Numer 2(392)    Luty 2018Numer 2(392)    Luty 2018
fot.Anna Radziukiewicz
W Wigilijny Wieczór
Serafina Domańska
Zdarzenie, o którym chcę opowiedzieć, przeżyłam jako nastolatka w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku.
W Wigilię Bożego Narodzenia zasiedliśmy do wieczerzy w naszym biednym domu w Czeremsze Wsi. Było nas po śmierci babci Katarzyny dziewięcioro.
Po wspólnej modlitwie mama Anna zarządziła, że na początek każdy musi zjeść kutię za dusze najbliższych zmarłych, ponieważ tego dnia mogą przyjść do nas. Mój młodszy brat zaczął się podśmiewać, młówiąc że nie widzi tu nikogo oprócz żyjących.
Po wieczerzy położyliśmy się spać, a mama poszła do swojej mamy Jefimii, aby umówić się na wsienoszcznu do Kleszczel, gdzie wówczas mieściła się nasza parafia.
Duchownymi byli o. Mikołaj Rudeczko i o. Antoni Owerczuk, a chórem dyrygował Eugeniusz Konachowicz, którego nazywaliśmy Gienik. To ten o. Eugeniusz Konachowicz, z którym w styczniowym numerze Przeglądu Prawosławnego zamieszczono wywiad.
Dziadek Józef przyniósł drewna, rozpalił w piecu i polecił mi, żebym podkładała i pilnowała ognia.
Ten piec zasługuje na uwagę, ocalał po domu spalonym w czasie drugiej wojny światowej. Tatuś Teodor nie był ani cieślą, ani budowniczym, ale wokół tego pieca postawił chatkę, w której mieszkaliśmy długie lata.
Dziadek spał w kuchni.
Nagle usłyszałam, że ktoś chodzi po kuchni i klamka w drzwiach z kuchni do pokoju się rusza. Klamka miała języczek, na który się naciskało, by otworzyć drzwi. Trochę się wystraszyłam.
Po pewnym czasie ktoś zaczął chodzić w sieniach od ulicy i klamka ruszała się w drzwiach z sieni do pokoju.
Byłam już mocno wystraszona. Zaczęłam wołać dziadka. Obudził się, wyszedł na podwórko, spuścił psa z łańcucha, pochodził z nim wokół domu. Wrócił, mówiąc „coś wymyślasz” i położył się spać.
Kiedy mama wróciła, opowiedziałam jej wszystko. Powiedziała: „Może to babcia Katarzyna przyszła nas odwiedzić w ten Święty Wieczór”.
Na marginesie chciałabym powiedzieć, że kiedy mieszkałam w Chicago, a mój tatuś zmarł w Białymstoku, to czułam jego dotyk na kołdrze, pod którą spałam.
Nawiasem mówiąc, źle odbieram powiedzienie „kolacja wigilijna”. Uważam, że kolację jemy codziennie, a w Święty Wieczór spożywamy Wieczerzę.
Życzę wszystkim dużo dobrego w Nowym Roku.

Serafina Domańska

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token