Numer 2(392)    Luty 2018Numer 2(392)    Luty 2018
fot.Anna Radziukiewicz
Modlitwy psalmisty nad jeziorem
Św. Mikołaj Velimirović
SŁOWA
CZŁOWIEKA PRZEMIENIONEGO

To słowa człowieka przemienionego, odrodzonego, który wychodzi poza granice czasu i przestrzeni. W książce mamy na to potwierdzenie. Czytamy: „Jak mam wyznać ludziom tajemnicę, którą widzę poprzez zastępy Twych archaniołów? Jak mogę mówić cząstkom o całości? Jak paznokcie na palcach mogą zrozumieć krwiobieg ciała? Albo: „Jak puste są dla mnie rady starców i mędrców ludzkich. Och jak puste dla mnie – odkąd Twa mądrość potrząsnęła mym sercem i mózgiem, Święty Boże”.
W innym miejscu: „Jak smuci mnie widok ludzi przeceniających to życie, odkąd posmakowałem słodyczy twej nieśmiertelności, Święty Nieśmiertelny”. Na ostatnich stronach czytamy: „Kiedy byłem dzieckiem, każde stworzenie wydawało mi się silniejsze ode mnie. Teraz czuję się silniejszy niż świat i mam litość nad wszystkim. Albowiem nauczyłem się stać u Twego boku, Mój Panie, otoczony nieśmiertelnymi zastępami, niczym góra pokryta sosnami”.
Moja wiara widzi Cię, Boże. Ona światłem i dalekowzrocznością mych oczu (...) odczuciem Twej wszechobecności (...) kontaktem mej duszy z Tobą. To skłania me serce do tańca, a gardło do śpiewu.
WIERZĄCY W BOGA SĄ NAJRZADSI

Ze wszystkiego, co żyje na tym ziemskim padole, wierzący w Boga są najrzadsi. Tak stwierdza w połowie XX wieku święty i mędrzec. A dziś co by powiedział, gdyby posłuchał Daniela C. Dennetta, pierwszego w świecie filozofa umysłu – jak go obwołano – cieszącego się ogromnym zainteresowaniem publiczności, badającego procesy poznania i rozumienia. To Amerykanin, urodzony w 1941 roku, dla którego teoria Darwina jest najwspanialszym osiągnięciem myśli ludzkiej. Jest zaliczany do czterech jeźdźców tak zwanego Nowego Ateizmu, obok Richarda Dawkinsa, Sama Harrisa i Christophera Hitchensa.
Co mówi? Że wszędzie na świecie słabnie oddziaływane religii i przywiązanie do religii. Uważa to za proces naturalny – potrzeba 20 lat, żeby wychować nowego wyznawcę i zaledwie 20 minut by go stracić. Że osoby nie wyznające żadnej religii tworzą najszybciej rosnącą grupę w świecie. Że wśród jego przyjaciół nie ma nikogo wierzącego. Że trzeba pozwolić, aż gmach religii legnie w gruzach. Zaleca jedynie czekać na ten koniec religii. I co go zadziwia? Brak wiary u ludzi głęboko religijnych. To że zgłosiło się do niego 700 duchownych, którzy stracili wiarę, że jest poważny problem niewierzących duchownych chrześcijańskich.
Dziś współczesny święty serbski, uważany za największego świętego po św. Sawie Serbskim, powiedziałby na pewno to samo – wierzący w Boga są najrzadsi. Duchowo nieczystych jest o wiele więcej, niż czystych. I łączą się w legiony przeciwko jednemu czystemu duchowi. I opowiada, jak zachowują się ludzie niewierzący, czy małej wiary. Są jak topielcy. Wołają o pomoc, ale gdy rzuci się im linę, nie chwytają jej. Chełpią się swoją sławą i siłą, niczym Dennnett. O takich święty serbski mówi: „Budują kamienne baszty i mówią: lepszymi jesteśmy budowniczymi od twego Boga. Lecz ja ich pytam: Czy wy, lub wasi ojcowie, zbudowaliście gwiazdy, bez kolumn i fundamentów? I sumuje: „Jak bardzo mnie parzy, niczym rozpalona strzała, chełpienie się ludzi swą siłą, odkąd poznałem Twą potężną rękę Święty Mocny. A o sławie ziemskiej: „Gdy ziemska chwała pociemnieje, więcej nigdy nie zaświta. I korona, którą dają ludzie, zawsze cierniowym jest wieńcem dla mądrych i czapką błazna dla głupców”. W innym miejscu woła: „Przyjaciele moi, co macie z ludzkiej chwały prócz pijaństwa, które zaczyna się pieśnią a kończy się leżeniem w błocie? Uciekajcie od chwały, która przypomina wieżę zbudowaną na grzbiecie wieloryba, aby nie śmiali się z was na brzegu nieprzyjaciele i przyjaciele”. I przestrzega: „Jeśli nazywacie waszą chwałę waszą własnością, Niebo was ukarze za kłamstwa i kradzież”.

DZIECIOM OŚWIECENIA

Dennett dziedziczy idee oświecenia. Ojcem oświecenia był Kartezjusz, najwybitniejszym dzieckiem epoki – Wolter. To wtedy, jak nigdy dotąd w historii, nastąpiło wyzwolenie się od Boga. Wolność przechodząca w libertynizm, stała się znakiem epoki. Bogiem myśliciele oświecenia gardzili, także ludźmi, żyjącymi według Bożego planu. Dziś Jan Hartman, polski filozof i publicysta, stwierdza z przekonaniem, że „Prawie nikt nie traktuje poważnie dogmatów doktryn religijnych”. I chętnie stawia chrześcijaństwo, pogaństwo czy „sekciarzy” na tej samej płaszczyźnie.
Co by powiedział św. Mikołaj dzieciom i wnukom oświecenia, którzy rozumowi zaufali bezgranicznie? Powiedziałby: „Synowie ludzcy, umysł jest bramą przez którą wszedł grzech. Przez umysł kropla jadu spadła na serce i duszę. Umysł staje się odwrotnością mądrości”. I zapytałby ich: „Jaki jest pierwszy grzech umysłu”? Samozakłamanie. A drugi? Pycha. Ze związku samozakłamania z pychą zrodziły się wszystkie grzechy i zło wszelakie, od których pochodzą ból i cierpienie. Dlaczego po samozakłamaniu pojawia się pycha? – zapytałby święty oświeconych. Ponieważ odkrywcy tego co nowe, dotąd nieznane, zawsze są pełni pychy. Umysł, który oszukuje sam siebie, ciągle odkrywa coś nowego, nieznanego; och, gdyby wiedział, że odkrywa swój grób! Pysznych porównuje do żebraków z pustymi workami, stojących przed Bogiem.
„Moja wiara jest moim jedynym prawdziwym poznaniem. Wszystko inne to dziecinne zbieranie kolorowych kamyków na brzegu jeziora. Wiara to jedyne godne dzieło życia. Reszta to komedia zmysłów”.
Co odpowiedziałby Dennettowi na jego słowa, że religia usidla wyznawców, że jest muchołówką, rośliną, która wie co czyni, sprawnie chwytając owady, używając przynęty, słodkiego nektaru, by przywabić ofiarę.
Powiedziałby: „Mędrcy tego świata wiedzą wszystko, oprócz tego, że są sługami szatana. Kiedy zaświta dzień ostatni, szatan rozraduje się mnogością swych żniw. Sięgnąłby po swoje doświadczenie, które mówi o stromej ścieżce, prowadzącej do Boga i o tym, że im wyżej człowiek się wspina, tym więcej ludzi chce go strącić w przepaść, tym większą pokładają nadzieję na zwycięstwo nad Bogiem”.
Niezmiernie smutna jest ślepota synów ludzkich, którzy nie dostrzegają potęgi i chwały Pańskiej – ubolewałby. Bo ludzie, tak jak zwierzęta, nie przywiązują wagi do tego co istnieje w nadmiernej obfitości, lecz widzą tylko to co rzadkie i niezwykłe. „Za bardzo służysz swym sługom Panie, dlatego jesteś narażony na pogardę. I dlatego Bennett i świat bluźni przeciwko Tobie. Ale nie złośćcie się na świat – przestrzega. Nie dolewajcie oliwy do ognia, albowiem cały świat płonie ogniem złości.
Bądź mądra duszo moja, i przyjmij z serdecznością drogocenne dary mędrców ze Wschodu, przeznaczone dla Twojego Syna. Nie oglądaj się na Zachód, gdzie słońce zachodzi i nie pożądaj złudnych i fałszywych darów. Bo ziemscy mężowie niszczą życie, topią je, wcześniej owijając w ciemności i czyniąc je diabelską złudą. Wasza dusza stwardniała od grzechu, niczym lodowaty mróz”. I pyta: „Jaką będziecie mieć korzyść, gdy podbijecie cały świat, a świat zajmie miejsce duszy? Wasze dusze będą stracone”.
Prowadziłby rozmowę z Bogiem:
– Ci którzy oświecają, nie oświecają, lecz oślepiają – co z nimi uczynisz Boże?
– Nic im nie zrobię, ponieważ oni zrobili wszystko, aby przekląć swe nasienie i ród. W swej starości będą słyszeć brzęczenie miedzi i brzmienie bębna na swym progu i będą umierać z głodu, łysi i cherlawi. Bezdenna głupota towarzyszy wszystkim tym, którym Ja nie towarzyszę.
– Co z nimi będzie, Panie?
– Pierwszy przyjdzie głód, którego nie pamiętał Babilon, później wojna o kawałek chleba, z której powrócą pokonani. Potem wzajemna rzeź i palenie miast i wsi. Potem choroby, których ręka lekarza nie ośmieli się dotknąć.
– Będą oglądać na swej ziemi obcokrajowców i prosić ich o kawałek chleba. Będzie gorzej z ich krajem, niż z Imperium Rzymskim. Albowiem mieli za przykład Rzym i nie nauczyli się.
– Co zrobisz z oszukanymi?
– Dopóki jest wołanie na ziemi, będzie również echo w niebie. Daję siebie temu, kto Mnie pragnie; oddalam się od tego, kto Mnie nie zna. Beze Mnie świat jest pyłem popielnym. I beze Mnie ludzie są wątlejsi od pyłu.
Powiedziałby jeszcze: – Wasze życie to pogoń za stadem motyli, za wieloma pragnieniami. W godzinie śmierci spytacie, za czym tak goniliście i staniecie z pustymi rękami. Zapyta: – Wiesz dziecię, dlaczego chmury zamykają się, gdy pola spragnione są deszczu, a otwierają się, gdy pola deszczu nie pragną? Od ludzkich nieprawości pogmatwała się przyroda i swe prawa porzuciła. Wiesz, me dziecię, dlaczego pola wydają obfite plony na wiosnę, a potem latem dają marne żniwa? Ponieważ córki ludzkie znienawidziły płód swego łona, zabijają go, gdy wciąż jest w rozkwicie. Źródła wysychają z powodu grzechów. Matka, karmiąc swe dzieci, nie może ich nasycić, ponieważ nie śpiewała im pieśni miłości, lecz pieśń nienawiści do sąsiadów. Dlaczego ludzie stali się brzydcy, stracili piękno swych przodków? Bo odrzucili obraz Boży i woleli ziemską maskę. Dlaczego rozpleniły się choroby i plagi straszliwe? Bo ludzie zaczęli postrzegać zdrowie jak coś wydartego przyrodzie, a nie jako dar od Boga. A to co jest z trudem wydarte, musi być z podwójnym trudem bronione. Wszystkie choroby są spadkobiercami grzechu – przekonuje. Człowieka, który nie odcina się od grzechu porównuje do zwierzęcia, które wpadło do głębokiej jamy i kopie ziemię coraz głębiej, aby się wydostać, oddalając się od zbawienia.
Choroba to owoc grzechu – przekonuje. Gdy dusza oczyści się pokajanijem, choroba znika.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Św. Mikołaj Velimirović, Modlitwy nad jeziorem, Hajnówka 2017, ss. 192.


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token