Numer 6(396)    Czerwiec 2018Numer 6(396)    Czerwiec 2018
fot.
Na Atos
Mirosław Markuszewski
Wróciłem niedawno z pielgrzymki na Atos. Była to wielka duchowa przygoda. Mój zachwyt wschodnią Liturgią, śpiewem i tą swoistą atmosferą, wynikającą ze wschodniej duchowości, zaczął się dawno. Pojechałem na Atos szukać tej szczególnej wschodniej mistyki, związanej z życiem monastycznym, chciałem jej doświadczyć, zagłębić się w nią, przeżyć. To mi się udało. Wstawałem o trzeciej rano, szedłem na trzecią trzydzieści do cerkwi, ,,zanurzałem się” w czytane prawie w ciemnościach modlitwy, w śpiewane monodie. Potem zapalano świece, zaczynała się Liturgia – piękna, niespieszna, głęboka w wyrazie i przekazie. Wspólne z mnichami śniadanie, spożywane w milczeniu, przy słuchaniu Słowa Bożego czy żywotów świętych. Po południu wieczernie, akafisty, kolacja w milczeniu. To w klasztorach greckich. W rosyjskim monasterze św. Pantelejmona śpiewał chór.
Modlitewny nastrój udzielał się w czasie wędrowania z plecakiem po górskich dróżkach od monasteru do monasteru i przy podziwianiu pięknych widoków morza, gór, skał, roślin. Niektóre monastery są znacznie od siebie oddalone. Jeśli dochodzi do nich jakaś droga, to możliwe jest dojechanie busikiem.
Obecnie Atos robi się ,,modny”, pojawia się coraz więcej turystów, choć nadal dominują pielgrzymi, głównie z Grecji i Rosji. Widać w związku z tym duży ruch budowlany, powstają drogi betonowe, jeszcze jest ich mało, ale to dopiero początek. Rozbudowuje się infrastruktura w monasterach – elektryczność, ciepła woda, sypialnie dla gości. Trudno mieć pretensje do mnichów, że chcą sobie poprawić warunki bytowania i przyjmować więcej pielgrzymów, muszą z czegoś żyć, tym bardziej, że kolejne rządy zmniejszają im państwowe dotacje. Boję się jednak, że zaniknie ta szczególna duchowość, która tam jeszcze dominuje.

Mirosław Markuszewski

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token