Numer 11(389)    Listopad 2017Numer 11(389)    Listopad 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Kronika Michała Bołtryka
Michał Bołtryk
- Profesor Wojciech Kurpik, wieloletni konserwator obrazu Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze, o wynikach badań tej ikony: „Podjąłem próbę ustalenia domniemanego (wcześniejszego) wyglądu wizerunku, porównując dwadzieścia ikon powstałych między XII a XIV wiekiem. Układ oczu rentgenogramu niemal idealnie pasuje do ikony Hodegetrii (najstarszy rozpowszechniony typ ikonograficzny przedstawienia Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus na ręku) z Muzeum Macedonii w Ochrydzie, ale bliska jest jej także Hodegetria Pammakaristos ze świątyni patriarchalnej w Konstantynopolu, datowana na przełom XII i XIII wieku. To oczywiście tylko hipoteza. Być może najnowsze zdobycze techniki pozwoliłyby nam wydobyć pierwotny wizerunek. Z całą pewnością pierwotny wizerunek to była typowo bizantyńska ikona, powstała w jakimś warsztacie na Bałkanach. Wskazuje na to m.in. budowa podłoża. Obraz namalowano na klejonym z trzech desek podłożu. Na jego odwrocie zachowały się do dziś ślady po dwóch poziomych listwach, które to wszystko stabilizowały. (...) Obraz wcześniej był zapewne częścią ikonostasu. Potem znalazł się na dworze węgierskim i należał do Elżbiety Łokietkówny. Najpewniej to ona zleciła jego naprawę. Kwestią otwartą jest warsztat oraz artysta, który tego dokonał. Niemniej powstało dzieło w stylu włoskim, które dziś znamy i czcimy jako ikonę jasnogórską. (...)Artysta zachował dawny schemat Hodegetrii, powtórzył poprzedni ciemny oliwkowy kolor karnacji dłoni oraz twarzy. (...) Elżbieta Łokietkówna w testamencie z 1380 roku zapisała, że wizerunek Matki Bożej namalowany własnoręcznie przez św. Łukasza, w górnej części pokryty złotem, a w dolnej srebrem, ofiarowuje swojej synowej Elżbiecie Bośniaczce, żonie Ludwika Węgierskiego i matce św. Jadwigi”.

- Prof. Stanisław Bieleń, pracownik Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, o problemach z tożsamością Polaków: „Polacy, a zwłaszcza elity polityczne, wciąż mają problem z tożsamością. Do niedawna rzeczywiście mieliśmy do czynienia głównie z europeizacją, polegającą na przeciwstawieniu się Wschodowi. W elitach postpezetpeerowskich i postsolidarnościowych odżyło stare poczucie wyższości cywilizacyjnej i kulturowej wobec Rosji. Równocześnie jednak nie znikł kompleks niższości wobec Zachodu. I co najgorsze – pojawiło się poczucie obcości we współczesnym świecie. Pamiętam, jak po zwycięstwie PiS w 2005 roku chwalono braci Kaczyńskich za to, że nie jeżdżą za granicę. To miała być gwarancja, że będą bronić polskich interesów. Jak można to robić bez znajomości świata? Uważam, że dzisiejsze elity rządzące są wyobcowane – powoływanie się na przyjaźń z Viktorem Orbanem nie załatwia niczego. Grupa Wyszehradzka, jeśli chodzi o aktywność międzynarodową, jest surogatem, w stosunkach z Rosją dominuje heroizacja historii i stygmatyzowanie wschodniego sąsiada. Nie potrafimy naprawić realcji z bliską, zdawałoby się, Litwą, źle wyglądają stosunki z Ukrainą, a na przełom w kontaktach z Białorusią nie ma co liczyć. Elity polityczne są wyobcowane i coraz bardziej izolowane, a przez to narażone na rozmaite upokorzenia. Te upokorzenia mogą być udziałem nie tylko konkretnych osób, ale także państwa i jego autorytetu”.

- Prof. Kazimierz Frieske, dyrektor Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Wydział Filozofii i Socjologii, o walce elit: „To, co się dzieje teraz w Polsce, jest walką o hegemonię kulturową. W pierwszych latach transformacji mieliśmy jednak jakieś wspólne interesy. Chcieliśmy, aby Rosjanie opuścili terytorium Polski, próbowaliśmy wyjść z biedy, pokonać wysokie bezrobocie, przystąpić do NATO. Elity w tych obszarach były solidarne. Oczywiście teraz się opowiada, że wśród elit okrągłostołowych nigdy nie było zgody. To prawda, ale jedni i drudzy potrafili się dogadać, a nie tylko eksponować dzielące ich różnice. Tak się w Polsce porobiło, że elity się podzieliły. Kiedyś się mówiło, że to walka o rząd dusz. A dokładniej – o sposób obrazowania świata. Zdecydowanie jednak wolałbym myśleć, że spór dotyczy tego, jak urządzić społeczeństwo, które – choćby w najogólniejszych zarysach – można by uznać za dobre, takie na przykład, w którym dla zwykłej przyzwoitości jakoś się kontroluje nierówności społeczne. I wypada natychmiast dodać, że nie chodzi tu tylko o nierówności dochodowe. Nieustannie trzeba pamiętać, że nie jest dobre społeczeństwo, w którym wszystkie dobra mają jednocześnie charakter towarów. Nie wszystko jest na sprzedaż!”.

- Z felietonu Romana Kurkiewicza w „Przeglądzie” (25.09-1.10.2017): „Można pewnie twierdzić, że Sejm tej kadencji, jak poprzednie, miewał gorsze dni, słabsze posiedzenia, marne chwile, rozczarowujące sesje. Jednak 15 września 2017 roku nastąpiła jakaś symboliczna kumulacja samoobnażenia, cynizmu i niezainteresowania. Sejm przez aklamację (czyli wszyscy obecni byli za, nikt się nie wstrzymał, nikt nie był przeciw) przyjął uchwałę czczącą 75-lecie powstania Narodowych Sił Zbrojnych. Skrajnie prawicowej, faszyzującej, antydemokratycznej formacji militarnej, której wiele oddziałów nie wchodziło w skład Polskiego Państwa Podziemnego, gdyż nie uznawało podporządkowania dowództwu AK, a wymieniona w uchwale Brygada Świętokrzyska NSZ jawnie i bezspornie współpracowała z hitlerowskim gestapo i Wehrmachtem, walcząc z partyzantka radziecką, chłopską i komunistyczną, mając na koncie mordy na ludności cywilnej. Sejm tym samym postawił kropkę nad faszyzującym kłamstwem historycznym, coraz powszechniej obecnym w polskim życiu publicznym. Nikt, żaden poseł, żadna posłanka jakiejkolwiek formacji politycznej, nie zdobył się na gest niezgody, nie padło ani jedno przeciw. Totalność opozycji polega na totalnym wsparciu dla rządzacej formacji i jej faszyzujących popleczników”.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token