Numer 2(392)    Luty 2018Numer 2(392)    Luty 2018
fot.Anna Radziukiewicz
Misje i konflikty
Anna Radziukiewicz
Anna Radziukiewicz: – Panie Profesorze, wspomina Pan często swojego dziadka Iszo. Wiem, że to człowiek bardzo doświadczony.
Michael Abdalla: – Tak, przeżył w 1914 roku masakrę niemal całej rodziny i niemal wszystkich mieszkańców swojej wsi Qanaq, leżącej wtedy w południowo-wschodniej Turcji. Kurdowie mordowali każdego, kogo zobaczyli żywego, burzyli wszystkie domy. Dziadek po siedmioletniej tułaczce znalazł schronienie w Syrii. Francuscy misjonarze proponowali mu – jeśli zostaniesz katolikiem, otrzymasz na własność dużą działkę ziemi w mieście Qamiszli.
– Ale nie został.
– Nie przekupiono go. Nie chciał być kimś innym. Nie uległ misjonarzom, którzy – widząc naszą biedę – żądali wyrzeczenia się wiary praojców za kawałek ziemi. I dlatego nasza rodzina musiała żyć w wielkiej biedzie, w małej lepiance z gliny.
– Ale byli i tacy, którzy wiary się wyrzekli.
– Część rodzin w Qamiszli została katolikami. Francuzi nadali im po kawałku ziemi. Utworzone później państwo syryjskie uznało tamte akty własności, przez to nowi katolicy stali się bogaci, podczas gdy inni chrześcijanie musieli od nich ziemię kupować lub dzierżawić, żyjąc w biedzie.
– Czy owego podziału na bogatych i biednych chrześcijan doświadczał także Pan w swoim dzieciństwie i młodości?
– Wyraźnie. Dzieci nowych katolików chodziły w zachodnich ubraniach, w pięknych butach, my w połatanych spodniach, boso. Tamci mogli uczyć się angielskiego, francuskiego, niemieckiego. Mieli dostęp do europejskich uniwersytetów. Spośród nas mało kogo było na to stać. Ich wspierali materialnie misjonarze zachodni, my pozostawaliśmy poza ich zainteresowaniem. Naśmiewano się z nas.
– A teraz?
– Moi zlatynizowani rodacy, mówię o Asyryjczykach, prawie zerwali ze swoją tożsamością – i kulturową, i narodową, zapomnieli języka przodków, zmienili zwyczaje i obrzędy. Zrezygnowali z większości postów, przez co znacznie zubożyli narodową kuchnię. Stopniowo włączając się w nurt kultury zachodniej, z pogardą odnosili się do swoich rodaków, którzy nie poddali się latynizacji i westernizacji. A po przejściu naszych unitów z kalendarza juliańskiego na gregoriański, staliśmy się jako chrześcijanie pośmiewiskiem dla muzułmanów: „Jedni trwają w modlitwie i płaczą w Wielkim Tygodniu, inni radują się i świętują zmartwychwstanie Chrystusa” – komentowali. Poza tym działalność misyjna pokazała światu islamu, że chrześcijaństwo jest słabe i poróżnione.
– Misje rozbijały naród?
– Z pewnością rozbijały jedność chrześcijan Bliskiego Wschodu, w ten sposób sprzyjały niszczeniu chrześcijaństwa w regionie, w którym ono powstało i od pierwszych wieków rozwijało się w swoim naturalnym środowisku.
– Czy dawno rozpoczęła się na Bliskim Wschodzie misja Kościoła rzymskokatolickiego?
– Chcę zauważyć, że według postanowień ojców Soborów Powszechnych, szczególnie nicejskiego, biskup Rzymu nie może wtrącać się w sprawy biskupa Aleksandrii czy Antiochii, tak samo jak biskup na przykład Antiochii w sprawy Kościoła rzymskiego. Tymczasem Kościół rzymskokatolicki prowadził systematyczną politykę podporządkowywania biskupowi Rzymu Kościołów należących do tradycji antiocheńskiej, aleksandryjskiej, także konstantynopolitańskiej a nawet syro-malabarskiej w Indiach. Z każdego z tych rdzennych Kościołów wydarto część wiernych, z których tworzono Kościoły unickie. Już energiczny papież Innocenty III, ten, przy którym miała miejsce czwarta wyprawa krzyżowa w 1204 roku, która złupiła Konstantynopol, zaleca Kościołowi maronickiemu, pozostającemu w jurysdykcji patriarchatu antiocheńskiego, by zmienił nie tylko sprawy doktrynalne, ale także szaty liturgiczne, używał chleba niekwaszonego, wprowadził łacińskich świętych do swego kalendarza. Na te zalecenia powoływali się i inni papieże, pisząc listy do patriarchy maronitów, uważając maronitów za „niedawno nawróconych na wiarę”. Kościół rzymskokatolicki wznowił misyjne wysiłki wśród chrześcijan, należących do Kościołów Bliskiego Wschodu, w pierwszej połowie XV wieku.
– Czyli po unii florenckiej, zawartej w 1439 roku, tuż przed upadkiem Konstantynopola?
– Tak. W drugiej połowie XV wieku papieże posyłali do maronitów franciszkanów. Ci przyglądali się poprawności ich wierzeń i rytuałów. Franciszkanie byli przekonani, że ich misją jest nawrócenie chrześcijan Wschodu na „prawdziwą” wiarę katolicką. Budowali kościoły i usuwali „błędy” u miejscowych chrześcijan, usiłując wykorzenić wiele starożytnych obrzędów, zastępując je łacińskimi.
– W Rzeczypospolitej nie udało się wprowadzić unijnych postanowień soboru florenckiego, za to w końcu XVI wieku podpisano w Brześciu nowy akt unijny i użyto wszelkich metod i środków, także autorytetów kościelnych i państwowych, by ów akt wcielić w życie. Głównie jezuici zajęli się tą sprawą.
– Podobnie jak na Bliskim Wschodzie. Do Tripoli, dziś w Libanie, przybył jezuita Giovanni Battista Eliano. Poszukiwał „herezji” w rękopisach, zgromadzonych w monasterze Qanubin oraz w księgach liturgicznych. Przez rok chodził po różnych monasterach – o czym pisze wielki libański intelektualista Philip de Tarrazi, zmarły w połowie ubiegłego wieku – i sprawdzał treść rękopisów. Wiele z nich spalił, w innych zdrapywał wyrazy „Antiochia” i „patriarcha” i zapisywał w to miejsce „Rzym” i „papież”. Utrata tamtych rękopisów jest niewątpliwie bardzo bolesna. Eliano pisał raporty do papieża. Sugerował, by w Rzymie otwarto szkołę dla miejscowych chrześcijan maronitów, co uczyniono w 1584 roku, i by drukowano książki w ich języku, z których mogliby uczyć się katolickich zasad wiary. Eliano zapisał trzy zeszyty, notując „błędy” maronitów, wśród nich takie oto, że udzielają wiernym Komunii świętej pod dwiema postaciami, ich chleb eucharystyczny jest kwaszony, a nie przaśny.
– Oświata, szkoła, druk, to wszak ważne wartości dla maronitów.
– Bezsprzecznie. W Kolegium Maronickim w Rzymie działali wybitni naukowcy. To tutaj w 1596 roku wydano gramatykę syriacką, która do dziś ma wielkie znaczenie dla syrologii na świecie. Ale jednocześnie tu nieustannie sprawdzano „prawowierność” maronitów.
– A następcy Eliano?
– Składali w ofierze wiele maronickich zwyczajów i obrzędów, zamieniając je na łacińskie. To z ich inicjatywy został zlikwidowany Post Niniwy (upamiętniający misję Jonasza), który od wieków był praktykowany w Cerkwi antiocheńskiej, ze względu na jego związek z historią Asyryjczyków. Prawdziwe zamieszanie wśród chrześcijańskich denominacji wywołało wprowadzenie kalendarza gregoriańskiego. Z zapałem kontynuowano latynizację Kościoła maronickiego, co wywoływało niezadowolenie wśród konserwatywnych duchownych i pogłębiało podziały między Kościołami obecnymi na Wschodzie. Jeden ze zwierzchników unickiego Kościoła maronickiego napisał list do papieża Innocentego IX, w którym donosił, że maronici są znienawidzeni przez innych chrześcijan z powodu ich przynależności do Kościoła rzymskiego.
– W Rzeczypospolitej XVII i XVIII wieku nie było odwrotu od unii. Pieczęcią dla dalszego, niemal całkowitego latynizowania Cerkwi wschodniej był synod zamojski, jaki miał miejsce w 1720 roku.
– W podobnym czasie, bo w 1736 roku, odbył się synod libański. Zatwierdził on wszystkie plany, związane z latynizacją maronickiego Kościoła, jakie tylko przez wieki sugerował Rzym. Maronici na skutek latynizacji całkowicie utracili tożsamość narodową i kulturową, choć zdawałoby się, że mogli ją zachować. Cieszyli się wszak większą niepodległością niż pozostali syriackojęzyczni chrześcijanie, mieszkający wśród muzułmańskiej arabskojęzycznej ludności. Ale to ci ostatni zachowali własną tożsamość kulturową i narodową.
– Państwa zachodnie, poczynając od wypraw krzyżowych, czyli od końca XI wieku, starały się utrzymywać swoje wpływy na Bliskim Wschodzie. Jaka jest w tym procesie rola Francji, z terenu której wyruszały wyprawy krzyżowe?
– Francja zaczęła odgrywać na Bliskim Wschodzie wiodącą rolę polityczną od XVII wieku, sprzyjając misjonarzom katolickim, którzy latynizowali miejscowych chrześcijan. Francuskie konsulaty działały w wielu miastach.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

fot. Anna Radziukiewicz

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token