Numer 6(384)    Czerwiec 2017Numer 6(384)    Czerwiec 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Prawosławnych na Słowacji mało...
rozmawia Anna Radziukiewicz
Anna Radziukiewicz: – Ojcze Archimandryto, powiedział Ojciec przed chwilą, że nikt nie przyjdzie do Pana, jeśli On go nie przywoła.
Archimandryta Serafim: – Tak było na pewno w moim przypadku.
– W czasach komunistycznych Związku Radzieckiego?
– Tak. Urodziłem się pod Moskwą. Dzieciństwo przypadło na lata siedemdziesiąte. Czasy trudne. Tylko starsi chodzili do cerkwi, choć były i wyjątki. Mnie prowadziła do cerkwi babuszka albo starszy brat. Ale powołał mnie Pan potem, gdy spotkałem ojca Nikodema. To był pustelnik. Żył w Abchazji. Przy pierwszym spotkaniu pojąłem, że chcę iść tylko drogą mniszą. Wtedy pragnąłem pustelniczego życia, jeździłem do Abchazji jeszcze przed wojną w latach 90.
– Słyszałam, że na rubieżach Związku Radzieckiego kryli się pustelnicy, zwłaszcza w górach, choćby Kaukazu.
– Różni się kryli – i pustelnicy, i cudacy, także uciekinierzy i rozbójnicy, awanturnicy. Trzeba było wiedzieć, do kogo idziesz, z kim możesz się kontaktować. Ale Bóg mi pokazał, czyje życie może się stać dla mnie natchnieniem i pokazał siłę wiary ludzi, którzy żyją w samotności, nie odchodzą z tego powodu od zmysłów, których nie dotyczą dobra tego świata. Na odwrót, żyją pełnią życia, radością w Panu. Mało jest takich ludzi, jak o. Nikodem.
– Ale przez historię jakby przepływały jakieś fale. Życie duchowe to przysycha, to znów wybucha pełnią, dojrzałością niezwykłą. Dlatego nigdy nie trzeba tracić nadziei.
– Wiem. Właśnie w zachodniej Europie obserwujemy teraz tendencję wstępowania młodych katolików do klasztorów o ostrej regule, gdzie prowadzi się surowe życie ascetyczne, obowiązuje milczenie i ciężka praca. Widać, że nawet w Europie zachodniej pojawia się nowy oddech. Niektórzy ludzie są zmęczeni tym, że wszystko im wolno, że wszystko co materialne mogą mieć, zmęczeni ateistycznym bezsensem życia.
– Ma Ojciec białoruskie korzenie.
– To po linii ojca. Jego ród pochodził z lidzkiego rejonu. W Dzitwie Szemiotowskiej żył nasz przodek, kniaź Szemiot, i tam zbudował świątynię św. Michaiła. Szemiotowie w siedemnastym wieku przenieśli się do Rosji, znaleźli się w Riazaniu. I tam otrzymywali znaczące tytuły. W tamtych latach wielu udawało się do Rosji.
– Rosja po 1612 roku, po interwencji polsko-litewskiej, potrzebowała do odbudowy swego kraju wielu ludzi, budowniczych, rzemieślników, artystów, czy choćby czynowników. To głównie rzemieślnicy i artyści z terenów dzisiejszej Białorusi odbudowywali moskiewski Kreml.
– Podejrzewam, że na tej fali moi przodkowie przenieśli się do Rosji.
– Duża jest Ojca rodzina?
– Bardzo. Ojciec miał ośmioro rodzeństwa, podobnie u bliskich kuzynów rodziło się dużo dzieci. Kuzyni rozjechali się po świecie, żyją w Ameryce, we Włoszech, na Ukrainie i oczywiście w Rosji.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

fot. Anna Radziukiewicz


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token