Numer 11(389)    Listopad 2017Numer 11(389)    Listopad 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Relikwie przybędą do Polski
Anna Radziukiewicz
- Mamy wielką radość uczestniczenia w procesie przygotowania – mówi ihumen monasteru św. Dymitra Sołuńskiego w Sakach, o. Tymoteusz i proboszcz białostockiej parafii Zmartwychwstania Pańskiego o. Marek Ławreszuk, główni inicjatorzy i organizatorzy wydarzenia. O sobie nadmieniają: – Trzy lata podczas nauki w seminarium mieszkaliśmy w jednej „celi”, razem jeszcze z o. Michałem Czykwinem. Zaprzyjaźniliśmy się.
– Do 2002 roku, czyli do pojawienia się jego relikwii w Sakach, prawie nikt w Polsce nie słyszał o św. Nektariuszu – mówi o. Tymoteusz.
Rok wcześniej założono w Sakach wspólnotę monastyczną, w 2002 roku przekazały jej lokalne władze pusty budynek szkoły. W nim trzeba było urządzić domową cerkiew. Kto będzie jej patronem? – zastanawiano się. Może św. Eufrozyna Połocka, może św. Sylwan Atoski? Ale wybrano św. Nektariusza Egińskiego.
Niebawem święty z Eginy zapukał do wspólnoty w Sakach. Otóż batiuszka z Białorusi, który studiował w Grecji, wracając ze Świętej Góry Atos zajechał wraz z przyszłym władyką Jerzym (Pańkowskim) do monasteru w Sakach. I tu dowiedział się, że poświęcona mu jest monasterska cerkiew. Miał przy sobie krzyż, a w nim cząsteczkę relikwii swiatitiela Nektariusza. Zostawił ją w Sakach. Znalazla miejsce w dużej ikonie świętego Naktariusza, napisanej na Świętej Górze Atos, w monasterze Watopedi.
Nektariusz chciał „rozproszyć się” po świecie. A było to tak. Jego ciało po śmierci okazało się niezniszczone. Odkryto to kilka lat po pogrzebie, gdy greckim zwyczajem otwarto trumnę, by wyjąć kości, umyć je i pochować na nowo. Ale ciało władyki pozostawało całkowicie nietknięte rozkładem, jakby tylko co zasnęło. Wtedy postanowiono wystawić je na słońce a potem pogrzebać, by uległo naturalnemu rozkładowi. Ale po dwóch miesiącach ciało nadal pozostawało nietknięte. Wtedy umieszczono je w marmurowym sarkofagu. Dopiero kilka lat później, za sprawą Bożej Opatrzności, rozłożyło się, lecz kości nadal wydzielały cudowny zapach.
Kult świętego rozwijał się w Sakach powoli. Cóż, mieszkało tam tylko dwóch hieromnichów, którzy służyli w niedziele i święta. Ale po naznaczeniu w 2009 roku na ihumena wspólnoty o. Tymoteusza zaczęto każdej niedzieli, po wieczerni, służyć akatysty do świętego przed jego ikoną, zaś w dniu poświęconym jego pamięci, 22 listopada, uroczyście służono Liturgię. Coraz więcej ludzi gromadził święty w swojej cerkiewce, jedynej w Polsce. Aż w ubiegłym roku, w dniu prazdnika świętego, trzeba było przenieść uroczystości do głównej cerkwi w Sakach, bo mała nie mieściła wiernych. Liturgie służono w nocy i w dzień. Na główną przybyło ponad trzysta osób.
Ludzie wiedzą, że święty z Eginy pomaga szczególnie przy chorobach nowotworowych.
– Nie ma niedzieli, by choć kilkoro ludzi nie przyjechało do nas z prośbą o modlitwę za chorych na raka – mówi ihumen. – Mamy bardzo długą listę chorych, którzy razem ze świętym idą nawet przez kilka lat ze swoją chorobą. Mamy listę uzdrowionych i takich, na których wydano wyroki śmierci – mieli odejść w ciągu 2-3 miesięcy – a oni żyją już po kilka lat.
Wiadomo też, że przy chorobach onkologicznych pomaga modlitwa do Bogarodzicy, szczególnie przed Jej ikoną Wsiecarycy. Taka, napisana na Atosie, znajduje się w cerkwi na Słonecznym Stoku. I taką właśnie zamówili mnisi z Sak na Świętej Górze Atos do swojej obitieli. Zaś do cerkwi Zmartwychwstania ma przybyć z Atosu ikona św. Nektariusza.
Rak w cs nazywany jest karkin. W piątek podczas Paschalnego Tygodnia, wyjaśnia o. Tymoteusz, jest obchodzone święto Matki Bożej Żywonostnyj Istocznik. Wtedy mówi się, że ta woda pomaga na karkinowe bolezni. Kanon święta na pewno był już służony w czasach Imperium Wschodniorzymskiego.
O. Tymoteusz mówi, że choroba często prowadzi człowieka po Bożą łaskę. – Nie zostałby nią obdarzony, gdyby nie choroba i gorąca modlitwa jego lub bliskich. A Chrystus przecież nie przyszedł po to, by ludzi uzdrawiać, tylko po to, by dać im życie wieczne. I choroba nieraz prowadzi do życia wiecznego. Starzec Paisjusz, święty, powiedział, że gdyby nie powszechność raka w XX wieku, mało kto trafiłby do nieba. A tak ludzie trójkami, dzięki właśnie tej chorobie, wchodzą do nieba. My tu w Sakach też poznajemy, jak choroba zmienia życie chorego i nieraz całych rodzin, jak ludzie, poprzez cierpienie, doznają Bożej łaski.
Obaj duchowni pragną, by wizyta relikwii świętego z Eginy zostawiła trwalszy ślad w duszach wiernych. Żeby rozwijał się jego kult, a ludzie zechcieli naśladować tego niezwykłego współczesnego świętego (1846-1920). I dlatego parafia Woskresieńska wydała książkę o. Marka Ławreszuka (ss. 128) „Św. Nektarusz z Eginy. Teolog, wyznawca, cudotwórca”. Autor korzystał z literatury greckiej, angielskiej i rosyjskiej. Wydano akafist do świętego w cerkiewnosłowiańskim, po polsku i w transliteracji cs na łacinkę, czyli każdemu dostępny. Nad nim potrudził się także o. Stanisław Strach, szlifując między innymi jego cerkiewnosłowiańską wersję, obrosłą wieloma rusycyzmami. Akafist został zarejestrowany na płycie, nagranej też w cerkwi Zmartwychwstania, w czym pomógł Jan Smyk (reżyser nagrania) i Grzegorz Falkowski (realizacja), a śpiewał młodzieżowy chór parafii pod kierunkiem o. Mariana Romańczuka. Wszystkie te materiały będą towarzyszyć peregrynacji relikwii po Polsce i już zostały umieszczone na stronie internetowej (www.relikwienektariusza.blogspot.com), specjalnie założonej z okazji wizyty relikwii. Fragmenty książki są czytane w Radiu Orthodoxia.
 
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token