Numer 6(384)    Czerwiec 2017Numer 6(384)    Czerwiec 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Gdy Bóg za rękę prowadzi
Anna Radziukiewicz
Jest pod wezwaniem Ikony Bogarodzicy Wszystkich Strapionych Radość. Gdy zakładano jej fundamenty, na Białorusi mnóstwo strapionych upatrywało jedynego ratunku w Bogu. Następstwa wybuchu elektrowni atomowej zabierały kolejne ofiary. To im poświęcono cerkiew.
Proboszczem parafii jest od początku o. Igor Korestilow, z pierwszego zawodu architekt.
– Gdy przejdę w stan spoczynku, napiszę książkę – mówi niezwykle energiczny batiuszka, przełamujący wszelkie lody konwenansu już od pierwszego wejrzenia, jeszcze przed podaniem ręki. – A będzie to książka o cudach, bo przecież bez cudów taka świątynia powstawać nie może – mówi z przekonaniem.
Cerkiew z zewnątrz jest otynkowana. Gdy dwa lata temu chciałam ją sfotografować, szukałam kadru, w którym przysłonięte by były ogromne połacie nieotynkowanej czerwonej cegły z zielonymi zaciekami.
– W ubiegłym roku wzywa mnie metropolita – mówi o. Igor. – Fasady nie otynkowane, cerkiew nie pomalowana. Ileż to może trwać! Miejskie służby urbanistyczne nie dają nam pozwoleń na kupno kolejnych placów pod budowę cerkwi, bo mówią – dokończcie stare inwestycje! – wręcz krzyczy na mnie metropolita. Głowę zwiesiłem, wychodzę. „Koniec życia, wszystko skończone”, myślę. Nie minęło pół godziny, idzie w moją stronę niewysoki człowiek i mówi: – Ojcze Igorze, ile razy prosił mnie metropolita, bym przyszedł ze swoją firmą i budował waszą cerkiew. A ja nie szedłem, nie budowałem. A teraz mam wielki problem. Bankrutem jestem. Ostatnio wiele zbudowaliśmy ale nic nam za te roboty nie zapłacono. Dajcie nam pracę!. – Ale nie dam wam pieniędzy – na to o. Igor. – Dajcie nam słowo, że zapłacicie w przyszłości – na to dyrektor firmy. – Daję.
Nie podpisali żadnej umowy, nie złożyli jednego podpisu na papierze. Wystarczyło słowo.
– Przyszedł spotkany człowiek, przyprowadził ogromną grupę budowlańców – mówi o. Igor. – Firma jest świetna, bardzo dba o jakość. Pomyślałem – będę szczęśliwy, gdy w tym roku otynkują i pomalują fasady zewnętrzne. A oni już weszli do środka! Tynkowanie i malowanie w środku kończą. Czyż nie przyprowadziła tych ludzi Bogarodzica!
My też wchodzimy do środka. Cerkiew jest zbudowana na planie centralnym, ma nawę główną i dwie wąskie, boczne. Centralną wypełnia potężna konstrukcja rusztowań, pnąca się pod kopułę.
– Stąd kopuła może i niepozornie wygląda – komentuje o. Igor. – Ale jej wewnętrzna przestrzeń jest taka sama jak całej cerkwi św. Eufrozyny Połockiej, którą zbudowaliśmy obok świątyni Ikony Bogarodzicy Wszystkich Strapionych Radość. Średnica kopuły ma 12 metrów. I cerkiew Swiatojefrosińska w podstawie ma 12 na 12 metrów.
Wyobraźcie więc sobie taką cerkiew stojącą na drugiej, jaki ciężar, jaka konstrukcja, jakie potężne musi mieć fundamenty!
Batiuszka wyciąga z kieszeni papierek wielkości dłoni. Na nim widnieje cyfra. I nic więcej – żadnej pieczątki, żadnego podpisu. To dyrektor firmy napisał, ile jest zadłużona parafia. Jakaż waga słowa – myślę. – Jakież zaufanie, możliwe chyba tylko wobec ludzi stojących przed obliczem Boga.
O. Igor opowiada o innym zdarzeniu, którego też nie nazwiesz inaczej niż cudem. – Ni z tego ni z owego – a jak widzicie spokojnym człowiekiem nie jestem, wybuchowy być potrafię – rozgniewałem się bardzo na nasz bank. A był to koniec lat 90. i początek dwutysięcznych – szalała inflacja, pieniądze topniały w oczach, nie było za co budować cerkwi. Rozeźlony wbiegłem do jego siedziby i krzyczę: „Tyle w waszym banku podczas budowy lokowałem pieniędzy, a wy nic, żadnego bonusu nam nie zaproponowaliście!” Oni do mnie: „Niedawno ofiarowaliśmy dla metropolii kryształowy serwis”. Ja na to: „I co z tego, ja cerkiew buduję!” Wtedy bankowiec: „A wymieniliście białoruskie ruble na rosyjskie?” „Nie” – ja na to. „To wymieńcie”.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. autorka


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token