Numer 5(383)    Maj 2017Numer 5(383)    Maj 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Bardzo nam imponował
Elżbieta Czykwin
Późniejszego arcybiskupa poznałam ponad czterdzieści lat temu. Nie był wówczas doktorem, nie przyjął jeszcze święceń, był po prostu Jankiem, kolegą mojego chłopaka. Dostałam się akurat na studia doktoranckie do Warszawy, wyrwałam z rodzinnego domu i niosło mnie poczucie własnej wyjątkowości i nadzwyczajności. Ot, taki niemądry czas. Kiedy mój chłopak, dziś mąż, mi go przedstawił, w swojej próżności i chęci zaimponowania przyjęłam postawę wyższości. Szybko się jednak przekonałam, jaka jestem „cienka”. Ten człowiek nie tylko imponował rozległą wiedzą, ale przede wszystkim niezwykłą siłą duchową, połączoną ze skromnością. Miałam porównanie z intelektualnymi tuzami, na których wykłady uczęszczałam, np. profesorami Stefanem Nowakiem, Januszem Reykowskim, Hanną Świdą-Ziembą i innymi. Wszyscy oni byli „tylko” mądrzy, czasem elokwentni, oryginalni, ale nie mieli tej siły ducha, jaką uosabiał Janek.
Byłam na publicznej obronie jego pracy doktorskiej, która wypadła znakomicie i zgromadziła wielu wielbicieli jego talentu, „uwiedzionych” osobistym urokiem i bezpośredniością doktoranta.
Wielokrotnie latem wyjeżdżałam z rodziną do Rowów koło Słupska gdzie znajduje się skromny domek wynajmowany prawosławnym. Władyka też przyjeżdżał tam na odpoczynek. W bezpośrednich kontaktach ujawniała się jeszcze wyraźniej Jego otwartość, ciekawość wobec każdego z nas, czułość i skromność. Niejednokrotnie brał się za sprzątanie, zajmował się dziećmi, starał się bardzo uczestniczyć w codziennych, zwyczajnych obowiązkach domowych. Widzieliśmy, jak przygotowywał się do służb w maleńkiej cerkiewce w Słupsku. Jego kazania były majstersztykami krasomówczymi. Trafiały zawsze w punkt ważny dla słuchacza, często przybierały charakter rozmowy, w której Władyka stawiał pytania, zawieszał głos i zostawiał czas na samodzielne próby odpowiedzi. Tym samym tworzył aurę współuczestnictwa i poważnego partnerskiego dialogu równych stron. Obcy mu był dyrektywny, wyższościowy ton wypowiedzi, jakikolwiek element perswazji czy przemądrzałości. A był wówczas znanym teologiem, profesorem, wykładowcą na wielu uczelniach zachodniej i wschodniej Europy.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)


Christos Woskresie, Drogi Władyko.
Elżbieta Czykwin



Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token