Numer 12(390)    Grudzień 2017Numer 12(390)    Grudzień 2017
fot.Adam Bruczko
Odwiedził nas św. Nektariusz
Ałła Matreńczyk
Nektariusz za życia poruszał się najczęściej statkiem w akwenie Morza Śródziemnego i Egejskiego, po śmierci jego relikwie przemierzają oceany i lądy już drogą powietrzną. Do Warszawy też dotarły samolotem, a z lotniska, w godzinach wieczornych, przybyły prosto do metropolitalnego soboru.
Już u podnóża schodów do świątyni czekał na nie biskup hajnowski Paweł wraz z warszawskimi duchownymi i wiernymi. Hierarcha przy dźwiękach dzwonów wniósł relikwie do soboru. Po krótkim nabożeństwie dziękczynnym biskup serdecznie powitał przybyłych gości z Eginy, z archimandrytą Amfilochiuszem na czele.
– Przywieźliśmy wam naszego Nektariusza – mówili Grecy, nie kryjąc że traktują świętego nie tylko jak swego ojca, ale także brata.
A biskup Paweł życzył, by cierpliwość i pokora, które cechowały świętego, stały się udziałem nas wszystkich. I podczas molebna, i podczas akafistu warszawski sobór był pełny.
Szybko zapełnił się także następnego dnia, w sobotę, podczas Liturgii odprawionej przez biskupa Pawła i warszawskich duchownych. W ołtarzu modlili się także metropolita Sawa, biskup Grigoris z Cerkwi cypryjskiej, dwaj hieromnisi z Eginy, Amfilochiusz i Nektariusz.
– Zadziwiający jest Bóg w swych świętych, dzisiaj to cerkiewne wezwanie znajduje swoje urzeczywistnienie – zwrócił się do zebranych metropolita Sawa. – Bóg, który kieruje wszechświatem, przypomina nam o Sobie, jednocześnie dając przykład wysławiania Go przez swoich wybrańców. Dzisiaj w tej cerkwi zetknęliśmy się z tą prawdą – przybyły do nas bowiem relikwie św. Nektariusza, które są jawnym świadectwem Bożej obecności w świecie.
– Św. Nektariusz doświadczył wielu trudności, bo człowieka, który stara się przybliżyć do Boga, nieustannie atakuje szatan – mówił metropolita. – Ale głęboka wiara, oddanie Bogu przezywciężyły wszystko.
Hierarcha przypomniał, że Bóg obdarzył Nektariusza darem uzdrawiającej modlitwy już za życia, a święty pomaga ludziom, zwłaszcza chorym, także po śmierci.
– Jesteśmy bardzo radzi, że prawosławny świat ma takiego wielkiego Bożego ugodnika – mówił. – Przybycie relikwii to wielkie wydarzenie, wzmacnia wiarę mocnych w wierze, zasiewa ją w sercach niewierzących.
Hierarcha podziękował metropolicie Idry, Spetses i Eginy Efremowi za błogosławieństwo na przywiezienie moszczi, a członkom greckiej delegacji wręczył ikony św. Marii Magdaleny.
Do białostockiej cerkwi Zmartwychwstania relikwie dotarły 18 listopada tuż przed siedemnastą. Duchowni, wierni z krzyżem i chorągwiami, młodzież i dzieci z kwiatami czekali przy cerkiewnej bramie. Biły dzwony, płonęły świece, droga do cerkwi usypana była chryzantemami. Moszczi, przy wtórze śpiewanych po słowiańsku i grecku troparionów, wniósł do świątyni przewodniczący greckiej delegacji, archimandryta Amfilofiusz. Złożył je przed napisaną na Atosie i umieszczoną pośrodku cerkwi dużą ikoną św. Nektariusza.
Przybyłych gości – władykę Grigorisa z Cypru, władykę supraskiego Andrzeja, członów greckiej delegacji, duchownych i wszystkich zebranych serdecznie powitał arcybiskup Jakub. Przypomniał, jak bardzo czczony jest św. Nektariusz w Grecji. Przywołał jego życiorys – dzieciństwo spędzone na wsi pod Konstantynopolem, naukę w Konstantynopolu, studia w Atenach, posługę biskupią w Aleksandrii, skromne, święte życie, które przeszkadzało wielu. Potem wypędzenie z katedry, pobyt w Atenach, a następnie w monasterze na wyspie Egina.
– Zaraz po jego śmierci zaczęły się dziać cuda, stąd tak wiele osób podążało i podąża do jego grobu – mówił. – A dzisiaj możemy się pokłonić jego relikwiom w naszych cerkwiach w Polsce.
– Św. Nektariusz jest naszym świętym ojcem, świętym lekarzem, do którego udajemy się, ilekroć potrzebujemy pomocy czy pocieszenia – zapewnił archimandryta Amfilochiusz. – Nie ma takiej prośby, która służyłaby naszemu zbawieniu, której święty by nie spełnił. Dodał, że święty od najmłodszych lat żył w biedzie, a i później jego życie nie było usłane różami – ale te wszystkie jego doświadczenia nieustannie zbliżały go do Boga. Wiele wycierpiał od ludzi, jego działalność nie była doceniana, a w końcu życia Bóg zesłał na niego chorobę nowotworową. I dzisiaj modlitwy o zdrowie często zostają wysłuchane.
Po wsienoszczni odsłużono dwa akafisty, po cerkiewnoslowiansku i polsku. Nad obydwoma pracował o. Stanisław Strach, także autor przekładu na język polski. A wierni nieprzerwanie kłaniali się relikwiom.
Kłaniali się też podczas dwóch Liturgii odprawionych w niedzielę, 20 listopada. Głównej przewodniczył arcybiskup Jakub.
Na znaczenie relikwii zwrócił uwagę w kazaniu o. Anatol Szymaniuk. Przypomniał słowa modlitwy, wypowiadanej przez swiaszczennika na Swiatyj Boże: „Bóg spoczywa na świętych”. – A więc gdy kłaniamy się świętym relikwiom, oddajemy cześć zarówno świętemu, jak i Samemu Bogu. Czym są dla nas relikwie? Po pierwsze dowodem na istnienie Boga, nie boga filozofów czy myślicieli, lecz Boga żywego, Abrahama, Izaaka i wszystkich proroków. Po drugie, dowodem godności ciała ludzkiego, i po trzecie, świadectwem tego, że Jezus Chrystus jest zwycięzcą śmierci.
Podczas Liturgii arcybiskup Jakub udzielił święceń kapłańskich diakonowi Woskresienskiej cerkwi Mateuszowi Kiczko, byłemu dyrygentowi tej parafii, od prawie roku dyrektorowi diecezjalnego radia Orthodoxia.
A w swoim słowie władyka odwołał się do uzdrowienia chorej niewiasty i wskrzeszenia córeczki Jaira.
– Chrystus, kiedy dokonuje uzdrowień, często czyni to po to, by osoba potrzebująca pomocy uwierzyła. Wiara jest bowiem bardzo potrzebna. Wiara, która prowadzi do życia wiecznego jest ważniejsza od uzdrowienia – podkreślał władyka Jakub. – Bardzo często Bóg wytycza nasze ścieżki ziemskie tak, żebyśmy poprzez dolegliwości, chorobę przyszli do wiary, uwierzyli w Boga i zaczęli żyć Ewangelią. Powinniśmy pamiętać o tym także teraz, kiedy przywożone są relikwie, że najważniejsze jest nie to, by otrzymać „tu i teraz zdrowie doczesne”, ale życie wieczne.
Władyka ostrzegł, by nie traktować relikwii jak talizmanu, ostrzegł przed ich fetyszyzacją.
Arcybiskup Jakub serdecznie podziękował metropolicie Efremowi za błogosławieństwo na przybycie relikwii św. Nektariusza do Polski, zwrócił się też do nowo wyświęconego batiuszki, o. Mateusza Kiczko: – Życzę, żeby Bóg wspierał cię łaską, a ta bojaźń i to skupienie, które miałeś dzisiaj w czasie Liturgii, towarzyszyły ci zawsze podczas sprawowania sakramentów w cerkwi.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Ałła Matreńczyk
fot. Adam Bruczko
Łukasz Troc

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token