Numer 7(385)    Lipiec 2017Numer 7(385)    Lipiec 2017
fot.Łukasz Troc
By Bóg darował nam życie w pokoju
Eugeniusz Czykwin
Eugeniusz Czykwin: – Ukraińska Cerkiew Prawosławna przeżywa trudny okres. O powadze sytuacji świadczy list – posłanie zwierzchnika Cerkwi, metropolity Onufrego, w którym w imieniu Synodu Biskupów apeluje do deputowanych ukraińskiego parlamentu o niegłosowanie za przyjęciem mających „antycerkiewny, antypaństwowy i antynarodowy charakter” projektów ustaw o numerach 4128 i 4511. W liście mówi się o działaniach polityków, którzy próbują Cerkiew ukraińskiego narodu przedstawić jako „obcą ukraińskiemu państwu”. O zaprzestanie prześladowań UPC zaapelowali do władz Ukrainy zwierzchnicy prawosławnych Cerkwi i Światowa Rada Kościołów. Czy Ukrainie, jak twierdzi wielu, grozi wojna religijna?
Metropolita Melecjusz: – Sytuacja rzeczywiście jest bardzo złożona, trudna we wszystkich aspektach. Potwierdzają to molitwienyje stojanija, mityngi, w których prawosławni wyrażają swój sprzeciw wobec aktów przemocy przy tzw. „przejęciach” naszych parafii, a także planowanych zmianach w prawodawstwie, które sankcjonowałyby te akty. Nasza, największa na Ukrainie, Cerkiew jest ignorowana, narzucany jest pogląd, że jest ona obcym, wręcz wrogim elementem w życiu narodu. Sytuacja jest trudna, ale na szczęście nie doszło do przelewu krwi i można ją poprawić. To co się dzieje na Ukrainie, w życiu Cerkwi już się zdarzyło. Powtórzę, to wszystko można naprawić, tylko ludzie, którzy myślą, że „gonią moskiewskich popów”, muszą zrozumieć, że tak naprawdę gonią Chrystusa.
– Z czego ta niechęć, a nawet wrogość, wynika?
– Prześladują nas tylko dlatego, że głosimy prawdę. Wiemy, że świat leży w złu. Świat pragnie nie Boskiej, a swojej prawdy i jeśli jakaś religijna struktura wobec tego świata będzie usłużna, nikt jej prześladować nie będzie. Musimy pamiętać także o naszych zaniedbaniach. Uważam, że na przestrzeni ostatnich 25 lat zbyt mało uwagi przywiązywaliśmy do najważniejszego, to jest duchowego komponentu życia Cerkwi. Dotyczy to nas wszystkich – i hierarchów, i duchownych, i ludzi świeckich.
– Minęło ćwierć wieku od rozwiązania Związku Radzieckiego, co oznaczało też koniec okresu, w którym Cerkiew była, okresami okrutnie, prześladowana. Jak Władyka ocenia to minione ćwierćwiecze?
– Przez ostatnie ponad 25 lat i na Ukrainie, i w Polsce Cerkiew mogła dawać świadectwo Chrystusowej prawdzie. W mojej ocenie, my na Ukrainie darowane nam przez Boga możliwości nie w pełni wykorzystaliśmy. Obserwując życie prawosławnej Cerkwi w Polsce widzę, że – żyjąc wśród katolickiej większości – zdołaliście dla dobra Cerkwi uczynić dużo więcej niż my na Ukrainie, która jest przecież prawosławnym krajem. Oczywiście można szukać usprawiedliwienia w tym, że w naszej Cerkwi nastąpił tragiczny raskoł, że zmieniające się władze nie rozumiały znaczenia Cerkwi w życiu narodu i starały się różnymi manipulacjami wykorzystać ją do swoich celów. Można, porównując sytuację w Polsce i na Ukrainie, mówić, że wam było łatwiej, że nie było takiej presji, ale to wszystko należało i należy do sfery spraw ludzkich, przyziemnych. Myślę, że zbyt dużo uwagi poświęcaliśmy budowaniu świątyń, aktywności w sferze socjalnej, innym ludzkim sprawom, w tym budowaniu dobrych relacji z władzą. Trochę „przegapiliśmy” moment, w którym modlitwę, duchowe życie należało uczynić nie jedynym, ale najważniejszym celem naszej aktywności. Odradzając życie Cerkwi w bardzo złożonej politycznej i społecznej sytuacji nie zawsze pamiętaliśmy o słowach Zbawiciela, że „królestwo Moje nie jest z tego świata” i jeśli będziemy dążyć do Jego królestwa, to i nasze ziemskie problemy będziemy umieli z pozytywnym rezultatem rozwiązywać.
– Ale Cerkiew musiała odbudowywać swoje struktury.
– Tak. Nie mówię o świątyniach, które należało remontować i odbudowywać, ale u nas przybrało to formę jakiegoś współzawodnictwa. Rozmawiamy w monasterze na Świętej Górze Grabarce. Powstawał on etapami, rozwijał się. Obok już istniejących powstawały nowe obiekty, jednak nie burzono starych. U nas, i tłumaczę to syndromem minionych czasów, moja dzwonnica musi być, choćby o 10 centymetrów, ale wyższa od tej z sąsiedniego monasteru. Takim sprawom poświęcano zbyt dużo czasu i uwagi.
– W minionych 25 latach różnie układały się stosunki Cerkwi z władzami.
– O tak. Były władze, przynajmniej w deklaracjach, bardzo prawosławne, ale też takie, które z prawosławiem nie miały nic wspólnego.
– Zwalczający Ukraińską Prawosławną Cerkiew, a wśród nich obok radykalnych nacjonalistów są ludzie zajmujący stanowiska w różnych organach władzy, także część ukraińskiej inteligencji, swoje postepowanie tłumaczą „patriotyzmem”.
– Dla dużej części sprawujących władzę głównym kryterium ich statusu stały się pieniądze, władza, możliwość wpływania na masy. Ci ludzie nie zadają sobie pytania – a co będzie w tej drugiej, wiecznej rzeczywistości, w której oczekuje nas Chrystus i jaką odpowiedź damy Bogu na pytanie o to, co robiłem w moim życiu.
– Zadziwia jednak postawa inteligencji, która wie lub powinna wiedzieć o roli Cerkwi w kształtowaniu Rusi Kijowskiej i ukształtowanej na przyjętej z Bizancjum wierze tożsamości ukraińskiego narodu.
– Wyróżnikiem ludzi określających siebie jako inteligencja jest gotowość słuchania i analizowania argumentów innych ludzi i na tej podstawie kształtowanie swoich poglądów i postaw. Tymczasem znacząca część naszej inteligencji, w szczególności ludzie władzy, wiedzą lepiej nie tylko jak kierować i zarządzać państwem, ale także Cerkwią. To także syndrom czasów radzieckich.
– W rozmowach z moimi ukraińskimi przyjaciółmi i znajomymi, gdy dyskutujemy o tragedii raskołu ukraińskiego prawosławia, stawiam im pytanie: a dlaczego mnisi, którzy całe swoje życie poświęcili Bogu i z pewnością lepiej od nas, ludzi świeckich, wiedzą, czym w istocie jest chrześcijaństwo i Chrystusowa Cerkiew, pozostają wierni kanonicznej Cerkwi?
– Tak, ale ludzie idący do monasterów zadają sobie pytanie o to, co ich spotka w Wieczności.
– A były przypadki przejścia monasterów w raskoł?
– Były próby siłowego przejęcia naszych monasterów. Po historycznych przemianach mnichom, którzy byli w raskolnickich strukturach, władze przekazały znajdujący się w Kijowie, obok Pieczerskiej Ławry, Fieodosiewskij Monaster. Jeśli dobrze pamiętam, w 1996 roku mnisi zgłosili chęć przejścia do bractwa Ławry. Przez ówczesne bojówki UNO-UNSO zostali pobici i wypędzeni z monasteru.
– W sprzyjających raskolnikom ukraińskich mediach, a także w polskich, istnieje przekaz, że to tzw. kijowski patriarchat jest największą Cerkwią na Ukrainie.
– Jeśli takie informacje pojawiają się w Polsce, to upowszechniają je zapewne nieprzyjaciele prawosławia. Ci, którzy upowszechniają taką „wiedzę”, swoje marzenia przedstawiają jako rzeczywistość. To jeden ze sposobów manipulacji świadomością społeczną.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

fot. Eugeniusz Czykwin

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token