we wspólnej wierze, którą świadczył światu przez swe ziemskie życie.
Metropolita Sawa przypomniał życiorys zmarłego arcybiskupa.
Święcenia kapłańskie otrzymał 26 lutego 1983 roku, 6 marca tego roku złożył śluby zakonne. Tydzień później, 13 marca 1983 roku odbyła się jego chirotonia biskupia.
W lipcu 1983 roku objął katedrę wrocławsko-szczecińską.
Pozostawał na niej 34 lata, służąc Cerkwi i jej wiernym, przybyłym na ziemie zachodnie z Chełmszczyzny, Łemkowszczyzny, Wileńszczyzny. Budował świątynie dusz ludzkich, a także nowe cerkwie.
Dzięki swojej pokorze i gorliwości w pełnieniu służby biskupiej zyskał od wiernych miano „Nasz Władyka”. – Jest to najwyższe podziękowanie, jakie może otrzymać biskup jako arcypasterz od swoich diecezjan – podkreślił metropolita.
Praca świętej pamięci arcybiskupa Jeremiasza była wielopłaszczyznowa, obejmowała działalność duszpasterską, naukową, młodzieżową, ekumeniczną, współpracę z władzami państwowymi wielokrotnie przyjmowała przy tym wymiar międzynarodowy – panprawosławny i ekumeniczny.
Zmarły władyka przez trzy kadencje pełnił funkcję Przewodniczącego Polskiej Rady Ekumenicznej. Jako biblista był przewodniczącym zarówno komisji prawosławnej, jak i ekumenicznej zajmującej się tłumaczeniem Pisma Świętego na język polski. Owocem tej pracy jest przekład na język polski czterech Ewangelii.
Śp. arcybiskup Jeremiasz współprzewodniczył także komisji regulacyjnej, która zajmowała się uporządkowaniem spraw majątkowych naszej Cerkwi.
Przez kilka kadencji był członkiem Komitetu Centralnego Światowej Rady Kościołów, aktywnie uczestniczył w wielu komisjach wszechprawosławnych, zajmujących się przygotowaniem Wszechprawosławnego Soboru oraz komisjach mieszanych do spraw dialogu Kościoła rzymskokatolickiego z Cerkwią prawosławną.
Zarówno jako świecki teolog, jak i biskup wiele uwagi poświęcał pracy z młodzieżą.
Nie sposób nie wspomnieć o utworzonych przez niego ośrodkach miłosierdzia, Domu Opieki w Cieplicach czy Sokołowsku.
– Ś.p. Władykę Jeremiasza cechowała głęboka wiara, skromność, pokora i szacunek wobec drugiego człowieka, bez różnicy kim by on nie był – podkreślał metropolia.
Z oddaniem, poświęceniem i cierpliwością pełnił służbę Cerkwi Chrystusowej, nade wszystko poprzez sprawowanie nabożeństw, szczególnie Liturgii. Pomimo ciężkiej choroby starał się żyć życiem Cerkwi.
Odprowadzamy Go dzisiaj na miejsce wiecznego spoczynku, tu w Warszawie, z którą związany był od młodzieńczych lat.
Drogi Bracie arcybiskupie Jeremiaszu! Dziękuję Ci za wszystko co uczyniłeś dla Świętej Cerkwi. Żegnamy Cię w nadziei, że spotkamy się przed tronem Bożym na Sądzie Ostatecznym.
Dzisiaj żegnają się z Tobą twoi współbracia w biskupstwie, z którymi wspólnie dźwigałeś ciężar „jarzma Chrystusowego” naszej Cerkwi. Żegna Cię Twoja diecezja wrocławsko-szczecińska – duchowni i wierni.
Dziękują Ci za wszystko.
Żegna Cię młodzież, której starałeś się służyć przez całe swoje życie.
Żegnają się z Tobą przedstawiciele Kościołów, należących do Polskiej Rady Ekumenicznej, Towarzystwa Biblijnego, Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, Prawosławnego Seminarium Duchownego.
Żegnają Cię przedstawiciele Kościoła rzymskokatolickiego, władz państwowych. Żegnają Cię wszyscy zebrani w tej świątyni.
Władyko Jeremiaszu! Dzisiaj, po raz ostatni tu na ziemi, uczestniczyłeś wraz z nami w Liturgii, Liturgii paschalnej. Dzisiaj widzisz już tylko to, co widział św. Jan Apostoł: (Obj.7,9-10): „A oto tłum wielki, którego nikt nie mógł zliczyć z każdego narodu, ze wszystkich plemion i ludów i języków, którzy stali przed tronem i przed Barankiem, odzianych w szaty białe z palmami w swych rękach. I wołali głosem donośnym, mówiąc: zbawienie jest u Boga naszego, który siedzi na tronie u Baranka”.
So sviatymi upokoj, Christie, duszu usopszogo Wysokopreosviaszczenniejszego archijepiskopa Ijeremiju.
List kondolencyjny nadesłał prezydent Rzeczypospolitej Andrzej Duda.
„W zmarłym tracimy znakomitego naukowca, autora cenionych dzieł teologicznych” – napisał. „Jego osiągnięcia jako badacza i wykładowcy, wieloletniego rektora CHAT, a także wrażliwego duszpasterza, potrafiącego zachwycić bogactwem przesłania Dobrej Nowiny, stanowią piękny wkład w skarbnicę myśli chrześcijańskiej i polskiej kultury. Z wdzięcznością wspominamy zasługi śp. Arcybiskupa Jeremiasza, położone podczas Jego przewodniczenia Polskiej Radzie Ekumenicznej, oraz współorganizacji Zjazdów Gnieźnieńskich.
Zapamiętamy go jako orędownika dialogu między różnymi tradycjami chrześcijańskimi”.
W imieniu Polskiej Rady Ekumenicznej arcybiskupa Jeremiasza, pożegnał jej prezes, zwierzchnik Kościoła ewangelicko-augsburskiego, ks. biskup Jerzy Samiec. Przypomniał, że władyka Jeremiasz był wieloletnim – przez trzy kadencje – zwierzchnikiem Polskiej Rady Ekumenicznej. Był zawsze postrzegany jako ktoś, kto jest obdarzony wielkim poczuciem humoru, był człowiekiem bardzo łagodnym, niezwykłym teologiem, tłumaczem Nowego Testamentu, a jednocześnie osobą, która dążyła do pojednania i dialogu, jako ten, który zawsze wszystkich szanował, który zawsze zauważał drugiego człowieka, który zawsze dążył do tego, by osiągnąć konsensus, by znaleźć rozwiązanie, które wszyscy będą szanowali, które będą wszystkich zadowalały.
– Sądzę, że symboliczne jest także to, że arcybiskup Jeremiasz odszedł w dniu, kiedy wszystkie Kościoły obchodziły Zmartwychwstanie w tym samym czasie, a więc jest to także wyraz jego dążeń ekumenicznych, by wszyscy byli jedno.
Zmarłego pożegnał także biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz, przewodniczący zespołu konferencji Episkopatu Polski do spraw kontaktów z Polską Radą Ekumeniczną. – Wielokrotnie w czasie tej Liturgii rozbrzmiewał Christos Woskresie. I ten śpiew w tych dniach rozbrzmiewa w naszych wszystkich Kościołach. Przeżywamy ten pogrzeb, wierząc mocno w zmartwychwstanie. Kiedy pracowaliśmy w ramach zespołu, kiedy jeździliśmy na spotkania międzynarodowej mieszanej komisji teologicznej Kościołów prawosławnego i katolickiego, arcybiskup Jeremiasz miał wiele dalekosiężnych wizji, ale jednocześnie widział drobiazgi, rzeczy aktualne, zawsze zachęcał nas, inspirował, dzięki czemu można było zrobić wiele wspaniałych rzeczy.
Ks. arcybiskup Stanisław Gądecki, przewodniczący konferencji Episkopatu Polski, złożył już kondolencje, wyrazy smutku, do których my, tutaj biskupi rzymskokatoliccy i rzymskokatoliccy kapłani się dołączamy.
Ale wierzymy, księże ś.p. Arcybiskupie Jeremiaszu, że spotkamy się w chwale Zmartwychwstałego Pana.
W mieniu całej społeczności Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w warszawie, a także konferencji rektorów uczelni warszawskich zmarłego władykę pożegnał rektor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, ks. prof. Bogusław Milerski.
– Arcybiskup Jeremiasz był biblistą i znamienitym profesorem teologii. Zwieńczył swoją pracę teologiczną przekładem wielu ksiąg Nowego Testamentu, które następnie zostały opublikowane jako przekład przyjaciół. To było znamienne, że arcybiskup potrafił odnaleźć w drugim człowieku swego przyjaciela.
Tak więc oprócz wymiernych efektów pracy teologicznej i ekumenicznej stworzył z ChAT wspólnotę przyjaciół. To nie mury, to nie zaplecze techniczne, a właśnie wspólnota dzięki arcybiskupowi stała się znakiem rozpoznawczym Akademii. Arcybiskup był człowiekiem pojednania, nie tylko pojednania między ludźmi, między wyznaniami, ale też znacznie szerzej, pojednania kulturowego i politycznego.
Wszyscy dobrze wiemy, ze znakomicie znał języki naszych sąsiadów. I to właśnie on stał się pomostem między Wschodem i Zachodem, a dzięki niemu nasza uczelnia stała się szczególną instytucją w naszym kraju, która nie tylko krzewi kulturę, ideologię różnych Kościołów chrześcijańskich, ale jest instytucją pojednania między kulturami i narodami. Także łańcuch rektorski został zaprojektowany przez arcybiskupa Jeremiasza. Są tu wygrawerowane symbole alfa i omega. Ilustrują one los ludzki, początek i koniec, ale nade wszystko są symbolem nadziei, że jest Pan, który jest ponad początkiem i końcem.
Do wolskiej cerkwi przybyła też wiceprezydent Wrocławia Magdalena Piasecka. – Odszedł od nas duszpasterz, ekumenista, arcybiskup, a przede wszystkim wspaniały człowiek, który na zawsze pozostanie w naszych sercach i umysłach w naszym Wrocławiu – mówiła. – Ekscelencjo, dziękuję za twoją otwartość, niespotykaną energię, hart ducha i życzliwość. Bez Ciebie nie istniałaby dzisiaj Dzielnica Czterech Świątyń, miejsce szacunku i współpracy międzywyznaniowej, bez Ciebie bylibyśmy innymi ludźmi. Dziękuję, że byłeś wśród nas, ucząc skromności, wskazując jak być dobrym człowiekiem. Takim Cię żegnamy.
Na koniec pogrzebu metropolita Sawa serdecznie podziękował wszystkim, którzy towarzyszyli Władyce w jego najtrudniejszych chwilach, okazywali swoją pomoc do końca.
Trumnę na ramionach przenieśli z cerkwi do grobu duchowni diecezji wrocławsko-szczecińskiej. Władyka spoczął obok biskupów Sawy (Sowietowa) i Mateusza (Siemaszko).
I duchowni, i wierni długo nie odchodzili od usłanej wieńcami mogiły. Wiecznaja pamiat’, śpiewana na łemkowską melodię, tonęła wśród paraliturgicznych paschalnych pieśni. A Christos Woskresie zaśpiewały swemu Władyce także dwie pięcio-, sześcioletnie dziewczynki.
Wiecznaja pamiat’.

Anna Rydzanicz
Ałła Matreńczyk
fot. Anna Rydzanicz
Aleksander Wasyluk


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token