Numer 8(398)    Sierpień 2018Numer 8(398)    Sierpień 2018
fot.Anna Radziukiewicz
Jak kwiaty w oranżerii
tłum. Ałła Matreńczyk
– Od 1988 roku i jubileuszu tysiąclecia chrztu Rusi minęło trzydzieści lat. Jak można scharakteryzować ten okres w życiu Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi?
– Zasadniczą część tego okresu można nazwać czasem cerkiewnej pomyślności (błagodienstwija). Cała historia Cerkwi to wahadło. Po okresach prześladowań czy uciskania wiernych następują czasy pokoju i pomyślności. W minionych dziesięcioleciach staliśmy się świadkami spełnienia proroctw podwiżników XX wieku, że znów będą budowane cerkwie i odbudowywane monastery, kopuły błyszczeć złotem, Cerkiew rozkwitnie. Sława Bogu, wszystko to spełnia się w ciągu ostatnich trzydziestu lat. A najważniejsze – w tym czasie do wiary powróciło wielu ludzi, wyrosło całe pokolenie duchownych, tysiące osób przyjęły postrig, ateistyczne społeczeństwo zwróciło się do Boga. Co prawda sympatie do Cerkwi w życiu społecznym i politycznym nie okazały się zbyt długotrwałe. Teraz doświadczamy tego w sposób szczególnie wyraźny…
– Wahadło więc przemieszcza się w drugą stronę?
– Trudno powiedzieć. W krótkiej perspektywie możliwie, że tak. Widzicie przecież, jak silni tego świata atakują Ukraińską Cerkiew Prawosławną, jak politycy i media podgrzewają antycerkiewne nastroje w społeczeństwie. Przechodziliśmy to wszystko sto lat temu. Wszystko się powtarza, czasami do najdrobniejszych szczegółów. Przez pierwsze dziesięciolecia po rewolucji 1917 roku nowe władze aktywnie wykorzystywały raskolniczeskie (rozłamowe) grupy obnowleńców i samoświatow do walki z kanoniczną Cerkwią. W 1920 roku Konstantynopol, korzystając z prześladowań wiernych, w sposób niekanoniczny uznał cerkiew raskolników obnowleńców. I potem liczne świątynie obnowleńców i samoswiatow stały puste, nieliczne świątynie kanonicznej Cerkwi były przepełnione. Wszystko to już było….
Ale jestem przekonany, że jeśli teraz wahadło przechyli się na drugą stronę, to nie na długo. Przecież prawdziwe odrodzenie prawosławnej wiary na naszej ziemi, które przepowiedzieli święci, jest jeszcze przed nami. Taką dawkę duchowego optymizmu często słyszymy od odchodzącego pokolenia duchowieństwa, które przeżyło radzieckie prześladowania. Myślę i wierzę, że jeszcze nastąpi pomyślny złoty wiek naszego prawosławnego narodu i odrodzone świątynie nie pomieszczą wszystkich wiernych. Ale żeby ten czas nastąpił, wszystko powinno diametralnie zmienić się zarówno w kraju, jak i w społeczeństwie.
– Jak Władyka ocenia dzisiaj religijną świadomość wiernych UCP i ukraińskiego społeczeństwa?
– Powiem najpierw o wiernych. Bardzo optymistycznie. Nasi wierni znajdują się dzisiaj w wyjątkowych duchowych warunkach. Jak kwiaty w oranżerii. A oto dlaczego. Z jednej strony w całym kraju są prawosławne świątynie i monastery, wszędzie odprawiane są Liturgie, głoszone kazania, wydawana jest duchowa literatura, nie ma bezpośrednich zakazów wyznawania wiary. To znaczy można żyć pełnowartościowym duchowym życiem.
Z drugiej strony informacyjny ucisk, oszczerstwa w mediach, zastraszanie ze strony polityków i radykałów, niebezpieczeństwo przejęcia przemocą cerkwi i monasterów. Wszystko to, to wspaniałe „nawozy” dla prawidłowego duchowego życia. Trudne doświadczenia są konieczne. W ten sposób burzy się zgubny stan duchowej „pomyślności” i „komfortu”. Wierzący człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę z niepewności swego położenia, pomyślności swej rodziny. Zaczyna w większym stopniu pokładać nadzieję w Bogu, więcej modlić się i ufać w Jego pomoc, stara się częściej uczestniczyć w sakramentach. Nawet mentalnie umacnia to wiernych. Naciski, jakich doświadczają na sobie wierni w ciągu ostatnich lat, ujednoliciły nasze stado. W dużym stopniu oddzieliły ziarno od plew, ustawiły nas „ramię przy ramieniu”. Stale kontaktuję się z naszymi duchownymi, interesuję się sytuacją w parafiach. Liczba osób modlących się w naszych cerkwiach wzrosła o 15-20 procent. To fakt. I o tym nie powiedzą wam w mediach. Tam przeciwnie, słyszymy o „odpływie wiernych z Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej”. Powtórzę – dzisiaj nasi wierni znajdują się w wyjątkowo korzystnej sytuacji i to przynosi duchowe owoce.
– A jak można dzisiaj scharakteryzować religijną świadomość całego ukraińskiego społeczeństwa?
– Ona także coraz częściej napawa nas optymizmem. Nasze społeczeństwo, w przeciwieństwie do europejskiego, w swej naturze jest dość religijne. To dobrze. Ale niestety, nasza religijność nie zawsze jest uświadomiona, często oscyluje na granicy ignorancji. A to źle. Właśnie wskutek połączenia tych dwóch czynników, w naszym kraju tak bujnie rozwinął się cerkiewny raskoł.
Ale te same czynniki po części przekierowują nasze społeczeństwo z powrotem na cerkiewną orbitę. Kiedy żyć jest coraz trudniej, ludzie zaczynają już nie rozumem, oszukanym przez propagandę, a sercem decydować, do jakiej cerkwi chodzić. Dlatego też do naszych cerkwi przychodzą wciąż nowi i nowi parafianie.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

tłum. Ałła Matreńczyk
fot. www.pravoslavie.ru
Arcybiskup bojarski Teodozjusz (Snigirow), wikariusz metropolity kijowskiego i całej Ukrainy Onufrego, jest przewodniczącym cerkiewnego sądu kijowskiej diecezji, wykładowcą w Duchownej Akademii, udziela komentarzy największym świeckim mediom.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token