Numer 11(389)    Listopad 2017Numer 11(389)    Listopad 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Oby się wiersze zapisały
Anna Rydzanicz
- Z panem Piotrem Krynicę wiążą więzi emocjonalne – mówił o jubilacie Dariusz Reśko. – Całe życie pana Piotra to była tęsknota, wyrażona w różnych formach życia artystycznego, za małą ojczyzną, za terenem, z którego rdzenni mieszkańcy zostali wyrzuceni. – Chwała Panu Bogu za to, że trafił do Krynicy. (…) Nie mam żadnych wątpliwości, że Pan Bóg obdarzył go wyjątkowymi talentami wszechstronności artystycznej. Nie mam też wątpliwości, że wykorzystuje swe talenty w sposób absolutnie wyjątkowy. Mówił też o niesamowitej skromności i pracowitości Murianki. – Chcę serdecznie podziękować przede wszystkim za wkład w dorobek kultury naszej gminy, za budowanie i umacnianie tożsamości naszej marki miasta, za patriotyzm, za porozumienie i za to, że w tak wspaniały sposób promuje pan naszą gminę. Z nadzieją na dalszą dobrą współpracę, oprócz zdrowia i szczęścia, życzył jubilatowi wielu jeszcze wspaniałych jubileuszy, tworzenia z pasją, a także godzin snu, by odpocząć oraz dobrych ludzi wokół siebie. Burmistrz podziękował też za dzieło, które rozpoczął o. Piotr Pupczyk, proboszcz parafii św. Włodzimierza w Krynicy. – Festiwal Chórów Cerkiewnych, odbywający się od paru lat w przededniu parafialnego święta, obchodzonego 28 lipca. Wydarzenie niepowtarzalne. Jubilatowi zaś podziękował za utworzenie przed laty chóru cerkiewnego,

KTÓRY JEST DUMĄ KRYNICY.

Małgorzata Półchłopek, przewodnicząca rady miasta, chyląc czoła przed duszą artysty, w imieniu rady i samorządu złożyła podziękowania i życzyła na następne lata siły w ambasadorowaniu wielokulturowości i wielonarodowości Krynicy-Zdroju ze szczególnym uwzględnieniem tego, co jest mu najbliższe – kultury łemkowskiej.
– Pragnę serdecznie podziękować za twoje wsparcie w naszych działaniach muzealnych. Przez tyle lat mogliśmy liczyć na twoją pomoc, konsultację, radę i twoją wiedzę, którą dzieliłeś się z nami o kulturze łemkowskiej – składał życzenia w imieniu dyrekcji i pracowników Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu oraz Muzeum Nikifora w Krynicy-Zdroju kierownik Zbigniew Wolanin, dziękując Muriance za wsparcie talentem artystycznym. Nawiązał do pierwszej w powojennej Polsce wystawy z 1984 roku „Łemkowie”, zorganizowanej przez Antoniego Kroha w galerii Dawna Synagoga w Nowym Sączu. – To było przełamanie tabu na temat kultury łemkowskiej – wspominał. Wtedy też szerzej swoją twórczość mogli zaprezentować współcześni poeci łemkowscy – Petro Murianka i Władysław Graban. Drugim ważnym wydarzeniem było otwarcie Muzeum Nikifora w Krynicy w 1995 roku i koncert Łemkowyny, a także wieczór poezji, połączony z wykonaniem łemkowskich pieśni.
Zbigniew Wolanin zaprezentował też wszystkim pierwszy tomik poezji Petra Murianki z 1983 roku „Suchy badyl”, wydany w niewielkim nakładzie w Oficynie Wydawniczej w Nowym Sączu. Od tego czasu, według literaturoznawców, autor stał się obok Pawła Stefanowskiego i Władysława Grabana

NAJWYBITNIEJSZYM WSPÓŁCZESNYM POETĄ ŁEMKOWSKIM.

– Wierszy się nie pisze, a zapisuje, gdyż w rzeczywistości wiersze rodzą się same – przytoczył fragment wywiadu z poetą (PP 11 2003) i życzył co najmniej tak długiego okresu zapisywania pięknych wierszy, sławiących Łemkowszczyznę i Karpaty, jaki minął od wydania pierwszego tomiku.
– Pan Piotr jest inspiracją dla całych pokoleń – powiedział przewodniczący Stowarzyszenia Ruska Bursa w Gorlicach, do którego należy Piotr Trochanowski, 32-letni dr inż. Paweł Małecki. – Osobiście czuję się jego wychowankiem. Wspominał o przedstawieniach z okazji rocznic i świąt, kiedy Petro Murianka pisał specjalnie sztuki teatralne, by dzieci mogły je potem zagrać. – Te utwory mają ogromną wartość artystyczną. (…) Pan Piotr jest takim herosem, który potrafi przenosić góry i całe pokolenia za nim idą.
Następnie przyszedł czas na składanie życzeń. Pierwszy zwrócił się do dostojnego jubilata, najpierw po łemkowsku, a potem po polsku, o. Piotr Pupczyk. – My, parafia prawosławna w Krynicy, mamy szczęście trzydzieści pięć lat mieć was na co dzień. Przypomniał, że dzięki staraniom wiernych i poprzedniego proboszcza ściągnęto go do Krynicy. – O tym, co pan Piotr robi, wiem pewnie najlepiej, bo mieszkamy przez korytarz. – Joj jegomość, nyjak jem sia ne wyspał – przytoczył często słyszane słowa. – To dlatego, że te wiersze gdzieś tam przychodzą, że są jeszcze rzeczy do zrobienia, do napisania... Pane Petre, oby sia wszytky mriji wypołnyly, oby sia wszystko napysało! (..) Żeby Bóg Wam pobłogosławił. Żeby na wszystko wystarczyło czasu – życzył od siebie i parafian. Złożył też najszczersze życzenia wielu lat pracy twórczej od o. Juliana Felenczaka z Morochowa. – Obydwaj dorastaliśmy pod wpływem pana Piotra. (…) Oby kolejne pokolenia mogły inspirować się i budować na tym, co napisze.
– Na myśl o Petrze Muriance cisną mi się na usta wielkie słowa – mówił językoznawca, profesor Henryk Fontański z Instytutu Filologii Wschodniosłowiańskiej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, autor kilkudziesięciu prac na temat języka łemkowskiego, m.in. podręczników do gramatyki języka łemkowskiego. – Jako pisarz napisze wszystko. I to jak. Napisze przewspaniały wiersz, opowiadanie wzruszające, esej historyczny zajmujący, reportaż, sztukę teatralną dla wszystkich. Dla starych, dla młodych, dla inteligentów, dla prostych ludzi, dla dzieci. (…) Oczywiście można sobie wyobrazić język angielski bez Szekspira, polski bez Mickiewicza, rosyjski bez Puszkina, łemkowski bez Murianki, ale to nie byłyby te języki. Wielcy twórcy, właśnie tacy, wzbogacają język leksykalnie, gramatycznie, składniowo, stylistycznie, czynią go piękniejszym, bogatszym, wznoszą go na wyższy poziom, czynią go językiem literackim. Zasługi Petra Murianki dla rozwoju łemkowskiego języka literackiego są nieocenione. Nie można zaszufladkować Petra, no bo i pisarz, artysta, kompozytor, publicysta, dziennikarz, redaktor. A ja powiem, przede wszystkim – Łemko.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Rydzanicz
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token