Numer 6(384)    Czerwiec 2017Numer 6(384)    Czerwiec 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Czy deportacje były potrzebne?
dr hab. Grzegorz Motyka
Na ziemiach nowej Polski Ludowej znalazło się w 1944 r. ok. 630 tys. Ukraińców i Łemków. Do lata 1945 r. ich wysiedlenia na Ukrainę miały w zasadzie charakter dobrowolny. Stosowano naciski administracyjne. Od września 1945 r. wysiedlenia odbywały się już pod bezpośrednim przymusem. Do akcji przesiedleńczej zaangażowano oddziały Wojska Polskiego. W jej efekcie do końca 1946, według oficjalnych danych, wyjechało około 488 tys. Ukraińców.
Wysiedleniom starała się przeciwstawić ukraińska partyzantka. UPA przeprowadziła dziesiątki akcji, mających na celu zatrzymanie wysiedleń. Niszczono tory kolejowe, mosty, palono wysiedlone wioski, organizowano zasadzki na oddziały wojska, wycinano całe kilometry słupów telefonicznych, atakowano garnizony wojskowe i staczano bitwy z grupami pościgowymi. Napadano na okoliczne polskie miejscowości.
Akcje UPA, ze względu na fakt, że ratowały ludność ukraińską przed wysiedleniem, zostały poparte przez dużą część społeczności ukraińskiej, ale – co warto podkreślić – w końcu 1946 poparcie to zaczęło wyraźnie spadać, ponieważ po zakończeniu wysiedleń na Ukrainę ludność nie widziała już konieczności dalszego działania partyzantki. Warto zaznaczyć już teraz, że w Beskidzie Niskim, wśród ludności łemkowskiej, poparcie przez cały czas było bardzo niewielkie.
Na początku 1947 r. polscy i sowieccy komuniści zaczęli przygotowywać plany przeprowadzenia dużych akcji wysiedleńczych, być może równocześnie w Polsce i na Ukrainie.
Równocześnie z wysiedleniami prowadzono działania przeciwko UPA, które doprowadziły do wykrwawienia oddziałów ukraińskich i wyrzucenia ich z terenu Polski. Częściowo oddziały przebiły się na Ukrainę, a częściowo na Zachód.
W październiku 1946 r. w Związku Sowieckim przeprowadzono radziecką część operacji deportacyjnej, określoną jako operacja „Zachód”. W ciągu kilku dni ponad 76 tys. Ukraińców, których określono jako „rodziny bandytów”, zostało wysiedlonych w głąb Związku Sowieckiego.
Przedstawiłem główny zrąb faktów i informacji, co do którego historycy mniej więcej się zgadzają. Nie ulega też wątpliwości, że wiele okoliczności Akcji Wisła do dziś budzi wśród polskich historyków kontrowersje. Trwają na ten temat dyskusje.
Spór budzi przede wszystkim ocena konieczności wysiedleń dla likwidacji ukraińskiej partyzantki. Chcę wyraźnie podkreślić, że wszyscy polscy historycy uważają, że Ukraińska Powstańcza Armia była zagrożeniem dla integralności terytorialnej państwa polskiego i należało ją zlikwidować. Spór dotyczy metody likwidacji, czy należało stosować odpowiedzialność zbiorową i wysiedlać całą ludność cywilną, czy też nie.
Część historyków uważa, że była to jedyna skuteczna metoda w działaniach przeciwpartyzanckich i tylko w ten sposób można było zlikwidować UPA, a więc wysiedlenia były konieczne i usprawiedliwione, a każda grupa ludności ukraińskiej pozostawiona na tym terenie stanowiłaby zagrożenie i byłaby oparciem dla, jak to ujęto, „niekończących się działań terrorystycznych”.
Druga grupa historyków, nie ukrywam, że się do niej zaliczam, uważa, że wysiedlenia nie były konieczne dla likwidacji ukraińskiej partyzantki. Powtórzę, tę partyzantkę należało zlikwidować, ale stosowanie odpowiedzialności zbiorowej nie było konieczne. Co więcej, władzom ówczesnej Polski Ludowej można zarzucić rzecz odwrotną, tzn. że przez całe lata nie przykładały wagi do działalności Ukraińskiej Powstańczej Armii. Istnieje szereg dokumentów, które wskazują, że UPA poważnie zajęto się dopiero w 1947 r., ponieważ traktowano działalność ukraińskiej partyzantki jako sprawę drugorzędną, bo niezagrażającą władzy politycznej polskich komunistów. Władzy zagrażała polska partyzantka i opozycja, to ją należało zlikwidować w pierwszym rzędzie. Minister bezpieczeństwa publicznego Stanisław Radkiewicz, przemawiając w Sejmie w 1946 roku, wprost stwierdził, cytuję: „Dla nas, dla obozu demokratycznego, ważne jest oczyszczenie terenu z band wszelkiego rodzaju reakcji, niezależnie czy ukraińskiej, czy polskiej, oczyszczenie z band ukraińskich i polskich”. W praktyce oznaczało to, że UPA zajęto się dopiero po sfałszowaniu wyników wyborów do Sejmu Ustawodawczego, po pokonaniu polskiej opozycji politycznej i polskiego podziemia. Dopiero wówczas wydzielono odpowiednie siły do likwidacji tej partyzantki.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

dr hab. Grzegorz Motyka
pracownik Instytutu Studiów Politycznych PAN, w latach 2011-2016 czlonek Rady Instytutu Pamięci Narodowej. Wypowiedź pochodzi z posiedzenia Sejmowej Komisji Mniejszości Narodowej i Etnicznej z 22 maja 2007 roku

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token