Numer 12(390)    Grudzień 2017Numer 12(390)    Grudzień 2017
fot.Adam Bruczko
Znane i nieznane bogactwo
Natalia Klimuk
Święci to filary Cerkwi. W książce takich filarów opisanych jest pięćdziesiąt! Czasowo książka obejmuje aż jedenaście stuleci. Ta liczba i rozpiętość w czasie chyba na każdym robi wrażenie, bo „o naszym prawosławiu” przywykliśmy myśleć jako o stosunkowo małej społeczności, czy to w kontekście innych Cerkwi lokalnych, czy sytuacji w kraju, gdzie jest nas dużo mniej niż katolików. I w tym przypadku mniejsza znaczy mniej znacząca. Niesłusznie. W zmianie takiego myślenia może pomóc, między innymi, ta książka.
Opisanych jest w niej wiele różnorodnych postaci. Są hierarchowie, duchowni, władcy, są i skromni mnisi, dziecko, są osoby, które weszły do polityki i takie, które spędziły życie z dala świeckiego środowiska. O jednych postaciach wiemy stosunkowo dużo, o innych o wiele mniej. Niektórzy z nich urodzili się w innych częściach świata, a swoje życie czy działalność związali z naszą częścią Europy (jak św. Grzegorz Peradze). Inni tylko urodzili się na terenie Polski w jej obecnych czy minionych granicach, a żyli i męczeńską śmierć ponieśli setki kilometrów stąd, jak urodzony w Jasionówce koło Białegostoku święty diakon Aleksy Sienkiewicz, czy urodzony w Łomazach koło Białej Podlaskiej święty kapłan Symeon Kulhawiec. To tylko kilka przykładów, które pokazują, że niektórzy święci są znani, obecni w naszej świadomości, wznoszone są ku ich czci cerkwie, a niektórych dopiero mamy okazję poznać. Autor książki, „wyłowił” ich z morza Soboru Świętych Nowych Męczenników i Wyznawców, którzy śmierć ponieśli z rąk sowieckich bolszewików.
To też książka do oglądania. Bo ciekawego materiału ikonograficznego jest tu naprawdę dużo (niestety, nie zawsze wysokiej jakości). Najciekawsze są zdjęcia archiwalne, w większości pokazujące świątynie, które dawniej istniały w Polsce, a także współczesne ikony i fragmenty polichromii w cerkwiach, których patronami są niektórzy z opisanych świętych.
Dla wielu książka może stanowić pierwsze spotkanie z danym świętym i warto je wykorzystać, bo istnieje przecież coś takiego jak indywidualne podejście, kiedy niektórzy ze świętych stają się nam bliżsi niż inni, czasem cały żywot, a czasem zachowanie w konkretnej sytuacji czy słowo robią na nas duże duchowe wrażenie.
„Święci Cerkwi Prawosławnej w Polsce” skłaniają ku różnym refleksjom. Mnie, na przykład, do smutnych – o tym, że wręcz nie sposób obronić się prze zmiennością historii, ale i do ważniejszych, bardzo pokrzepiających – o tym, że w każdych warunkach jest możliwy kontakt z Bogiem, że to jest niezmienne. Mam też poczucie, że jeszcze nie wszystkich świętych znamy z imienia, albo znamy, ale jeszcze nie zostali oni zaliczeni do grona świętych (wspomnieć tu warto o Jerzym Iwanowie z Drohiczyna, którego sylwetkę i męczeńską śmierć opisała wnuczka Irena Godun – PP 6/2016).
Książka to jedno, teraz najważniejsze, by opisani święci stali się nam bliżsi, a to już się dzieje: – Święty Jarosław Sawicki? Znam. I świętego Jerzego z Policznej też znam! – zagadnęła mnie znajoma, kiedy książkę miałam w ręce. – Wiesz gdzie o nich słyszałam? W Brukseli, w polskiej parafii. Byłam tam niedawno na Liturgii. Potem czytałam o nich w tej książce. Jest świetna!

Natalia Klimuk
Jarosław Charkiewicz, Święci Cerkwi Prawosławnej w Polsce. Ilustrowana historia, Warszawa 2017, ss. 448


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token