Numer 6(384)    Czerwiec 2017Numer 6(384)    Czerwiec 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Kronika Michała Bołtryka
Michał Bołtryk
- O. Maciej Zięba OP o uchodźcach, emigrantach i chrześcijańskiej powinności: „W czasie wojny z armią Andersa ze Związku Sowieckiego wyszło do Iraku ponad sto tysięcy ludzi, w tym bardzo wiele dzieci. Zostali oni gościnnie przyjęci na obcej ziemi, pomimo trudnych, lokalnych warunków, dlatego że uciekali przed prześladowaniami na „nieludzkiej ziemi”. Gdy w Polsce wprowadzono stan wojenny, cały świat okazał nam solidarność. Ogromne manifestacje odbyły się w Australii, Japonii, USA czy Meksyku. A potem płynęły do nas dary z Zachodu. Czuliśmy, że nie jesteśmy sami. Jak to się ma do uchodźców? Jako chrześcijanie nie mamy o czym dyskutować. Musimy być otwarci, ale mówimy o uchodźcach, a nie emigrantach ekonomicznych, bo to są dwie różne sprawy. Ta druga domaga się wielkoduszności, ale i roztropności. Natomiast w kwestii uchodźców dyskusji nie ma: byłem głodny, a daliście mi jeść, byłem spragniony, nagi... Ewangelia jest jednoznaczna”.

- Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości w rządzie Beaty Szydło: „Jak mówił Jan Paweł II: każdy z młodych ludzi powinien mieć swoje Westerplatte, czyli zestaw wartości, których będzie bezwględnie i do końca bronił. I to jest jeden z takich tematów. Zatrzymanie islamizacji to moje Westerplatte. Nigdy się w tej sprawie nie cofnę – choćbym miał wylecieć na zawsze z polityki”.

- Ksiądz Jacek Prusak, jezuita, teolog, psychoterapeuta i popularny publicysta o horoskopach, wróżkach, gwiazdach, astrologii, w rozmowie z „Plus Minus. Rzeczpospolita”: „– Czytanie horoskopów to grzech? – Horoskopy żerują na ludzkiej naiwności, zatem szkoda marnować na nie czas. Natomiast nie są one jakimś zagrożeniem duchowym, co nie znaczy, że pokładanie w nich wiary nie sygnalizuje czegoś niepokojącego. Ale nie ma nic złego w tym, że przeczytamy sobie czasem horoskop w gazecie, pośmiejemy się trochę z niego, pamiętając, że to jedynie fikcja literacka. Nasz los nie jest przecież zapisany w gwiazdach. – Polacy coraz częściej chodzą do wróżek, a to oznacza, że astrologię jednak traktujemy poważnie. – Nie my jedni. Proszę zobaczyć, że we Włoszech, również kraju katolickim, wróżki są prawie tak samo cenione jak duchowni. Jeśli wśród katolików rośnie moda na wróżbitów, to niewątpliwie jest to sygnał do alarmu. Warto postawić pytanie o kondycję naszej wiary. Na podstawie badań wiemy, że u polskich katolików najbardziej osłabia się wiara w dogmaty odnoszące się do tego, jak rozumiemy termin „życie wieczne”. Często towarzyszy temu również zakwestionowanie osobowej natury Boga. Stąd nadziei poszukujemy w gwiazdach, a nie w relacji z Bogiem objawionym w Jezusie”.

- Z felietonu „ Zło dobrem, a dobro złem nazywaj” Bronisława Łagowskiego: „Obecne rozszerzenie kary na wszystkie osoby, które choćby jeden dzień pracowały w dowolnym charakterze w strukturach obrony państwa PRL, jest poza swoją bezpośrednią, dosłowną treścią, także legislacyjnym, że tak się wyrażę, stwierdzeniem, że Polska Ludowa państwem nie była, a jeśli była, to zbrodniczym. Ta zbrodnia, jaką to państwo sobą przedstawiało, ma kilka nazw synonimicznych: komunizm, totalitaryzm, sowiecka dominacja. Wszyscy zbiorowo ukarani, zostali uznani przez ciało ustawodawcze za współuczestników zbrodni nazywanej wymienionymi i innymi słowami. Jakie były te nieprzedawnialne zbrodnie? Czy Polska Rzeczpospolita Ludowa wydała wojnę innemu państwu i dopuściła się aktów okrucieństwa na jego ludności? Czy utrzymywała obozy koncentracyjne na swoim terytorium? Czy władze, zastawszy miasta w dobrym stanie, doprowadziły do ich zburzenia? Czy swoją nieludzką polityką doprowadziły do zmniejszenia liczby ludności? „Komunizm”, „totalitaryzm”, „sowiecka dominacja” oznaczają niewątpliwie niedobry stan rzeczy, ale jakie czyny w PRL kryły się pod tymi groźnymi nazwami? Nie każdy stan rzeczy, który jest niewłaściwy, stanowi zbrodnię, nie każdy jest nawet wykroczeniem i nie każdy czyn niewłaściwy powinien być karany. (...) Karać za udział w komunizmie dziś, po dziesięcioleciach, to przejaw obłąkanej nienawiści”.

- Londyński tygodnik „The Economist” dokonuje co roku oceny poziomu demokracji na świecie – tym roku w 167 krajach. Zespół wyodrębnia cztery typy ustrojów – od najwyżej punktowanej pełnej demokracji przez demokrację wadliwą (ułomną), do ustrojów hybrydowych i reżimów totalitarnych. Okazuje się, że status pełnej demokracji osiąga z roku na rok coraz mniej krajów. Tym razem uzyskało go zaledwie 19, z czego 14 z Europy Zachodniej. Na czele znajdują się wszystkie kraje skandynawskie z Norwegią jako liderem. 57 krajów ma demokrację ułomną. Tu znalazły się Japonia oraz USA – wypadły z wyższej kategorii w wyniku wyborów prezydenckich. Polska jest w tej grupie od początku analiz, ale teraz spada i znalazła się na 33 miejscu. Prawie wszystkie kraje UE, z wyjątkiem Węgier, Rumunii i Chorwacji, plasują się w tym rankingu wyżej od nas. Wszystkie kraje są oceniane na podstawie pięciu cech: charakteru procesów wyborczych, sposobu działania rządu, uczestnictwa politycznego, kultury politycznej, swobód obywatelskich.

- Józef Białek, „Opcja na Prawo”,1/2017,: „W wyniku amerykańskich politycznych dążeń upadły na Ukrainie polskie biznesy i interesy. Byliśmy trzecim eksporterem do tego państwa (obejmowało to chyba sto tysięcy firm). Do tej pory odzyskaliśmy zaledwie 25 proc. tego rynku sprzed Majdanu. Upadło dużo drobnych polskich przedsiebiorstw. Przynosi to ogromne straty państwu polskiemu. Ale i Ukraina na tym ucierpiała. Eksport tego kraju do Rosji wynosił nawet ponad 19 miliardów dolarów, po Majdanie spadł natychmiast do niecałych 5 miliardów, za to obecnie Ukraina eksportuje bodaj za 300 milionów do USA. Z jednej strony nasz wschodni sąsiad jest wielkim bankrutem, z drugiej państwem, które wkrótce zarzuci nas – zwłaszcza jeśli będziemy cały czas prowadzić taką jak dotychczas nieudolną politykę – bardzo tanimi produktami rolnymi (...)”.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token