Numer 1(391)    Styczeń 2018Numer 1(391)    Styczeń 2018
fot.Narodzenie Chrystusa Polichromia w cerkwi św. Jana Teologa w monasterze w Supraślu
O grzechu raskołu
Eugeniusz Czykwin
30 listopada 2017 roku przejdzie do historii prawosławia na Ukrainie. W tym dniu, w Moskwie, w czasie obrad Soboru Biskupów Ruskiej Prawosławnej Cerkwi (RPC), odczytano skierowany do patriarchy Kiryła i wszystkich biskupów RPC list zwierzchnika tzw. Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi Kijowskiego Patriarchatu (UPC KP) Filareta (Denysenki). Pozbawiony za dokonanie raskołu „wszystkich duchowych godności” (czerwiec 1992 roku) i odłączony przez anatemę (wyklęcie) od Cerkwi (luty 1997 roku) Filaret zwrócił się o zdjęcie wszelkich „zakazów i odłączeń” i poprosił patriarchę i biskupów o przebaczenie „uczynionych słowem, uczynkami i wszystkimi moimi myślami grzechów”.
„Pragnąc – czytamy w liście – zaprzestania podziałów i raspri (kłótni) między prawosławnymi, odnowienia eucharystycznego i modlitewnego obcowania, tak jak należy to czynić w Jednej Świętej Powszechnej i Apostolskiej Cerkwi, dla osiągnięcia Bogiem nakazanego pokoju pomiędzy jednej wiary prawosławnymi chrześcijanami i ustanowienia pokoju między narodami, proszę o przyjęcie stosownych decyzji, dzięki którym zakończą się istniejące obecnie pomiędzy nami przeciwieństwa”. W liście nie ma wzmianki o autokefalii, a podpisujący go Filaret nie użył słowa „patriarcha”, tylko „wasz sobrat”.
Uczestnicy soboru przyjęli list „z radością” i jednomyślnie postanowili powołać specjalną komisję, mającą rozpocząć rozmowy z UPC KP, których celem będzie przezwyciężenie raskołu ukraińskiego prawosławia.
Już następnego dnia Filaret na specjalnie zwołanej konferencji prasowej wycofał się ze wszystkich zawartych w liście stwierdzeń. Oświadczył, że z jego strony żadnego pokajanija, które według ojców Cerkwi jest konieczne do zmycia grzechu raskołu, „nie było, nie ma i nie będzie”. Oskarżył kanoniczną Ukraińską Prawosławną Cerkiew (UPC) i jej zwierzchnika, metropolitę Onufrego, o brak patriotyzmu, a utworzenie UPC KP uzasadnił powstaniem niepodległego ukraińskiego państwa.
Wysłanie listu, a następnie całkowita zmiana stanowiska i powrót do „wojennej” retoryki, wywołały lawinę komentarzy.
Wśród analizujących przyczyny wystosowania listu przeważa opinia, że była to próba, stojącego u kresu życia (Filaret ukończył 88 lat) człowieka, odejścia z tego świata bez wielkiego grzechu, który według ojców Cerkwi bez pokajanija nie zmywa nawet krew męczennika. Z pewnością na decyzję Filareta miała wpływ postawa części otaczającego go środowiska (w komentarzach ukraińskich ekspertów nazywanego frakcją „gołębi”), w którym dostrzegany jest brak perspektyw na uzyskanie przez UPC KP statusu kanonicznej Cerkwi. Powtarzane od lat obietnice, że już niebawem patriarcha Konstantynopola przyzna ich strukturze autokefalię, okazały się przysłowiowym budowaniem zamków na piasku. Dziś już nikt, z Filaretem włącznie, nie wierzy, że rozwiązanie problemu ukraińskiej autokefalii może nastąpić bez udziału UPC i zwierzchnika RPC, patriarchy Kiryła. Nie sprawdziły się też oczekiwania raskolników co do masowego przejścia parafii z „antyukraińskiej”, ich zdaniem, UPC do ich „superpatriotycznego” patriarchatu. Z ponad dwunastu tysięcy parafii i dwustu monasterów, będących w jurysdykcji UPC, wspieranym przez bojówki ukraińskich nacjonalistów „filaretowcom” udało się przejąć około czterdziestu świątyń i żadnego monasteru. Stosowana przy tych „przejęciach” przemoc wywołała krytykę międzynarodowych, broniących praw człowieka, organizacji, w tym ONZ. Nie udało się, co także od lat obiecywano, połączenie UPC KP z inną, także niekanoniczną, prawosławną strukturą – Ukraińską Autokefaliczną Prawosławną Cerkwią. Rozwiały się też nadzieje na odgrywanie przez kijowski patriarchat roli „państwowej” Cerkwi. Tu poczynania raskolników zaniepokoiły pretendujących także do takiej roli grekokatolików.
Choć ciesząca się poparciem obecnych władz i radykalnych ukraińskich organizacji UPC KP uzyskała na krótką metę pewną przewagę, to jej strategiczna klęska nie ulega wątpliwości. Stąd też nieoczekiwana, podjęta przez Filareta i frakcję „gołębi”, próba wyjścia z trudnych dla nich sytuacji.
Początkowe zaprzeczenia sekretarza UPC KP, „arcyb.” Jewstatija (Zori), twierdzącego że żadnego listu nie było, świadczą, że nie wszyscy pełniący w tej strukturze ważne funkcje wiedzieli o inicjatywie Filareta.
Jego, zaprezentowane na konferencji prasowej, stanowisko komentatorzy tłumaczą „przejęciem nad nim kontroli” przez frakcję „jastrzębi”, wykorzystujących Cerkiew do walki z „ruskim mirom” i „rosyjską agresją”. Frakcja ta cieszy się zdecydowanym poparciem obecnej władzy i tym tłumaczy się nagłą zmianę Filareta.
Choć nie spełniły się nadzieje tych, którzy uwierzyli, że bliski jest dzień pojednania i zakończenia rozdzierającego Ukrainę raskołu, to proces, który zapewne będzie długi i bolesny, się rozpoczął. Obie strony – RPC poprzez powołanie komisji, a UPC KP w postanowieniu synodu tej struktury, w którym znalazły się stwierdzenia o gotowości do dialogu prowadzącego do „zaprzestania wrogości między prawosławnymi, ustanowienia modlitewnej i eucharystycznej wspólnoty, do przyznania przez RPC autokefalii UPC KP – pozostawiły może nie otwarte, ale uchylone drzwi do rozmów i do, o co prawosławni powinni prosić Boga, pojednania, kończącego tragedię ukraińskiego prawosławia.

Eugeniusz Czykwin


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token