Numer 7(385)    Lipiec 2017Numer 7(385)    Lipiec 2017
fot.Łukasz Troc
Wskaż mi drogę...
o. Andrej Tkaczew
To czego nie słychać w szumie powszedniego dnia, nocą słychać wyraźnie. Choćby pociągi. Przemykają raz po raz jeden za drugim po moście przez rzekę, kilka kilometrów od mego mieszkania. Ale w ciągu dnia stukotu ich kół nie słyszę. Za to nocą wystarczy wyłączyć światło i położyć się spać w milczącym domu, od razu usłyszysz: tu-tych, tu-tuch, tu-tuch. To one – towarowe i pasażerskie, odkryte w nocnej ciszy. Ich szum nawołuje. Mówi o tym, że gdzieś, oprócz twego, toczy się także inne życie. I kiedy leżysz na wymiętym prześcieradle, ktoś podąża w nieznanym celu, patrzy przez okno albo czyta książkę.
Oprócz pociągu nocą słychać także sumienie. Ono może nakładać maski i urządzać spektakle z widzeń sennych, to strasząc, to zaskakując obrazami, to pocieszająco głaskać po głowie. Może przypominać ci przeszłość, jakby mówiąc: „Nic nie przepadło, zapisałam wszystkie twoje ruchy”. Jest specjalistą w zakresie wywoływania dreszczy albo chłodnego potu. A czasami niespodziewanie zabłyśnie w przedświtowej świadomości błyskawicą jasnej myśli: „Jestem złodziejem” albo „ Tak dłużej żyć nie można”, „Moje życie już przeszło i nic nie zrobiłem!”. Albo jeszcze jakoś inaczej. W każdym bądź razie krótko i bezwzględnie. Dokładnie jak błyskawica.
I to nie jest tu-tuch, tu-tuch nocnego towarowego pociągu z drewnem i węglem dwa kilometry od domu. To takie nocne ćwiczenie dla tłoczni brzusznej, przy którym w ciągu sekundy zginasz się i z pozycji leżącej przechodzisz w pozycję siedzącą. Człowiek zerwał się, siedzi w ciemności i słucha, jak bije jego własne serce. „Jestem złodziejem” – powtarza to, co powiedział mu przebłysk sumienia. „Dlaczego, nawiasem mówiąc, złodziej? To pomyłka. Ja nikogo, zdaje mi się, nie okradałem”.
Tak ci się tylko zdaje. W rzeczy samej okradałeś. Od momentu osiągnięcia roztropnego wieku jedynie i wyłącznie okradałeś. Siebie samego okradałeś. Na przykład z czasu i sił. Na co traciłeś czas?

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Andrej Tkaczew
tłum. Ałła Matreńczyk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token