Numer 4(394)    Kwiecień 2018Numer 4(394)    Kwiecień 2018
fot.Anioł zjawiający się kobietom niosącym wonności. Ikona z końca XV wieku.
Do Pragi i okolic
o. mitrat Stanisław
Na święto Trzech Hierarchów udaliśmy się do cerkwi Zaśnięcia Bogarodzicy w prawosławnej części wielkiego cmentarza na Olszanach. Spoczywa tam między innymi 45 rosyjskich oficerów, uczestników wojen napoleońskich, poległych w 1813 roku (kiedy oddano tę część cmentarza, przeniesiono tu poświęcony im pomnik), wyzwalający Czechosłowację żołnierze Armii Radzieckiej (im także wzniesiono pomnik, bez jakichkolwiek symboli religijnych) i duża grupa żołnierzy armii generała Własowa (ROA), która w dramatycznym momencie powstania praskiego odstąpiła od niemieckiego sojusznika i stanęła po stronie powstańców (na poświęconym im pomniku umieszczono inskrypcję „Zginęliśmy za wolność waszą i naszą”). A ponadto wielu przedstawicieli rosyjskiej inteligencji, bowiem po rewolucji Praga stała się znaczącym skupiskiem białej emigracji.
Parafia jest wielonarodowościowa. Tworzą ją prawosławni z Czech, ale przede wszystkim przybysze z Ukrainy (obywatelstwo czeskie bez większych trudności otrzymują potomkowie mieszkańców Czechosłowacji w granicach sprzed II wojny światowej, czyli z Zakarpaciem) i innych republik byłego ZSRR oraz Serbowie i Bułgarzy. Proboszczem jest o. prot. Władysław Dołguszyn, a jego pomocnikiem o. prot. Srdżan Jabłanowicz, Serb, sprawujący duchową opiekę nad serbską diasporą.
W dzień święta cerkiew wypełniona była po brzegi parafianami i połomnikami z Zakarpacia, przybyłymi z o. archimandrytą Metodym, który podczas Liturgii modlił się w ołtarzu. Przewodniczyłem Liturgii i wygłosiłem po rosyjsku kazanie.
Po nabożeństwie wraz z cztiecem Dymitrem odjechałem do oddalonego o czterdzieści kilometrów od Pragi żeńskiego monasteru św. Wacława (Wiaczesława) i św. Ludmiły, książąt czeskich, gdzie zdążyliśmy jeszcze na kazanie innego o. archimandryty Metodego, również przybyłego z Zakarpacia.
W cerkwi zastaliśmy kilka osób, w tym panią Irenę. O. archimandryta, zwracając się bezpośrednio do niej, wygłosił – z okazji jej urodzin – długą mowę dziękczynną, a ihumenia wręczyła z tej okazji ogromny bukiet pięknych kwiatów. Zaintrygował mnie wielki szacunek, jakim młodą kobietę otaczali duchowni i mniszki. Zagadka wyjaśniła się, gdy poznałem historię monasteru.
Mniszki przybyły do Czech w 2004 roku z Zakarpacia na zaproszenie ówczesnego metropolity Ziem Czeskich i Słowacji Krzysztofa i długo nie miały stałego miejsca pobytu. Wciąż się przeprowadzały, Zdarzało się, że chcąc zachować rytm monasterskich nabożeństw, rozpoczynały je w jednym miejscu, a kończyły nocą w innym. Świadkiem tego trudu była pewna zamożna rodzina. Młodzi ludzie w 2009 roku zakupili na potrzeby monasteru pałac w Loděnicach wraz z ziemią i na własny koszt go, w najwyższym standardzie, wyremontowali. Pochłonęło to, jak się szacuje, kilka milionów euro. Owa rodzina to właśnie pani Irena z małżonkiem. Ofiarowali oni także monasterowi ikonę Matki Bożej Nieczajannaja Radost’ w dużym, pozłacanym kiocie. Matkę Bożą w tej ikonie mniszki od dawna uważały za swoją duchową opiekunkę, która przeprowadza ich przez wszystkie przeszkody.
W monasterze mieszka w tej chwili matuszka Walentyna, dwie mniszki i wspomniany już ojciec duchowny, archimandryta Metody. Na niedzielne Liturgie przyjeżdża do monasteru dwustu-trzystu pielgrzymów, których mniszki podejmują potem obiadem w pałacowej świetlicy.
Matuszka serdecznie zaprasza wszystkich pielgrzymów, także z Polski, do odwiedzenia tego, uświęconego modlitwami i cząsteczkami relikwii wielu świętych, monasteru. Ma nadzieję, że mniszek będzie przybywać, zwłaszcza że stworzono im dobre warunki życia.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. mitrat Stanisław (Eustachy) Strach, fot. z archiwum autora

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token