Numer 5(395)    Maj 2018Numer 5(395)    Maj 2018
fot.Anna Radziukiewicz
Sprawiedliwość po niemiecku
Anna Radziukiewicz
Marina Bujanowska, mieszkająca w Düsseldorfie, przedstawiła sytuację w Niemczach, mówiąc o coraz częściej pojawiającym się wśród Niemców pytaniu o sprawiedliwość.
Niemcy powstały z popiołu po wojnie. Ludzie budowali swą przyszłość na ruinach. I zbudowali swą pracą mocne państwo o silnym socjalnym systemie. To państwo troszczy się o bezdomnych, inwalidów, narkomanów. Daje im szansę na pracę i zarobki.
Niemcy pod pojęciem sprawiedliwości pojmują głównie sprawiedliwość społeczną. Mówią o tym przedstawiciele wszystkich partii i związków zawodowych.
Ale przeciętny Niemiec zaczyna inaczej pojmować sprawiedliwość. Widzi ją wtedy, gdy Niemców nie przesuwa się na daleki plan, podczas gdy na pierwszym są uchodźcy. Kiedy wszyscy mają równe prawa, niezależnie od koloru skóry. Kiedy ludzie są na tyle zabezpieczeni, by nie pracować w wieku siedemdziesięciu lat.
W Niemczech istnieje rozbudowana grupa profesjonalnych biorców socjalu. Z pokolenia na pokolenie przekazuje się tradycję „nie pracować”, ale otrzymywać to co niezbędne. Żyją według zasady: dach nad głową mam, opiekę medyczną także, jestem syty, ale nie mam wolności, jestem zależny od tego, kto daje pieniądze.
Niemiecka telewizja przygotowała program o „profesjonalistach” i ludziach pracy. Jeśli pierwszy myśli jak wymienić telewizor, to drugi jak nie spóźnić się na drugą czy trzecią pracę, wyżywić rodzinę, zapłacić czynsz za mieszkanie, opłacić ubezpieczenia, podatki. O to nie martwi się „profesjonalista”. Płaci za niego państwo i daje mu wszelkie ulgi.
Jest jeszcze jedna grupa ludzi, która korzysta z pomocy państwa. To migranci i uchodźcy.
Program Spiegel TV pokazał film, który poruszył Niemców. Przedstawiono zwykły dzień uchodźców z Syrii, którzy przez Turcję dostali się do Niemiec. 32-letni Achmat, sunnita, żyje z dwiema żonami i sześciorgiem dzieci w dwupoziomowym domu – pięć sypialni, dwie łazienki, kuchnia. Mebli prawie nie ma, ponieważ ci uchodźcy żyją według tradycji Beduinów. Druga żona ma 13 lat. Jest i trzecia – póki co pozostaje w Syrii. Na pytanie – ile otrzymuje, Achmat odpowiada: – Nie wiem. Pieniądze są przelewane na jego konto. On idzie do banku i wyjmuje.
Dom zaoferowało miasto, a jego utrzymanie opłaca państwo. Achmat pokazuje pokoje żon, dzieci. Na pytanie, gdzie umieści trzecią, jeśli sprowadzi ją z Syrii, odpowiada z uśmiechem: – Wtedy trzeba będzie zamienić dom na większy. I dodaje: – Jestem bardzo wdzięczny mamie Merkel. Ona jedyna odpowiedziała na problemy Syryjczyków. Jestem wdzięczny także Niemcom, którzy sami przeżyli wojnę i okazują nam współczucie. Ale są wśród nich i rasiści. Zawsze chcieliśmy do Niemiec, dlatego że to tu otrzymujemy wszystkie socjalne zabezpieczenia.
A oto jeden z listów, który był reakcją na ten program;
„Szanowna Frau Merkel. Nie jestem nazistką ani malolatką – jestem normalną kobietą z rodziną i tylko jednym mężem. Mamy wielu przyjaciół pochodzących z zagranicy, cenimy ich kulturę i religię, tak jak oni naszą. Jednak to co wczoraj widzieliśmy w Spiegel TV daleko wychodzi poza ramy państwa socjalnego i mojego rozumienia. Jak mogło się zdarzyć, że w naszym kraju jest akceptowana pedofilia i wielożeństwo?
Jak to jest, że ja powinnam pracować po 50-60 godzin w tygodniu, płacić podatki, żeby z nich utrzymywać taką syryjską rodzinę, której mąż jest dumny z tego, że zaszła od niego w ciążę trzynastoletnia dziewczynka. I który nie uczy się niemieckiego, nie uczy się czytać i pisać, który nie ma czasu, by pracować, tylko troszczy się o to, w jaki sposób sprowadzić do Niemiec trzecią żonę i dać życie dla nie mniej niż dwadzieściorga dzieci.
Według programu łączenia muzułmańskich rodzin, do Niemiec często przybywa druga i trzecia żona. W Niemczech co trzeci muzułmanin posiada kilka żon. One nie pracują. Otrzymują pieniądze od państwa, czyli pochodzące z podatków, płaconych przez Niemców. W krajach arabskich na luksus wielożenstwa mogą pozwolić sobie tylko najbogatsi.
Oficjalnie ślub rejestruje się tylko z jedną żoną. Ale ponieważ w Berlinie jest 80 meczetów, taki muzułmanin w jednym meczecie rejestruje ślub z jedną żoną, w drugim z drugą i tak dalej. Prawnie one nie istnieją, ale według prawa szariatu – owszem.
Dodatkowe żony są rejestrowane w organach socjalnej pomocy jako samotne matki, a te otrzymują pomoc na siebie i dzieci.
Jak to jest, że co drugi Niemiec powinien brać dodatkową pracę, żeby zapewnić minimum swojej rodzinie.
Gdybym mogła, wystąpiłabym w Bundestagu i byłabym przekonana, że wyraziłabym poglądy nie mniej niż 90 proc. Niemców naszego miasta.
Z radością pomożemy każdemu uchodźcy, ofierze wojny, ja także. Ale to co zobaczyliśmy, wychodzi poza ramy zrozumienia.
Jeśli wielu emerytów w Niemczech po długich latach pracy na nisko opłacanych stanowiskach znajduje się na granicy ubóstwa, to uchodźcy od razu otrzymują pełen pakiet socjalnych usług.
Niemcy nie rozumieją takiej sprawiedliwości, kiedy pracując otrzymują tyle, ile niepracujący migranci i uchodźcy, korzystając oczywiście z naszych podatków. Rozumiem, że przemysł uchodźstwa to gigantyczny biznes, ale nie rozumiem takiej „sprawiedliwości”.
Dalej komentarz Bujanowskiej.
– Podczas posiedzenia Bundestagu, 16 marca, przedstawiciel partii Alternatywa dla Niemiec powiedział, że na integrację uchodźców potrzeba 50 miliardów euro i że taki wydatek jest okradaniem własnego kraju. Nie znalazł zrozumienia wśród partii zielonych czy socjaldemokratów.
Rośnie poziom przestępczości. Kraj staje się państwem policyjnym. Do zabezpieczenia masowych imprez angażuje się ogromną ilość policji, potrzebna jest coraz większa armia pracowników społecznych.
Niemcy przyjmują przestępców, tłumacząc że nie uważają ich za takich, ponieważ tu przestępstwa nie popełnili. W ten sposób tworzą się całe dzielnice, w których policja pojawia się tylko w ekstremalnych sytuacjach i tylko w dużych, po zęby uzbrojonych, grupach.
Niemcy, żyjący obok muzułmańskich uchodźców, czują się obco w swoim kraju, który odbudowali po wojnie i który w dobrym stanie chcieliby przekazać swoim dzieciom.

Anna Radziukiewicz
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token