Numer 1(391)    Styczeń 2018Numer 1(391)    Styczeń 2018
fot.Narodzenie Chrystusa Polichromia w cerkwi św. Jana Teologa w monasterze w Supraślu
Bajeczny świat ikony
Jerzy Morawski
– Podobno obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został namalowany na stole…
– Tak jest zapisane w translatio tabulae, XV-wiecznym opisie dziejów obrazu, sporządzonym przez śląskiego księcia Władysława Opolczyka. Z posiadającego cechy legendy opisu dowiadujemy się, że ikona została napisana przez św. Łukasza Ewangelistę na deskach stołu, przy którym święta rodzina spożywała posiłki. Później cesarz rzymski Konstantyn zabrał ikonę z Jerozolimy do Konstantynopola.
Jak informuje nas książę Władysław Opolczyk, cesarz Konstantyn podarował ikonę swojemu żołnierzowi, ruskiemu księciu imieniem Lew. W ten sposób ikona trafiła ze stolicy Bizancjum na Ruś. W czasie walk na Rusi obraz został ukryty w zamku Bełz. Odnalazł go tam Władysław Opolczyk i przywiózł do Częstochowy. Historia opowiedziana przez księcia śląskiego i wciąż upowszechniana w wielu publikacjach jest jednak całkowicie nieprawdziwa. Na obrazie Częstochowskim Matka Boża ma bowiem włosy…
– Co to oznacza?
– … że ten obraz nie mógł być przywieziony do Polski z Rusi. Na wschodnich, prawosławnych ikonach wszystkie Madonny mają włosy schowane pod maforionem. W tym tkwi właśnie istota ikony – jest ona oknem na świat Boży, ukazuje nieziemską rzeczywistość, świat odrealniony. Taki realistyczny element u Maryi jak włosy zostałby potraktowany na Wschodzie jak herezja.
Natomiast włosy miały Madonny malowane w XIII i XIV wiekach przez włoskich malarzy. Malarstwo włoskie wyrastało z malarstwa ikonowego, było jednak bardziej naturalistyczne.
– Skąd w takim razie wzięła się w Polsce ta ikona? I czy nazywanie Częstochowskiego Obrazu Matki Bożej ikoną nie jest w ogóle błędem?
– Sprawa nie jest taka prosta. Obraz poddaliśmy badaniu rentgenem. Zobaczyliśmy u Maryi drugą parę oczu, trochę powyżej tej, która jest dla nas wszystkich dobrze widoczna. Okazuje się, że pod częstochowską Hodegetrią istnieje starszy, zbliżony wizerunek. Pewien nieznany nam z imienia włoski malarz namalował na wschodniej Hodegetrii własne dzieło w zachodnim stylu. Obraz jasnogórski jest zatem połączeniem prawosławnej ikony z zachodnim, sieneńskim malarstwem.
– A skąd w opowieści księcia Władysława Opolczyka wziął się ten stół?
– W średniowieczu wierzono, że Hodegetrie były malowane przez św. Łukasza Ewangelistę. To oczywiście było niemożliwe, gdyż ikoniczne wizerunki upowszechniły się w Bizancjum kilka wieków po Chrystusie. Sądzę, że Częstochowska Ikona Matki Bożej powstała w XIII wieku na terenie Serbii z myślą o konkretnej przegrodzie ołtarzowej, czyli tzw. ikonostasie, który oddziela ołtarz od przestrzeni przeznaczonej dla świeckich. I ta ikona została stamtąd wykradziona, być może przez Wenecjan podczas jednej z wypraw krzyżowych. Następnie trafiła do Budy, na dwór Andegawenów, a później znalazła się w Polsce.
– Zaczął Pan pracę na Jasnej Górze, gdyż już wcześniej był Pan znanym w Polsce konserwatorem ikon. Jak się zaczęła Pana przygoda z tym rodzajem sztuki sakralnej?
– Zainteresowanie i zamiłowanie źródło miało w domu rodzinnym. Zaraz po wojnie przywieziono do Krakowa odnaleziony ołtarz Wita Stwosza i oglądałem te figury – byłem chłopakiem jeszcze przed maturą – wówczas wszystko się we mnie kłębiło. Kiedy na drugim roku moich studiów na ASP w Warszawie pojawiły się wykłady z konserwacji Bohdana Marconiego, już po pierwszym wykładzie wiedziałem: „będę konserwatorem”. Poza samą sztuką fascynowało mnie obcowanie z historią.
– Pamięta Pan swoje pierwsze spotkanie z ikoną?
– Moja koleżanka konserwowała wielką ikonę Sądu Ostatecznego. Kiedy stanąłem przed tym Sądem, wydał mi się on bajeczny. Zafascynowało mnie piekło. Rzeka ognista, którą diabły prowadzą grzeszników do otwartej paszczy smoka. Poszczególni grzesznicy są podpisani, np. nieuczciwa szynkarka, która oszukiwała chłopów, sprzedając rozcieńczoną wódkę. Powyżej anioły walczą z diabłami, a na szczycie znajduje się tron. W ręce Bożej jest waga. Anioły starają się obciążyć dobrą stronę, diabły przeważyć na przeciwną…

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token