Numer 9(387)    Wrzesień 2017Numer 9(387)    Wrzesień 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Prawosławie na świecie
oprac. Ałła Matreńczyk
Albania

Jubileusz 25-lecia
25 lat temu, 2 sierpnia 1992 roku, w cerkwi Zwiastowania w Tiranie arcybiskup Albanii Anastazy po raz pierwszy stanął przed swoim stadem. Wcześniej, 24 czerwca, został wyznaczony na ten urząd przez patriarchat konstantynopolitański. Te dwa wydarzenia położyły kamień węgielny pod to, co nazywa się prawdziwym cudem – odrodzeniem autokefalicznej Cerkwi Albanii. Z okazji jubileuszu prawosławni Albańczycy wyrażali wdzięczność hierarsze, który pracą i modlitwą odbudowywał i wspierał albańską Cerkiew w jej najtrudniejszych momentach. Punktem kulminacyjnym uroczystości była odprawiona w Tiranie, pod przewodnictwem jubilata, Liturgia.

Atos

Budowa cerkwi św. Paisjusza
Cerkiew św. Paisjusza Hagioryty budowana jest w kielii Zmartwychwstania Chrystusa w Kapsali na Atosie. Budowę prowadzi starzec Jewfimij ze swoją wspólnotą, duchowy syn św. Paisjusza i jego ucznia Izajasza. Prace nad budową, które rozpoczęły się w lipcu 2016 roku, za kilka miesięcy mają dobiec końca. O. Jewfimij przyczynił się do popularyzacji biografii św. Paisjusza Hagioryty, zredagowanej przez starca Izajasza.

Białoruś

Pieczęć św. Eufrozyny
odnaleziono w Połocku
Pieczęć św. Eufrozyny z XII wieku odnaleziono podczas prac restauracyjno-archeologicznych przy południowych murach cerkwi Spaso-Eufrozyńskiego Monasteru w Połocku. Znalezisko, które odkrył Aleksander Sołowjow, pracownik miejscowego muzeum, stało się przedmiotem badań uczonych wielu specjalności. – To wisząca pieczęć, jakich wtedy używano, żeby nikt nie przeczytał dokumentów. Wewnątrz znajdował się szpagat. Pieczęć znaleziono w otwartym w tym roku grobowcu – powiedział.
– Warstwa pokruszonych cegieł i zaprawy pokrywała wykopaliska. Grobowiec w żaden sposób nie jest związany z pieczęcią – uważa Eugeniusz Torszin. – W 2015 roku niedaleko stąd, gdzie znajdowała się dwunastowieczna ściana, odnaleziono jej poprzedniczkę. Przy demontażu galerii ściana runęła. Prawdopodobnie jej pozostałości zostały wtedy zasypane.
– Przed nami pieczęć, o której można powiedzieć, że należała do św. Eufrozyny Połockiej – mówi historyk Inna Kaleczic. –To druga pieczęć takiego rodzaju. Różni się pod względem jakości wykonania. Bardzo staranna robota. Pieczęć jest dwustronna – w tym czasie przywieszano do dokumentów ołowiane pieczęcie, nazywane bullami. Była taka tradycja bizantyńska, staroruska – przepuszczano sznurki przez dokument, potem przez ołowiany balonik i specjalnymi szczypcami plombowano z obydwu stron, otrzymywano odciski. Takie odciski widzimy po obu stronach. Z jednej wizerunek św. Eufrozyny Aleksandryjskiej, opiekunki św. Eufrozyny Połockiej. W jednej ręce trzyma krzyż, druga podniesiona do góry w geście błogosławieństwa… I napis po obydwu stronach wizerunku: „Ijefrosinija”. O Eufrozynie Połockiej pisze się „Ofrosinija”. Wokół był prawdopodobnie napis: „Gospodi, pomozi rabie Swojej Ofrosinie na mnogaja leta”. Pozostał tylko fragment „na mnogaja leta”. Pozostała część napisu i oblicze zostały uszkodzone jakimś specjalnym przyrządem. Możliwe, że otrzymano niespecjalnie dokładny odcisk. Z drugiej strony wizerunek Chrystusa Pantakratora, który jest niemal całkowicie zgodny z wizerunkiem znajdującym się na fresku Spaso-Preobrażeńkiej połockiej monasterskiej cerkwi. To znaczy, że jest to pieczęć i świętej, i monasteru.

Grecja

Pożar strawił monasterską pracownię pisania ikon
Pożary lasów, które wybuchły w Grecji 13 sierpnia, zagroziły dwóm prawosławnym monasterom w Kalamo, w Attyce – żeńskiemu monasterowi Przemienienia Pańskiego i męskiemu św. Symeona Nowego Teologa. Siedem ewakuowanych mniszek wróciło do swojej nieuszkodzonej przez ogień wspólnoty. Spłonęła pracownia ikonopisania w męskim monasterze, mnichom na szczęście nic się nie stało.

Gruzja

Święta Królowa
Wystawy i międzynarodowe konferencje poświęcone królowej Ketevan odbędą się w Gruzji. Z tej okazji na sześć miesięcy powrócą do Gruzji jej relikwie – takie porozumienie osiągnięto między władzami Tbilisi i Delhi. Moszczy trafią najpierw do cerkwi Świętej Trójcy w Tbilisi.
Ketewan była królową wschodniogruzińskiego królestwa Kacheti, pochodziła z królewskiego rodu Bagrationi. Po śmierci męża, króla Dawida, poświęciła się budowaniu cerkwi, monasterów i szpitali. Na początku XVII wieku królestwo Kacheti wraz z większą częścią terytoriów gruzińskich zdobyli Persowie. Za odmowę przejścia na islam Ketewan spędziła dziesięć lat w więzieniu. Szach perski Abbas I obiecywał jej, że zostanie królową Persji, jeśli tylko zmieni religię. Jednak ani tortury, ani przekupstwo nie nakłoniły jej do porzucenia wiary chrześcijańskiej. 13 września 1624 roku została spalona żywcem. Następnej nocy jej szczątki zostały zebrane przez portugalskich misjonarzy – augustianów. W 1627 umieszczono je w katolickim kościele św. Augustyna w indyjskim mieście Goa. Fragmenty relikwii przekazano także bazylice św. Piotra w Rzymie oraz synowi królowej Ketewan, królowi Tejmurazowi I. Ten ostatni umieścił je pod ołtarzem katedry w Alawerdi. Gruzińska Cerkiew kanonizowała Ketewan, przyznając jej tytuł wielkomęczennicy.
Indyjscy archeolodzy odkryli relikwie królowej męczennicy, w tym kości rąk, w starej części kościoła w Goa w 2006 roku. Leżały one pod gruzami kamiennego sarkofagu. Pierwotnie znajdował się on w specjalnej niszy, ale uległ zniszczeniu po trzęsieniu ziemi i zawaleniu się części kościoła. Rząd Indii przekazał relikwie Gruzji, a badanie DNA potwierdziło, że odnalezione szczątki faktycznie należą do królowej, która nie wyrzekła się Chrystusa.

Izrael

Archeolodzy twierdzą,
że odkryli miasto
Archeolodzy uważają, że miasto Julia (Betsaida), w którym mieli mieszkać apostołowie Piotr, Andrzej i Filip, znajdowało się na północnym brzegu Morza Galilejskiego i że właśnie udało się im je odnaleźć. Jak podaje izraelskie „Haartz”, natrafili na pozostałości łaźni rzymskiej. – A to oznacza, że było to miasto, nie wioska rybacka – podkreśla kierownik prac wykopaliskowych, dr Mordechai Aviam.
Historyk Józef Flawiusz wskazywał, że żydowski król Filip Herod przekształcił Betsaidę w rzymską polis. Król zmienił też nazwę miasta na Julię. Aktualnie są trzy miejsca, które roszczą sobie prawo do bycia Julią. To, które odkryli archeologowie, ma nazwę el-Araj, dwa inne znajdują się koło jeziora. Po niespodziewanym odkryciu łaźni naukowcy są zgodni, że właśnie el-Araj jest właściwą Julią.
Odkryta przez archeologów starsza warstwa pochodzi z późnego okresu rzymskiego, dwa metry niżej znajduje się warstwa z okresu bizantyńskiego. Warstwa rzymska zawiera naczynia ceramiczne, mozaiki i pozostałości łaźni. Znaleziono również dwie monety, brązową, pochodzącą z późnego II wieku, i srebrnego denara z podobizną Nerona z lat 65-66.
Możliwe, że archeolodzy odnaleźli też zaginioną świątynię bizantyńską. Odkryto bogato zdobione fragmenty ścian, które wskazują na jej znaczenie. W 725 roku Willbald, biskup Eichstätt w Bawarii, odwiedził Ziemię Świętą. W swoim planie podróży opisał pobyt w cerkwi w Betsaidzie, która miała być zbudowana w miejscu, w którym znajdował się dom świętych Piotra i Andrzeja. Naukowcy uważają, że prawdopodobnie jest to ta świątynia.
Archeologowie są zdania, że miasto Julia zostało opuszczone przez mieszkańców w okresie bizantyńskim. Przyczyną upadku miasta było obniżenie się poziomu Jeziora Genezaret.

Wokół sprzedaży domów
Decyzja izraelskiego sądu o tym, że umowa sprzedaży nieruchomości należących do Cerkwi prawosławnej izraelskiej religijno-nacjonalistycznej organizacji „Ateret Koganim” jest zgodna z prawem, wywołała ostrą reakcję patriarchy jerozolimskiego Teofila. – Ta decyzja przechodzi wszelkie granice, można ją wytłumaczyć jedynie pobudkami politycznymi – powiedział na specjalnej konferencji prasowej.
Sąd uznał prawomocność umowy sprzedaży nieruchomości jerozolimskiego patriarchatu organizacji „Ateret Koganim”, która zajmuje się skupem ziemi w chrześcijańskich, muzułmańskich i ormiańskich dzielnicach Świętego Miasta. Nie dopatrzył się żadnych oznak korupcji.
Do umowy doszło w 2004 roku za pośrednictwem trzech podstawionych, zarejestrowanych za granicą, kompanii. W ten sposób nacjonaliści z „Ateret Koganim”, dążący do „judaizacji” nieżydowskich dzielnic miasta, weszli w posiadanie kilku historycznych budynków, należących m.in. do prawosławnego patriarchatu, jednego z największych właścicieli ziemskich w Starym Mieście.
Sprzedaż domów wywołała skandal, ówczesny patriarcha Ireneusz został zmuszony do ustąpienia z urzędu. Jego następca, Teofil, przez kilka lat procesował się z „Artret Koganim”, starając się udowodnić, że zawarta w oszukańczy sposób umowa nie może być uznana za legalną.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Na podstawie pravoslavie.ru
oprac. Ałła Matreńczyk
fot. pravoslavie.ru

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token