Numer 6(384)    Czerwiec 2017Numer 6(384)    Czerwiec 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Kryzys wiary
rozmawia Anna Radziukiewicz
Anna Radziukiewicz: – Jako ruch polityczny macie swoich przedstawicieli w Parlamencie Europejskim?
Leo van Doesburg: – Mamy sześciu, wśród nich dwóch z Polski, europosłów Marka Jurka i Michała Ujazdowskiego, bardzo cenię ich kompetencje.
– Jesteście chyba jedyną partią w zachodniej Europie o tak wyrazistym prochrześcijańskim obliczu?
– Z pewnością. Rzeczywiście staramy się zakotwiczyć w chrześcijańskiej tradycji. Chcemy wypełnić lukę braku chrześcijańskiego głosu na politycznej mapie Europy. I nie tylko w wąskim sensie politycznej. Mówimy także, jak powinny wyglądać relacje ekonomiczne, finansowe, produkcyjne, z punktu widzenia nauczania Kościoła, w jaki sposób w warunkach gospodarki kapitalistycznej nie zatracić dostojeństwa człowieka, nie spychać go do roli niemal niewolnika. Organizujemy na ten temat seminaria i konferencje. Wołamy, że naszym obowiązkiem jest dbanie o klimat i dobry stan środowiska naturalnego. Bronimy godności człowieka, by nie stał się on jedynie towarem, zwłaszcza jeśli chodzi o seksualne wykorzystanie młodych kobiet, przybierające wymiar międzynarodowej wymiany.
– Kraje zachodniej Europy chyba nie bardzo was słuchają?
– Ale ktoś musi im przypominać, że chrześcijaństwo miało ogromny wpływ na nasz kontynent, głównie w planie duchowej wolności, że i dzisiaj stanowi jego fundament, inaczej kontynent pogrąży się w chaosie. Staramy się podtrzymywać chrześcijaństwo w całym świecie, zwłaszcza w jego kolebce, w Palestynie na Bliskim Wschodzie.
– Bronicie życia.
– Od poczęcia aż po naturalną śmierć.
– Życie religijne na Zachodzie zostało dość skutecznie wypchnięte z przestrzeni publicznej.
– Zabiegamy o to, by ludzie, Kościoły, organizacje, osoby publiczne miały prawo do określania swoich chrześcijańskich wartości w publicznej przestrzeni i kierowania się nimi w życiu zawodowym.
– Wydaje mi się, że wasz ruch nie jest typową partią polityczną.
– Słusznie, ponieważ staramy się łączyć wszystkie siły, którym zależy na pielęgnowaniu chrześcijańskich korzeni. Pracujemy z ponad pięćdziesięcioma partiami politycznymi i niepaństwowymi organizacjami, ale także z indywidualnymi politykami z ponad dwudziestu krajów Unii Europejskiej ale także z poza niej.
– Minęło sześćdziesiąt lat od podpisania Traktatu Rzymskiego, który dał początek – poprzez Wspólnotę Węgla i Stali – Unii Europejskiej. Chciałabym, żeby spojrzał Pan na wspólnotę europejskich państw z perspektywy tych lat. Dużo się zmieniło, mam na myśli oblicze chrześcijańskiej Europy?
– Po ponad pół wieku od Traktatu Rzymskiego w takich krajach, jak Francja, Niemcy, Włochy, Holandia prowadzi się poważne dyskusje na temat opuszczenia Unii. Anglia ją opuściła. Polacy zagrozili, że nie podpiszą wspólnotowej deklaracji, jeśli w UE będą traktowani podrzędnie.
– Co się stało? Przecież ekonomicznie wielu krajom zachodniej Europy wiedzie się dobrze, dlaczego więc rodzi się taki dystans wobec Unii?
– Sześćdziesiąt lat temu było inaczej. Ojcowie Wspólnoty – wtedy Węgla i Stali, jednoczącej Niemcy, Francję i Włochy, Robert Schuman, Konrad Adenauer i Jean Monnet byli głęboko wierzącymi chrześcijanami, katolikami.
Na swój polityczny projekt otrzymali błogosławieństwo duchownych. Robert Schuman mówił, że jeśli odejdziemy od chrześcijańskich korzeni, na kontynencie zapanuje anarchia i terroryzm. Konrad Adenauer pragnął odrodzenia Europy, opartego na głębokich chrześcijańskich korzeniach. To był akt pojednania po krwawych latach wojny. Schuman pojęcie społecznej sprawiedliwości, solidarność, równość i tolerancję opierał na Biblii, a nie na indywidualnym podejściu.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

fot. Anna Radziukiewicz

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token