Numer 2(392)    Luty 2018Numer 2(392)    Luty 2018
fot.Anna Radziukiewicz
Przed bieżeństwem...
Grzegorz Jacek Pelica
Raporty naczelnego prokuratora prawosławnego konsystorza chełmskiego o stratach poniesionych przez cerkwie, postępowaniu z duchowieństwem i służbą cerkiewną oraz o zachowaniu wiernych, wypełniają kolejną „białą plamę” w polskiej historiografii. Oto garść suchych, choć zweryfikowanych w terenie, faktów i liczb.
W chramie w Topólczy był urządzony lazaret. Miał być też w cerkwi w Dratowie, jednak prawdopodobnie miejscowa ludność uprosiła, aby punkt sanitarny urządzono w diakówce, natomiast żołnierzy pochowano tuż za cerkwią. Cmentarz jest do dzisiaj zachowany.
Od kul artylerii zniszczona została crekiew w Łaszczowie, zaś podczas bitwy rosyjsko-austriackiej w Telatynie Austriacy poważnie uszkodzili budynek szkoły cerkiewno-parafialnej. Dom parafialny, który był właśnie wykańczany, nie nadawał się nawet do remontu. Uszkodzeniu uległy cerkwie w Zawalowie, Tuczapach i Uchaniach, a to z powodu ich ostrzeliwania przez żołnierzy CK, jakoby do ukrytych wrogów rosyjskich.
Jako agentów rosyjskich i ewentualny materiał na zakładników potraktowano duchownych z powiatu biłgorajskiego: Iwanowa, Łacia, Kraszkiewicza, Kościa i o. protoijereja Ochockiego. Wszyscy zostali uprowadzeni w głąb Austrii. Za o. Iwanowem poszła też sześcioosobowa rodzina. „Żona o. Lewickiego, który pozostał z swoimi wiernymi (parafianami) pomimo wezwania do ewakuacji w Chodywańcach, ranna została w głowę. Natomiast 16-letnia córka straciła rękę. Bratczyka-starca z Topólczy Austriacy pobili za chodzenie do popa (było to według nich „szpiegowanie”).
Największe okrucieństwo – zdaniem starosty powiatowego i autora raportu – przejawiały pułki węgierskie, w związku z czym straty materialne mieszkańców i duchowieństwa były szczególnie duże. Natomiast Słowacy (lub Słoweńcy – autor nie rozróżniał – GJP) wykazywali troskę o duchownych, w cerkwiach zostawiali ofiary, datki na ich potrzeby, modlili się przed bitwą.
Domy większości duchownych, plebanie zostały splądrowane, a przykładem totalnego zdemolowania może być dom o. Bekarewicza w Zamościu. Po wycofaniu się Austriaków nie nadawał się nawet do remontu. „Zniszczone świątynie w Dubie, Jurowie i filii w Chodywańcach, Księżpolu, Krzeszowie i Siedliskach dadzą się odbudować. Świątynia w Werechaniach pozbawiona wyposażenia w całości; jest ono potrzebne od dziś, bo zbliżają się święta Narodzenia Chrystusa”. O. Andrzej Drewiecki, o. Joann Chruscewicz, starosta cerkiewny Iwan Styś (Tyś) i p.o. psalmisty Michał Jaworowski apelowali o pomoc, po sporządzeniu protokołu strat w dniu 26.10.1914 r.
Większość cerkwi pozbawiono ikon, dzwonów i utensyliów. Któryś z wojskowych CK wyjaśniał, że mogłyby ulec zniszczeniu, a tak przydadzą się w cerkwiach grekounickich lub kapelanom wyznania katolickiego.
Gdy warunki zaczęły się normalizować, po wycofaniu się CK Armii, w Chełmie w dniach 21 i 22 września 1914 roku „świętowano uroczyście ku czci Niebiesnoj Zastupnicy”. Według raportów wojskowego wywiadu informacji, „posługiwano się kopią zrabowanej przez Austriaków ikony”. Wkrótce oryginał znaleziono w muzeum chełmskim, co zawdzięczano fortelowi o. Kozłowskiego z Chełma; otrzymał za to nagrodę w imieniu Świątobliwego Synodu. „Zdziczali wrogowie pozbawili większości cerkwi ikon” i stąd liczne prośby wiernych o interwencję rosyjskiego monarchy lub przynajmniej chełmskiego konsystorza.
Władyka Anastazy informował zwierzchnie władze, że od 23 września 1914 „Chełmska eparchia została oczyszczona z nieprzyjaciela. Radecznica (w Radecznicy potrzebna żywność, gdyż Austriacy wywieźli wszystkie jej zapasy – z raportu wójta) i Turkowice – ocalone w całości. „Uwolniony 23 września 1914 roku został z aresztu o. Kozłowski, proboszcz z Biłgoraja (sobór), który dwukrotnie uniknął wykonania wyroku śmierci za nielojalność wobec Austriaków i podejrzenie o szpiegostwo. Uratowany dzięki pośrednictwu katolickiego proboszcza i miejscowego urzędnika – Niemca. Żołnierze byli bezlitośni w szyderstwach wobec duchownego, który ponad miesiąc przebywał w niewoli. Podejrzenie wzbudziło też, że kapłan służył dwa razy dla pocieszenia wiernych; jego męstwo budzi podziw. Po ucieczce nieprzyjaciela wszyscy zaśpiewali w cerkwi Chrystus Zmartwychwstał!” – pisał władyka Anastazy do Wydziału Gospodarczego Świątobliwego Synodu w Piotrogrodzie 23 września 1914 r.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Grzegorz Jacek Pelica, fot. autor

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token