Numer 7(397)    Lipiec 2018Numer 7(397)    Lipiec 2018
fot.
Okiem nauczyciela
Anna Radziukiewicz
Kryłów był zatem przed wojną miasteczkiem handlowym bardzo ruchliwym, gdyż nie brakło tu również rzemieślników, zarówno Żydów jak Polaków i prawosławnych, zwących się Ruskimi. Podkreślam słowo Ruskimi, czyli Rosjanami a nie Ukraińcami. Ukraińcami poczęli się zwać dopiero po przeprowadzeniu akcji zwanej „Pro Russia”.
Owa akcja polegała na burzeniu cerkwi prawosławnych na parę lat przed wojną i na „nawracaniu” prawosławnych na katolicyzm. Owo „nawracanie” było reakcją ziemiaństwa na żyjącą w ich pamięci akcję rosyjską na Chełmszczyźnie. Nazwa Chełmszczyzna obejmowała powiaty: chełmski, hrubieszowski, zamojski, tomaszowski i krasnystawski, oderwane ukazem carskim od „Prywislińskiego Kraju”.
Nazwa „Prywislińskij Kraj” to rosyjska nazwa Królestwa Polskiego Kongresowego (1815). Nazwa ta powstała z nienawiści do „polskich matieżników”, którzy dążyli do odbudowania niepodległej Polski. Aby Polakom raz na zawsze odebrać nadzieję na odzyskanie niepodległości, zmieniono nazwę Królestwo Polskie na Priwislińskij Kraj. Oderwanie wyżej wymienionych powiatów od terytorium „Prywislińskiego Kraju” motywowano tym, że powiaty te były zamieszkane przez ludność mieszaną polsko-katolicką i ludność unicką – która dążyła raczej ku Polsce. Aby osłabić żywioł polski i oderwać unitów, czyli katolików obrzędu greckiego, od wpływów polskich, przeprowadzono na Chełmszczyźnie „obruszczenie” czyli rusyfikację unitów, polegającą na przymusowym przeciągnięciu ludności unickiej na prawosławie. Kazano po prostu księżom unickim przejść na prawosławie i przeciągnąć na tę religię parafian. (...)
Akcja rusyfikacyjna przeprowadzona w taki bezwzględny sposób stworzyła napięcie, które w kilkanaście lat po odzyskaniu niepodległości ujawniło się w postaci „Akcja pro Russia”. Akcja ta polegała nie tylko na burzeniu cerkwi lecz i na stawianiu cerkwi greko-katolickich (...).
Panowie dziedzice (...) myśleli, że gdy prawosławni przejdą na greko-katolicyzm, to staną się Polakami. Dziedzic z Gołębia, nazwiskiem Świerzawski, postawił taką cerkiew w Gołębiu i przewoził na nabożeństwa księdza z Uhrynowa. Zaś dziedzic z Cichoburza „nawrócił” na katolicyzm swoich fornali. Kazał im po prostu przejść na katolicyzm.
Byłem przypadkowo przy tym, gdy owi fornale przyjechali do Kryłowa, aby w kościele „zrobić wyznanie wiary”. Przyznaję, że gdy zobaczyłem tych ludzi, ogarnął mnie lęk. W ich obliczach wyraźnie gniew i nienawiść.
Od tego czasu nienawiść do Polski i Polaków dawała się wyczuwać wyraźnie w bliższym zetknięciu się z ludnością prawosławną, która już teraz nazywała się ukraińską. Chłód i nienawiść wyczuwałem także i w szkole u starszych uczniów. Została zmarnowała wieloletnia praca szkoły polskiej.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

fot. www.cerkiew1938.pl

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token