Numer 6(384)    Czerwiec 2017Numer 6(384)    Czerwiec 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Nie jestem w stanie zapomnieć
Halina Brodkiewicz
Bardzo dziękuję Szanownej Kapitule za przyznanie mi zaszczytnej nagrody im. Księcia Konstantego Ostrogskiego. Jestem szczęśliwa, że wśród grona profesorów dostrzeżono i nagrodzono moją osobę. Spasi Gospodi.
Nagrodę tę dedykuję cerkwi prawosławnej w Legnicy, z którą jestem związana całe życie, o. Lubomirowi i matuszce, którzy zawsze wspierają mnie dobrym słowem, pomocą w każdej potrzebie i modlitwą oraz wszystkim naszym parafianom.
Pochodzimy z różnych stron, jedni z Chełmszczyzny, drudzy z Łemkowyny, rozmawiamy tym samym językiem, choć różnie go akcentujemy, stanowimy w Cerkwi jedną wielką rodzinę, dotkniętą Akcją Wisła.
Akcji Wisła nigdy nie zapomnę, ponieważ w sposób szczególny dotknęła moją rodzinę. 15 czerwca 1947 roku, po wkroczeniu do naszej wsi Ludowego Wojska Polskiego, zabierano z domów mężczyzn, młodzież, niepełnoletnich chłopców na przesłuchanie. Wśród tego grona był mój ojciec i obydwaj bracia. Na przesłuchanie ojciec poszedł na własnych nogach, wrócił do domu przyniesiony na drabinie, śmiertelnie skatowany. Widok straszny, zewsząd cieknąca krew – z głowy, uszu, nosa, ust, stopy czarne od pobicia, cały we krwi, wyglądał tak, jakby wylano na niego wiadro krwi. Umierał w pociągu, w bydlęcym wagonie, w straszliwych warunkach, na oczach własnych dzieci i chorej matki. Do miejsca przeznaczenia nie dojechał, zabrany z pociągu przez wojskowych w stanie agonalnym, zmarł zaraz po przewiezieniu do szpitala, nie mając jeszcze 42 lat. Było to 27 czerwca 1947 roku – jedenastego dnia od śmiertelnego skatowania.
Nie ominęło też bicie, wyzywanie, poniżanie przez wojskowych naszej mamy. Mamę bito pałami na moich oczach, nie przeszkadzało im nawet to, że tuż obok stoi płaczące z rozpaczy i bezradności dziecko. Oni byli górą. Zamiast bronić ludności cywilnej, Ludowe Wojsko Polskie było tej ludności katem.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Halina Brodkiewicz

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token