Numer 8(398)    Sierpień 2018Numer 8(398)    Sierpień 2018
fot.Anna Radziukiewicz
Politycy chcą pomóc Cerkwi
Eugeniusz Czykwin
W 1993 roku, byłem wówczas posłem wybranym z Wyborczego Komitetu Prawosławnych, otrzymałem zaproszenie z greckiego parlamentu do udziału w kongresie prawosławnych parlamentarzystów w Ormilii na półwyspie Chalkidiki. W spotkaniu uczestniczyło kilkunastu parlamentarzystów z państw byłego Związku Radzieckiego, a także z Bułgarii, Rumunii, Cypru. Najliczniejsza była reprezentacja Grecji (6 duchownych, w tym 4 metropolitów, 25 członków parlamentu, 12 profesorów z głównych uniwersytetów i instytutów naukowych). Wskazywało to na dużą wagę, jaką władze i Cerkiew Grecji przywiązywały do tego spotkania i – jak się okazało – nowej inicjatywy, służącej nawiązaniu współpracy prawosławnych polityków z różnych krajów Europy, a w perspektywie całego świata.
Zaproponowany przez gospodarzy temat: „Prawosławie w nowej europejskiej rzeczywistości” był niezwykle aktualny, gdyż wówczas nie tylko Europa, ale też cały świat wchodził w nową epokę. Rozpadł się Związek Radziecki, a wraz z nim zniknął jeden z dwóch ośrodków utrzymujących na zasadzie parytetu strachu pokój w Europie. Rozpadło się największe i najsilniejsze państwo na Bałkanach – Jugosławia, w której toczyła się krwawa wojna, za którą świat zachodni obwiniał wyłącznie Serbów. Niebawem miała wybuchnąć pierwsza wojna czeczeńska. Istniała realna groźba przeniesienia jugosłowiańskiego scenariusza na teren byłego ZSRR, a to stanowiłoby już realne zagrożenie dla państw sąsiedzkich i Europy Zachodniej. Także perspektywa integracji świata islamu, do którego, w myśl koncepcji forsowanej przez Turcję, miały być włączone azjatyckie republiki byłego ZSRR, budziła, szczególnie u Greków, duże obawy.
Według europejskich elit, odpowiedzią na te wyzwania i zagrożenia powinna stać się zintegrowana Europa, „Nowy Europejski Dom”. Ale prawdziwa integracja – i z tego także zdawano sobie sprawę – to nie tylko kontakty i współpraca polityków, zniesienie wiz i taryf celnych, ale także, a może w pierwszej kolejności, budzenie w świadomości mieszkańców Europy poczucia jedności. Jednak ten cel – i to wybrzmiało w Ormilii – można osiągnąć tylko w jeden sposób. Tym sposobem jest odwołanie się do wspólnego dziedzictwa kulturowego, do wspólnej tradycji chrześcijańskiej. Jak okazało się później, do tych wartości Zachód nie zechciał się odwoływać. Ogarnięci ideą liberalizmu zachodni politycy wykreślili z przyjętej w 2004 roku w Rzymie Konstytucji Europejskiej jakiekolwiek wzmianki o chrześcijańskim dziedzictwie Europy, zaś część zachodnich Kościołów, w tym rzymskokatolicki, uznały terytorium byłego ZSRR za wielkie pole misyjne. Liczono, że w sytuacji swoistej pustki ideologicznej łatwo pozyskają miejscową ludność dla swoich Kościołów.
Jednak stosunkowo szybko zachodni „misjonarze” przekonali się, że Cerkiew prawosławna, którą w krajach postkomunistycznych poniżano, izolowano, tępiono przez siedemdziesiąt lat „ogniem i mieczem”, choć bardzo osłabiona, żyje, zachowała duchowe siły i może pomóc współczesnemu człowiekowi rozwiązywać jego problemy.
Zakończenie tragicznego dla prawosławia w Europie Wschodniej komunistycznego eksperymentu nie oznaczało jednak końca zagrożeń i ograniczeń, umożliwiających swobodne wypełnianie przez Cerkiew jej misji. Jednym z tych zagrożeń jest chęć wykorzystywania przez rządzących Cerkwi do osiągania ich politycznych celów. Powstałe na bazie lokalnych nacjonalizmów, wspierane przez władze, rozłamowe struktury (raskoły) na Ukrainie, w Czarnogórze, także w Mołdawii i Macedonii, to dziś bolesny problem światowego prawosławia. Innym problemem, utrudniającym zbliżenie chrześcijan Wschodu i Zachodu, pozostaje uniatyzm. Odrzucany w deklaracjach przez Watykan jako model jedności chrześcijan, w rzeczywistości jest wspierany i odradzany, jak ma to miejsce na Białorusi.
Z innymi, jeszcze większymi, zagrożeniami – dyskryminacją, wręcz fizyczną eksterminacją – spotykają się, podobnie jak inni chrześcijanie, prawosławni na Bliskim Wschodnie i w części państw afrykańskich.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Eugeniusz Czykwin
fot. www.eiao.org

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token