Numer 2(392)    Luty 2018Numer 2(392)    Luty 2018
fot.Anna Radziukiewicz
Incydent
rozmawiał Sergiusz Gieruk
– Władyko, czy to pierwszy atak ekstremistów na Ławrę?
– Niestety nie. Po tragicznych wydarzeniach na Majdanie doszło do kilku takich incydentów. Także ta akcja została zaplanowana. Młodzi ludzie przyszli w kominiarkach i maskach, z kamerami i politycznymi plakatami, żeby doprowadzić do starć i burd w nadziei na siłową odpowiedź drugiej strony. Wyszedłem do nich, choć tego się nie spodziewali, przypuszczali bowiem, że mnisi przestraszą się ich agresywnych działań. Podszedłem i zaproponowałem, żeby w ten świąteczny bożonarodzeniowy dzień pójść do cerkwi się pomodlić. Oczywiście, odmówili, chociaż trochę się zmieszali. Nawet zażartowałem, gdy się dowiedziałem, że ich szef ma nazwisko Karaś, a ja Lebied’ (Łabądź). Powiedziałem, że karaś nie powinien wojować z łabędziem, to zbyt dla karasia niebezpieczne…
W odpowiedzi na agresywne okrzyki tłumaczyłem, że nie jesteśmy ani separatystami, ani sprzedawczykami, że nie przyświecają nam żadne polityczne cele. Ławra to wielowiekowa świątynia, tutaj przyjeżdżają pielgrzymi z całego świata. Starałem się wyjaśnić, że Cerkiew nie ocenia ani działań politycznych, ani partii.
Niestety, rozmowa nie kleiła się. Nie słyszeli mnie.
– Z powodu agresji?
– Agresja to już następstwo ich światopoglądu. Problem polega na tym, że ci młodzi ludzie stali się zombi przez polityczne i ekstremistyczne idee. Owładnęło nimi pragnienie walki z wrogiem, którego trzeba odnaleźć i zniszczyć. A Ławra, ich zdaniem, jest ośrodkiem rosyjskiej agresji. Nie rozumieją, że mnisi kijowsko-pieczerskiej wspólnoty, podobnie jak mnisi na wszystkich kontynentach, modlą się za świat i żadnego związku z polityką nie mają. Wczesnym rankiem, kiedy miasto jeszcze śpi, w pieczernych świątyniach monasteru sprawowana jest Eucharystia, Bez-
krwawa ofiara, zanoszona jest modlitwa do Boga o pokój na świecie. Każdego dnia w cerkwiach Ławry służy się do ośmiu Liturgii. Ludzie, którzy tutaj przychodzą, wyrywają się z buzującego namiętnościami świata, a świat często ze swoją złością i politycznymi żądzami chce wedrzeć się do wspólnoty. Wróg rodzaju ludzkiego nakazuje im szukać w Cerkwi wrogów, separatystów, zagranicznych agentów. W takiej sytuacji nawet ogarki świec mogą wydać się nabojami, jak to było w katedralnym soborze w Sumach. Ludzie ci są, powiedziałbym, w stanie niepoczytalności. Dlatego wyjaśnianie im albo udowadnianie czegokolwiek jest bezcelowe.
– Czy organa porządku publicznego były przy tym obecne?
– Przyjechało kilka samochodów policji. Niestety, jej przedstawiciele nie reagowali na to co się dzieje – wykrzykiwanie przez megafon oskarżeń pod adresem Cerkwi, utrudnianie dojazdu do Ławry, uszkadzanie samochodów, poszturchiwanie bezbronnych kobiet, pobicie chłopaka, który powiedział, że z powodu takich hurapatriotów na wschodzie kraju ginie ludność cywilna. Żadnej reakcji!
– Czy następnego dnia zwrócili się do was śledczy, przedstawiciele prokuratury, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych? Naprawdę nie było żadnej reakcji?
– Absolutnie. A przecież ekscesy zostały sfilmowane, pokazane w wielu programach ukraińskiej telewizji. Co prawda, z różnymi komentarzami.
– Władyko, takie incydenty mają przecież także duchowe wytłumaczenie?
– Z duchowego punktu widzenia tacy ludzie stają się podobni do sług Heroda, który starał się zabić Dzieciątko Chrystusa. W święte dni Bożego Narodzenia zamiast sławić Pana, cieszyć się i radować, dyszą nienawiścią, są pełni ducha złości. Można tylko im współczuć z powodu ich duchowego stanu, nie wiedzą bowiem, co czynią, nie rozumieją, że powstają nie przeciwko metropolicie Pawłowi z braćmi, a samemu Panu. A Bóg jak wiadomo, nie może być zbezczeszczony. Pozostaje nam modlić się o wrazumlenije tych nieszczęsnych dusz.
– Jaka jest teraz sytuacja w Ławrze?
– Ten incydent w żaden sposób nie wpłynął na świąteczne nabożeństwa. W Ławrze jest teraz spokojnie.

rozmawiał Sergiusz Gieruk
tłum. Ałła Matreńczyk
fot. pravoslavie.ru

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token