Numer 11(389)    Listopad 2017Numer 11(389)    Listopad 2017
fot.Anna Radziukiewicz
Rachmaninow w Białymstoku
Anna Radziukiewicz
Chórem dyrygowała Irina Bogdanowicz. O tej postaci trzeba powiedzieć więcej. Do Warszawy przyjechała w 1999 roku z Petersburga, gdzie się urodziła i kształciła. Jest dyrygentką, kompozytorką, pianistką. Od 2002 roku stała się dyrygentem chóru Uniwersytetu Warszawskiego. Pod jej batutą chór wspaniale się rozwija, zdobywając w ciągu ostatnich piętnastu lat aż pięć Grand Prix, w tym na Mazowieckim Festiwalu Chórów Akademickich Vivat Akademia czy Legnica Cantat. Do tego dochodzą pierwsze miejsca zdobywane na festiwalach dla chóru i często dla najlepszego dyrygenta. Pod jej batutą grają m.in. Polska Orkiestra Radiowa, Królewska Orkiestra Symfoniczna. Występują soliści takiej klasy, jak pochodząca z Białegostoku, Małgorzata Pańko, mezzosopranistka Teatru Wielkiego Opery Narodowej w Warszawie, Bożena Harasimowicz, Karol Kozłowski, Robert Gierlach.
Irina Bogdanowicz wprowadziła do repertuaru chóru muzykę cerkiewną, zajmując już w 2004 pierwsze miejsce na hajnowskim festiwalu cerkiewnego śpiewania.
„Całonocne Czuwanie” Rachmaninowa jest uznawane za najlepsze dzieło sakralne tego autora i jedno ze szczytowych osiągnięć rosyjskiej muzyki cerkiewnej. W Białymstoku zabrzmiało doskonale.
– To że w sumie amatorski chór zaśpiewał tak wspaniale tak trudny repertuar, jest niewątpliwie zasługą dyrygentki – powiedział dyrygent chóru parafii Świętego Ducha Eugeniusz Skowroński. – Uzyskanie tak pięknej harmonii przy dwunastogłosowym śpiewie wymagało niewątpliwie wiele pracy. Zaprezentowano wspaniałą dynamikę – od crescendo, przez subtelne piano do forte, które było właśnie zaśpiewane a nie wykrzyczane, jak często to się zdarza. Wspaniali byli soliści – w tej roli wystąpiła Aleksandra Pawluczuk i Mateusz Markuszewski. – Szczególnie pięknie wykonała solistka pierwszy psalm, jej bogaty i piękny głos dobrze brzmiał na tle chóru.
– Czy Sergiusz Rachmaninow spodziewałby się w najśmielszych oczekiwaniach, pisząc ze sto lat temu to dzieło, że zabrzmi ono w Białymstoku, w Polsce, w wykonaniu głównie rzymskich katolików z uniwersyteckiego chóru – zastanawia się o. Marian Romańczuk, dyrygent chóru parafii Zmartwychwstania Pańskiego w Białymstoku. I dodaje: – Rachmaninow nie był szczęśliwym człowiekiem. Jego ojciec wcześnie stracił majątek, trafił więc pod opiekę cioci. Spotkał jednak w życiu wybitnych nauczycieli, którzy poprowadzili go dobrą drogą. A słuchanie jego Wsienoszcznego Bdienija, napisanego, jestem przekonany, pod wpływem Ducha Świętego, to dla nas ogromne duchowe przeżycie.
Należy dodać, że w całym pięknie wielogłosowego i dynamicznego śpiewu nie utonęły słowa. Artykułowano je z całą wyrazistością, szacunkiem do modlitwy, z odpowiednią miękkością, z przedniojęzykowym „ł”.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

(ar)
fot. Anna Radziukiewicz

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token