Numer 12(390)    Grudzień 2017Numer 12(390)    Grudzień 2017
fot.Adam Bruczko
Kronika Michała Bołtryka
Michał Bołtryk
- Józef Guzdek, rzymskokatolicki biskup polowy Wojska Polskiego, w rozmowie z „Rzeczpospolitą”: „Jestem odpowiedzialny za ordynariat polowy i zabiegam o to, by wśród kapelanów i w ich posłudze jedność nie była tylko pustym słowem. Ale wracając do podziałów – także tych politycznych – pragnę wspomnieć, że w drugiej połowie dziewiętnastego wieku pracujący wśród polskich emigrantów we Francji ks. Hieronim Kajsiewicz mówił, że dają się wśród nich słyszeć takie głosy: „Jeśli Polska ma nie być według moich racji, to lepiej żeby jej nie było”. Także on opowiadał, że w Paryżu pewien polityk podyktował księdzu kazanie, potem usiadł pod amboną i przytakiwał, a na koniec poszedł do zakrystii i gratulował świetnie wygłoszonego kazania. Ta historia jest przestrogą dla nas kapłanów, abyśmy nie stali się narzędziem w rękach polityków, którzy wyznaczają linie podziałów. Naszym zadaniem jest budowanie wspólnoty i jedności”.

- Z felietonu prof. Jana Widackiego w tygodniku „Przegląd” (30.10-5.11.2017): „Historia służy u nas ciągle, bez względu na okoliczności, nie do krytycznej analizy błędów, która pozwoliłaby ich uniknąć w przyszłości, ale do „krzepienia serc”. Efekt jest taki, że serca pokrzepione mamy ponad wszelką miarę, ale umysły zaciemnione. Duma narodowa nas rozpiera, a ponieważ postronni tego nie doceniają, a nawet z tego się śmieją, rośnie w nas frustracja.Takie podejście do historii stało się teraz doktryną państwową, a zakłamana, zinfantylizowana i zmitologizowana historia stała się podstawą naszej „polityki historycznej”. Nic więc dziwnego, że i politykę mamy infantylną. Historia w takim wydaniu niczego nie uczy, tylko do reszty ogłupia. Ciągle walczyliśmy i cierpieliśmy na przemian. Proszę zajrzeć do podręczników szkolnych, przeczytać choćby, czego o Polsce międzywojennej może się z nich dowiedzieć młode pokolenie. Zwycięska wojna z bolszewikami, Gdynia i COP, „konie ułańskie pląsają w paradzie”, literatura w rozkwicie. Marszałek jest wielki, a prezydent Mościcki śliczny. Później była wojna, walczyliśmy pięknie i bohatersko i bylibyśmy zapewne zwyciężyli, ale ZSRR wbił nam nóż w plecy, a alianci zdradzili. Okazało się też, że z jakichś nieznanych powodów nienawidzili nas Ukraińcy. Okupacja niemiecka trwała do 1945 roku, a sowiecka w zasadzie do roku 1989...”.

n Z książki „Mit Piłsudskiego” Macieja Giertycha: „Dzisiaj już się nie pamięta, że legenda o Piłsudskim została Polsce narzucona siłą po jego zbrojnym zdobyciu władzy w 1926 roku. Krąży o Piłsudskim wiele nieprawdy. Przez wiele lat nie był polskim politykiem, tylko płatnym agentem obcych wywiadów. Nie należy do polskiej prawicy, tylko do lewicy, do PPS-u, z którym przez wiele lat był związany. Był antyrosyjskim bojówkarzem, ale w tej roli był bardziej bandziorem niż partyzantem. Rabowanie kas nie należy do zbyt szlachetnych czynów. Uchodzi za twórcę wojska polskiego. Nic podobnego. To nie on tworzył zręby polskiej wojskowości. Tu potrzebne są takie nazwiska jak Józef Dowbor-Muśnicki, Józef Haller, Tadeusz Jordan Rozwadowski, Władysław Sikorski, Józef Unrug i wielu innych zawodowych wojskowych, którzy wojskowości uczyli się w armiach państw zaborczych. Piłsudski w tym szeregu się nie mieści. Był dyletantem wojskowym. Promował swoich pretorian w wojsku ze skutkiem, jaki widzieliśmy we wrześniu 1939 roku. To nie on był zwycięzcą w Bitwie Warszawskiej. Praktycznie w niej nie uczestniczył, a przynajmniej się na nią spóźnił. Bardzo był nierad, że na mocy konstytucji marcowej przestał być naczelnikiem państwa. Zaraz zabrał się za organizowanie zamachów stanu, i w końcu jeden z nich mu się udał – w maju 1926 roku. Usprawiedliwiał go koniecznością poskromienia sejmokracji, ale tak naprawdę chodziło o powrót do władzy, władzy absolutnej i taką sprawował do śmierci. Nie były to rządy praworządne – wręcz przeciwnie – stosował przemoc, cenzurę, podporządkowanie sądownictwa... Z niezrozumiałych przyczyn funkcjonuje kult Piłsudskiego. Jego imieniem cieszą się różne instytucje, ulice, place. Pod jego pomnikami ciągle są kwiaty i ceremonie wojskowe. Czas najwyższy, by prawda o tym człowieku dotarła do świadomości społecznej”.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token