Numer 4(394)    Kwiecień 2018Numer 4(394)    Kwiecień 2018
fot.Anioł zjawiający się kobietom niosącym wonności. Ikona z końca XV wieku.
Dostojewskiego myśli o bałkańskich narodach
Anna Radziukiewicz
Wybuchła w 1876 roku jako serbsko-turecka. Serbowie ponieśli klęskę. Wtedy Rosja, mimo znacznego osłabienia po przegranej wojnie krymskiej (1853-1856), w której walczyła z Turcją, Wielką Brytanią, Francją i Królestwem Sardynii, postanowiła ratować Serbię. Zażądała od Turcji podpisania umowy pokojowej, korzystnej dla Serbii. Turcja przyjęła jej projekt, prowadzący do rozwiązania kryzysu, ale pod wpływem Wielkiej Brytanii odmówiła jego podpisania. Po takim obrocie sprawy 24 kwietnia 1877 roku Rosja wypowiedziała wojnę Turcji. W połowie roku 185 tysięcy żołnierzy pod dowództwem wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza starszego skoncentrowano na lewym brzegu Dunaju. Przeciw nim stanęły równe siły tureckie. Do podobnej sytuacji doszło na Kaukazie, który także objęła ta wojna. Rosyjscy żołnierze mieli lepsze przygotowanie bojowe, ale broń – najnowszą angielską i amerykańską – mieli Turcy.
Po jednej stronie konfliktu stanęło Imperium Osmańskie, po drugiej Rosyjskie i ludy pragnące wyzwolenia spod tureckiej niewoli – Serbia, Bułgaria (wtedy Macedonia nie istniała), Czarnogóra i Rumunia. Na początku stycznia 1878 roku rosyjskie oddziały zajęły Sofię, w połowie stycznia Płowdiw. W bitwie pod Płowdiw została rozbita armia Sulejmana Paszy. W końcu stycznia wojska rosyjskie zajęły Adrianopol. Szykowały się do zajęcia Konstantynopola. W tym czasie jednak na Morze Marmara wprowadziła Wielka Brytania eskadrę swoich wojennych okrętów, co powstrzymało Rosję przed szturmem na Konstantynopol.
Wspomnijmy o fakcie, który nie miał żadnego militarnego znaczenia, jedynie symboliczne – sformowania przez Polaków dwóch legionów w Stambule – europejskiego i azjatyckiego. W pierwszym walczyło około 70 osób, w drugim podobna ilość na Kaukazie. Polacy wspierali Turków.
Tamta wojna miała zasadnicze znaczenie dla wyzwolenia narodów bałkańskich spod panowania tureckiego. Dla Rumunii odzyskała Dobrudżę. Trudno przypuszczać, że narody bałkańskie o własnych siłach, bez pomocy Rosji, wybiłyby się na niepodległość.
Co więc o tej wojnie przed jej rozpoczęciem pisał Fiodor Dostojewski?
„Według mojego wewnętrznego przekonania nie będzie wobec Rosji i nigdy jeszcze nie było takich nienawistników, zazdrośników, oskarżycieli a nawet jawnych wrogów, jak wszystkie te słowiańskie plemiona, gdy tylko je Rosja wyzwoli, a Europa zgodzi się uznać je za wyzwolone. I niech nie wstrzymują mnie, nie kłócą się, nie krzyczą na mnie, że wyolbrzymiam, że nienawidzę Słowian. Ale i bronić się nie będę, dlatego że wiem, że wszystko dokładnie tak się urzeczywistni, jak mówię, nie z powodu niskiego, jakby niewdzięcznego charakteru Słowian, zupełnie nie – ich charakter w tym sensie jest jak u wszystkich – a dlatego, że takie rzeczy na świecie inaczej i przebiegać nie mogą. (…) Słowianie orzekną i przekonają siebie, że wobec Rosji nie są zobowiązane do najmniejszej wdzięczności, na odwrót, powiedzą, że ledwie się wybawili od rosyjskiej miłości do władzy nad nimi poprzez podpisanie pokoju przy pomocy „europejskiego koncertu”, że Rosja, wyzwalając ich od Turków, połknęłaby ich, rozszerzając granice wielkiego ogólnosłowiańskiego imperium, oddając pod władzę chytremu i barbarzyńskiemu wielkoruskiemu plemieniu”.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token