Numer 5(383)    Maj 2017Numer 5(383)    Maj 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Młodzieżowy Władyka
Sławomir Makal
Do Warszawy przyjechaliśmy wraz z bratem Jarosławem na studia w 1975 roku. Z racji dojazdu z Ochoty było nam bliżej na Wolę, gdzie w tym czasie dyrygentem chóru był kolega naszego ojca Aleksandra z czasów seminarium – Bazyli Kalinowski. W cerkwi na Pradze bywaliśmy okazjonalnie, ale naszą uwagę zwróciły ogłoszenia pisane odręcznie o spotkaniach na tematy teologiczne w dolnej cerkwi po liturgii. Tam też po raz pierwszy spotkaliśmy młodego, trzydziestoparoletniego, człowieka z krótką fryzurą w charakterystycznych okularach, zawsze uśmiechniętego. Jan Anchimiuk (późniejszy Władyka Jeremiasz) posiadał niesamowity dar mówienia o skomplikowanych niuansach teologii i liturgii w sposób niezwykle prosty i zajmujący naszą uwagę. Tematyka spotkań i sposób ich prowadzenia przyciągały zarówno studentów teologii, jak i pozostałych uczelni. Z tych spotkań z inspiracji naszego pana Jana powstał pomysł organizacji paschalnej pielgrzymki młodzieżowej. Pierwsza pielgrzymka majowa na Świętą Górę Grabarkę zapoczątkowała niesamowitą spontaniczną aktywizację młodzieży i studentów wokół Cerkwi. To radość wspólnego przeżywania Zmartwychwstania była i jest do tej pory głównym motorem majowych pielgrzymek. Do tej pory wspominam ten czas jako najlepszy okres w swoim życiu. Czuliśmy powiew Bożej Łaski w naszych przedsięwzięciach. Powstało Koło Teologów Prawosławnych Szkół Teologicznych, Świeckich i Młodzieży Laickiej – pierwsza prawosławna organizacja młodzieżowa w krajach tzw. bloku wschodniego. Pan Jan inspirował naszą aktywność, zapraszając do swojego mieszkania na Podleśnej, gdzie godzinami omawialiśmy nowe plany i przedsięwzięcia. Były wspólne spotkania wigilijne, obozy w Bieszczadach, wypady do Kampinosu, wypad na żaglówki na Mazury. Dzięki spotkaniom poznało się wiele późniejszych małżeństw, w tym i moje. Pamiętam, gdy pan Jan nas poinformował, iż metropolita Bazyli zaproponował mu kontynuację pracy na rzecz Cerkwi w posłudze biskupiej. W szczególności utkwiła mi w pamięci jego prośba, abyśmy zawsze otwarcie przekazywali mu informację zwrotną, jeśli zauważymy coś niewłaściwego w jego postępowaniu. To był nasz młodzieżowy Władyka. Zawsze otwarty, pogodny, z dużym poczuciem humoru i niesamowicie delikatny. Każde spotkanie z nim to zaproszenie do dyskusji i wymiany poglądów. Mimo olbrzymiej zajętości zawsze znalazł czas na rozmowę i pochylenie się nad codziennymi problemami innego człowieka. Władyka Jeremiasz posiadł dar nawiązywania osobistej więzi z każdym spotkanym człowiekiem. To dzięki temu na jego pożegnaniu w wolskiej cerkwi czuliśmy się jak jedna rodzina. Władyka jako wybitny egzegeta Nowego Testamentu często komentował Listy św. Apostoła Pawła z niedzielnych czytań. Na jednym ze spotkań na Pradze omawialiśmy treść listu św. apostoła Pawła do Tymoteusza i Władyka zwrócił uwagę na porównanie życia chrześcijańskiego do sportowego wyczynu – „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego” (2 Tym 4,6-8). Niech ten cytat pozostanie najlepszą ilustracją życia naszego Władyki, a nam pozostaje modlitwa za jego duszę i oczekiwanie na ponowne spotkanie się z Nim w życiu wiecznym. Christos Woskriesie Drogi Władyko!

Sławomir Makal
fot. archiwum Jarosława Makala

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token