Numer 12(390)    Grudzień 2017Numer 12(390)    Grudzień 2017
fot.Adam Bruczko
Po Golgocie zmartwychwstanie
Eugeniusz Czykwin
W próbach dokonania oceny działań bolszewików w 1917 roku pojawia się pytanie o przyczyny popularności głoszonych przez nich haseł i zbyt małą aktywność ludzi Cerkwi w przeciwstawianiu się nadciągającej katastrofie. Odpowiadając na te pytanie patriarcha Kirył, podobnie jak większość prawosławnych historyków, wskazuje na duchowy kryzys, w jakim znalazło się rosyjskie społeczeństwo, a w szczególności rosyjska inteligencja, jeszcze w dorewolucyjnej epoce. Zgubne dla państwa, a nade wszystko wyższych jego warstw (dworiaństwa i inteligencji), procesy rozpoczęły się ponad dwieście lat przed październikiem 1917 roku.
W 1682 roku carem zostaje dziesięcioletni Piotr, który wprowadzi wiele opartych na zachodnich wzorcach radykalnych gospodarczych i wojskowych reform. Jednocześnie, wychowany w bliskich kontaktach z niemiecką słobodą (dzielnicą) Piotr przyjmuje poglądy protestantów i rozpoczyna reformowanie, a w rzeczywistości wojnę z opierającym się na prawosławnej wierze, sposobie życia i tradycjach współczesnych mu Rosjan. Poniżanie i wyśmiewanie Cerkwi przez Piotra i jego dwór można przyrównać jedynie do poczynań otaczających Lenina towarzyszy.
Dla obserwatora z zewnątrz Rosyjska Cerkiew Prawosławna w przededniu rewolucji październikowej mogła się wydać wielką i silną strukturą.
Mimo tej zewnętrznej „potęgi” ówcześni hierarchowie z wybranym w 1917 roku patriarchą Tichonem na czele, a także część prawosławnej inteligencji, mieli świadomość że Cerkiew znajduje się w kryzysie. Jedną z głównych przyczyn trudnej sytuacji był brak kanonicznego zwierzchnika – poczynając od Piotra I kolejni carowie nie zezwolili na wybór patriarchy – i brak tradycyjnego dla prawosławia soborowego systemu kierowania Cerkwią. Pozbawienie biskupów samodzielności nieuchronnie prowadziło do przejmowania zarządzania sprawami Cerkwi przez, często nieprzychylną jej, państwową biurokrację. Wybitny znawca historii RPC, żyjący w Kanadzie prof. Dymitrij Pospiełowski, w wydanej w 1995 roku w Rosji książce „Russkaja Prawosławnaja Cerkow w XX wiekie” tak opisuje nadzorujących Cerkiew carskich urzędników w epoce cara Mikołaja I: „Obaj oberprokuratorzy, mason Nieczajew i generał M. Protasow, do biskupów odnosili się z nieukrywaną pogardą. Podporządkowanym władzy państwowej hierarchom trudno było zdobyć autentyczny szacunek i autorytet w szerokich, coraz bardziej radykalizujących się, kręgach rosyjskiej inteligencji i klasy robotniczej”.
Żyjemy – pisał z bólem ówczesny metropolita kijowski Aleksy – w czasach prześladowań wiary i Cerkwi, prześladowań chytrze skrywanych za pozorną troską o nie. Nasza Cerkiew – konstatował Fiodor Dostojewski – znajduje się w stanie paraliżu.
Mimo pełnego uzależnienia od państwa w sferze administracyjnej, prawosławie w okresie synodalnym przyniosło znaczące duchowe owoce. Następowało odrodzenie duchowości monastycznej. Działalność i żywoty starców z pustelni Optina to najbardziej znane przykłady tego odrodzenia. Znaczące sukcesy osiągnęły prawosławne misje w Japonii, Chinach, na Syberii i Alasce. Choć – jak pisze prof. Pospiełowski – rosyjska inteligencja w swej masie pozostawała obojętna lub wręcz aktywnie wroga, to powrót do Cerkwi najwybitniejszych przedstawicieli rosyjskiej myśli filozoficznej zapoczątkował proces powrotu, choć wciąż mniejszej części, rosyjskiej inteligencji do swojej Cerkwi.
O duchowej sile chrześcijaństwa, tak było od początków jego istnienia i tak jest obecnie, nie decydują jednak ani posiadane przez Kościół dobra materialne, ani pozycja hierarchów i duchowieństwa w strukturach państwa, ani liczba formalnie deklarujących swoją do niego przynależność. O rzeczywistych, duchowych wartościach Cerkwi można przekonać się jedynie w chwilach, gdy jest ona uciskana i prześladowana.
I ten straszny czas prześladowań, terroru i niebywałego ucisku nadszedł.
Prześladowania, jakim w bolszewickiej Rosji poddano wyznawców Chrystusa, można przyrównać jedynie do tych z czasów w pierwszych wiekach chrześcijaństwa w Cesarstwie Rzymskim. Trwały one z różnorakim natężeniem i w różnych formach od zdobycia przez bolszewików władzy w 1917 roku do gorbaczowowskiej pierestrojki lat osiemdziesiątych XX wieku.
Po zdobyciu władzy bolszewicy byli przekonani, że stosunkowo szybko zniszczą Cerkiew i wykorzenią z duszy rosyjskiego ludu jego wiarę. Wierzyli Marksowi, który twierdził, że religia to jedynie nadbudowa nad pewną bazą. Lenin był zdania, że zniszczy Cerkiew jednym zdecydowanym uderzeniem. Wystarczy, uważał, pozbawić ją wszelkiej własności i uniemożliwić jakikolwiek wpływ na społeczeństwo, w szczególności dzieci i młodzież. Realizując swój plan, władza radziecka na przełomie 1917 i 1918 roku wydaje szereg dekretów, mających ostatecznie „zadusić” Cerkiew. Lenin, Dzierżyński, Trocki i ich współtowarzysze nie zamierzali jednak bezczynnie czekać, aż pozbawiona wszelkiej własności Cerkiew „obumrze” samoistnie. Tuż po wydaniu wspomnianych dekretów utworzono specjalne oddziały szturmowe czerwonoarmistów, które w ciągu kilku godzin wyrzucały mnichów z klasztorów, a duchowieństwo z budynków cerkiewnych. W 1919 roku Ludowy Komisarz Sprawiedliwości nakazał lokalnym władzom, by w ramach „walki z przesądami” przystąpiły do niszczenia ikon, relikwii i innych „przedmiotów, służących do utrzymania ludu w ciemnocie”. 19 marca 1922 roku w poufnym liście do członków Politbiura Lenin pisał: „Odbieranie cennych przedmiotów, w szczególności z najbogatszych klasztorów i cerkwi, winno być przeprowadzone z bezlitosną determinacją, bez jakichkolwiek zahamowań i w jak najkrótszym czasie. Im więcej przedstawicieli reakcyjnej burżuazji i reakcyjnego kleru zdołamy przy tej okazji rozstrzelać, tym lepiej dla nas. Właśnie teraz temu towarzystwu trzeba dać nauczkę i to tak, by przez dziesięciolecia nie ośmielili się pomyśleć o jakimkolwiek sprzeciwie”.
Walka przybrała najbardziej odrażające formy.
W emitowanym w listopadzie 2017 roku przez rosyjską telewizję serialu „Trocki” jest scena, w której ten twórca teorii permanentnej rewolucji każe rozstrzelać wieśniaków broniących krzyży na wiejskim cmentarzu – drewniane krzyże towarzysze Trockiego wyrywają z mogił, by, gdy zabrakło węgla, spalić je w piecu lokomotywy, ciągnącej jego pancerny pociąg.
W walce z religią nie zaniedbywano także „frontu ideologicznego”. Utworzono ruch antyreligijny „Związek Wojujących Bezbożników”, do którego w latach trzydziestych należało kilka milionów obywateli. Stojący na jego czele Jemielian Jarosławski stworzył wielki koncern prasy ateistycznej.
Rosję zalały wydawane w milionowych nakładach – m.in. drukowany w nakładzie 1,5 mln egzemplarzy tygodnik „Ateist” – czasopisma, książki i plakaty. Fałszując historię, starano się zdyskredytować znaczenie prawosławia w życiu narodu. Wyszydzając duchowieństwo i uczucia ludzi wierzących przekonywano, że trzeba zniszczyć tysiące cerkwi, w tym bezcenne zabytki kultury rosyjskiej. Propagowano bezwzględny ateizm wszystkimi dostępnymi środkami.
Podejmowano także próby osłabienia Cerkwi poprzez inicjowanie i wspieranie wewnątrzcerkiewnych raskołów. Największa z nich to utworzenie w 1920 roku tzw. obnowleńczeskoj, inaczej żywocerkownej struktury. Ten mechanizm walki z Cerkwią zastosowano już w 1596 roku, dzieląc wyznawców wiary greckiej w I Rzeczypospolitej aktem unii brzeskiej. Obecnie jest on stosowany na Ukrainie, gdzie władze wspierają raskolniczą strukturę tzw. kijowskiego patriarchatu, ograniczając jednocześnie prawa kanonicznej Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi.
By zniszczyć tysiącletnią Cerkiew, tych wszystkich działań było za mało. Dlatego też od początku istnienia władzy radzieckiej wobec hierarchów, duchowieństwa i aktywnych w życiu Cerkwi ludzi świeckich zastosowano bezpośredni terror.
Już w 1918 roku rozstrzelano metropolitę kijowskiego Włodzimierza, biskupów saratowskiego Hermogena, stawropolskiego Ambrożego, astrachańskiego Leontija. Łącznie w latach 1917-1920 z rąk bolszewików zginęło 37 biskupów.
Do najokrutniejszych represji wobec Cerkwi doszło w latach 30., gdy z rozkazu Stalina realizowano plan ostatecznej likwidacji Cerkwi. Według danych rządowej komisji do spraw rehabilitacji ofiar politycznych represji, w 1937 roku aresztowano 136 tysięcy 900 prawosławnych duchownych i świeckich cerkiewnych działaczy. Z tej liczby rozstrzelano ponad 85 tys. osób. W 1938 roku aresztowano 85 300, z czego rozstrzelano 21 500 osób. W połowie lat 30. na Białorusi pozostawało otwartych 11 proc. istniejących w 1917 roku świątyń, na Ukrainie takich cerkwi było 9 proc., w Moskwie 15 proc. Zamknięto wszystkie monastery i szkoły teologiczne. Do wybuchu drugiej wojny światowej na terytoriach zamieszkałych przez ludność rosyjską zamordowano lub zesłano do łagrów 95 procent duchownych.
Jeden z najbardziej znanych prawosławnych teologów XX wieku, o. Aleksander Schmemann, zauważył, że na prześladowania przez państwo – tak było w czasach herezji Ariusza czy herezji ikonoklazmu – prawosławna Cerkiew mogła dać i dawała tylko jedną odpowiedź. Było nią męczeństwo. O ile jednak w pierwszych wiekach gotowość przyjęcia męki i śmierci za Chrystusa było dominującą postawą zdecydowanej większości chrześcijan, to z upływem czasu – tak powszechnie sądzono na początku XX wieku – postawy takie stały się czymś wyjątkowym. Historia rosyjskiej Cerkwi w XX wieku ukazała, że było to błędne przekonanie.
Według oficjalnych danych, przedstawionych przez Aleksandra Jakowlewa – przewodniczącego komisji badającej przestępstwa popełnione w czasach radzieckich i rehabilitacji osób niewinnie represjonowanych – w okresie od 1917 do 1985 roku zamordowano ponad 50 tysięcy prawosławnych duchownych, a represjonowano blisko 200 tysięcy. Tylko w latach 1918-1938 zamordowano 130 prawosławnych biskupów. Zburzono około 40 tysięcy świątyń.
Choć budujący „raj na ziemi” zadali rosyjskiej Cerkwi wiele cierpień i ran – podkreśla często patriarcha Kirył – to jej nie zniszczyli, gdyż zniszczyć nie mogli. Nie mogli, gdyż żywy jest Bóg i żywa jest jego Cerkiew.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Eugeniusz Czykwin

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token