Numer 7(397)    Lipiec 2018Numer 7(397)    Lipiec 2018
fot.
Najpierw do gospodarza
o. Andrej Tkaczew
Pewien wałaamski mnich w monasterskich sprawach miał wyjechać do Petersburga. Ihumen mówi mu: „Kiedy przyjedziesz do Pitra, na początku pójdź do gospodarzy. Potem wszystkie swoje sprawy, z Bożą pomocą, pozałatwiaj i wracaj, nie zatrzymuj się”. A co oznacza: „Pójdź do gospodarzy”? A znaczy to, podejdź do o. Jana na Karpowce albo do Kseni Petersburskiej na cmentarz smoleński i do Aleksandra Newskiego do Ławry. Wszędzie pomódl się, postaw świeczki, pokłoń. Kniaź Aleksander, o. Jan i błogosławiona Ksenia to gospodarze Petersburga. Oddaj im cześć i z ich pomocą rozwiązuj sprawy. A potem odbijaj bez zwłoki, bo mnichowi w świecie się zatrzymać to jak rybie na brzegu dodatkową godzinę poleżeć.
Podobne podejście do podróżowania potrzebne jest nie tylko mnichowi. I podczas odpoczynku, i w podróżach służbowych.
Na Krymie gospodarzem jest św. Łukasz. Dotrzesz na Krym samolotem, pociągiem albo samochodem – idź do biskupa Bożego Łukasza. Pokłoń się, i to nie jeden raz, przyłóż. Powiedz: „Przyjechałem, władyko, do twojej diecezji na odpoczynek. Pobłogosław mnie i zachowaj od zła na wodzie i lądzie”. Potem możesz kapać się, nurkować. Tylko nie zapominaj przychodzić na Liturgię do najbliższej cerkwi.
Dokąd byśmy nie jechali, musimy się dowiedzieć, kto w tej miejscowości jest najważniejszy, kto jest jej gospodarzem.
W Woroneżu najważniejszy jest św. Mitrofan. Jego relikwie znajdują się w katedralnym soborze.
Przejeżdżasz obok Muroma – zajedź do Piotra i Fewronii. Będziesz w Jekaterynburgu – zadaj sobie trudu i odwiedź monaster w Wierchoturje, z relikwiami św. Symeona.
Jednym słowem, to musi być zasada. Po całej świętej Rusi rozsianych jest Chrystusową ręką wiele świętości. To nie tylko relikwie, ale i cudowne ikony, i święte źródła, i cerkwie, stare i nowe.
Tak więc, najpierw do gospodarza, potem reszta.
Zasada ta dotyczy także chrześcijańskich zagranicznych świętości. Tysiące i setki tysięcy naszych rodaków wydeptało butiki w Mediolanie i zostawiło tam miliony euro. Za szmatki. Mediolan przez lewe i prawe półkule mózgowe wielu osób traktowany jest jako „stolica szmatek i wyprzedaży”.
A przecież to miasto ma znanego na całym świecie duchowego gospodarza. To święty Ambroży, spoczywający wśród dwóch mediolańskich męczenników pod głównym ołtarzem starożytnej bazyliki. Tak też się ona nazywa – Santo Ambrosio. Ambroży ochrzcił św. Augustyna. Pod względem wpływu na cerkiewne życie, Ambrożego porównajmy ze św. Mikołajem i św. Spirydonem. I do niego trzeba pójść, jeśli już trafiłeś do północnej Italii. A jak przyjdziesz, potem już śmiało chodź do sklepach. Po tym jak zrobisz to co najważniejsze, to co drugoplanowe wykonasz lepiej.
W Kolonii będziesz, idź do trzech mędrców – Melchiora, Baltazara, Kacpra. W Neapolu będziesz – do św. Januarego. A i w Paryżu, jaskini hulanek i pieczonych kasztanów, jest wiele miejsc związanych z cerkiewną historią, dobrych dla duszy.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Andrej Tkaczew
tłum. Ałła Matreńczyk
fot. prawoslawie.ru

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token