Numer 8(398)    Sierpień 2018Numer 8(398)    Sierpień 2018
fot.Anna Radziukiewicz
Anioł dobroczynności
Anna Rydzanicz
9 kwietnia 1910 roku, w dzień Sióstr Miłosierdzia, ma miejsce oficjalne otwarcie monasteru św.św. Marty i Marii. Wraz z wielką księżną metropolita moskiewski i kołomenski, archimandryta Troicko-Sergiejewskiej Ławry Władimir Bogojawlenski, wyświęca siedemnaście mniszek. Zgodnie z ustawem, napisanym przez Elżbietę Fiodorowną w konsultacji z teologami i autorytetami duchowymi, monaster ma nieść pomoc biednym i cierpiącym. Siostry na wzór świętej Marii zwrócone mają być ku życiu duchowemu, zaś wzorem świętej Marty nieść pomoc dobroczynną i medyczną. Strój mniszek odbiega od obowiązujących w prawosławnych monasterach. Jasne szaty nawiązują do strojów kobiet z pierwszych wieków chrześcijaństwa.
Księżna jest też zwolenniczką wznowienia w Cerkwi, wzorem Kościoła starożytnego, służby diakonijnej kobiet. Nie wszystkim to się podoba. Diakonisy razem z diakonami mogą przystępować do Eucharystii w Carskich Wrotach. Niektórzy hierarchowie uważają to za wpływy protestantyzmu. Niemieckie pochodzenie księżnej ma jednak wiele zalet. Jej energia, talenty organizacyjne i systematyczność pomagają w rozwoju placówki. Wychowana przez matkę w duchu niesienia pomocy potrzebującym, zdaje sobie sprawę, jak bardzo w Rosji taka pomoc jest potrzebna.
Mniszki prowadzą aptekę, szpital z dwudziestoma dwoma łóżkami, przychodnię, przytułek dla dziewczynek, lecznicę dla chorych na gruźlicę kobiet, dom dla niezamożnych studentek i robotnic, darmową stołówkę i bibliotekę. Elżbieta Fiodorowna siostrom miłosierdzia przed przystąpieniem do pracy organizuje kursy pod okiem lekarzy z zakresu opieki medycznej, psychologii. W szkoleniach i dziele Elżbiety biorą udział najlepsi specjaliści. Marfo-Marijski monaster dzięki staraniom wysoko urodzonej przełożonej dysponuje najnowocześniejszym sprzętem medycznym. Ona sama z wielkim zaangażowaniem asystuje przy operacjach. Pochyla się nad przypadkami często z medycznego punktu widzenia beznadziejnymi.
Aleksandra Fiodorowna nigdy nie zaakceptowała wyboru siostry, uważając że nowy tryb jej życia jest zwykłą ucieczką. Z kolei Elżbieta Fiodorowna nie mogła pogodzić się z tym, że carowa w nadziei wyleczenia chorego na hemofilię następcy tronu otacza się znachorami. Z latami konflikt narastał. W listach do Mikołaja II pisała, że nigdy też nie uważała się, jak ją nazywają złośliwi, świętą. O swej dobroczynności pisała: Ani przez minutę nie myślę, że odbywam służbę, to radość. Nie widzę niczego złego w niesieniu krzyży w bezgranicznej miłości Bożej. W Moskwie nazywana jest Białym Aniołem lub Matuszką Moskwy.

Widok wysoko urodzonej przełożonej
w dzielnicach Moskwy zamieszkałych przez proletariat i najuboższych nie należy do rzadkości. Spotyka się z sympatią i jest najbardziej lubianą przedstawicielką domu Romanowych. Mieszka w skromnym, trzypokojowym domu przy cerkwi. Ściany pomalowane na biało, ozdobione ikonami, proste łóżko bez materaca i najpotrzebniejsze meble są zupełnie inne od klimatu pałacowych rezydencji, w których jeszcze kilka lat temu mieszkała. Zwykle sypia po trzy-cztery godziny na dobę, jeśli nie czuwa przy łóżku chorego lub pogrążona w modlitwie przy zmarłych.
Przyjaciele Elżbiety Fiodorownej zachwycali się jej niezwykle szlachetną i bogatą osobowością, a również skromnością, otwartością oraz bystrym umysłem. Od śmierci męża zastępuje go na stanowisku wiceprzewodniczącej Palestyńskiego Towarzystwa Prawosławnego. Przyjaźni się z autorytetami duchowymi, wybitnymi teologami. Siostry Marfo-Marijskiego monasteru nie zwracały się jednak do niej matuszka, a Wasza Cesarska Wysokość.
Monaster rozrasta się. Podobne placówki powstają w dużych miastach Rosji. W 1913 roku w Moskwie niesie posługę dziewięćdziesiąt siedem mniszek. Jej działalność dobroczynna zostaje doceniona. 6 czerwca 1913 roku otrzymuje honorowe członkostwo Akademii Duchownej w Petersburgu.
W latach 1912-1914 miała w zwyczaju latem odbywać pielgrzymki po monasterach Rosji. Zaproszony przez nią książę Feliks Jusupow w pamiętnikach wspomina ostatnią taką wyprawę w lipcu 1914 roku. Elżbieta Fiodorowna odwiedziła wtedy Pokrowski monaster w Wierchoturiu nieopodal Ałapajewska, a także Ałapajewsk. Nie przypuszczała, że spędzi tam ostatnie miesiące życia.
I wojna światowa jest wielką tragedią narodu. Niemcy stają po drugiej stronie konfliktu. Księżna rzuca się w wir pomocy sanitarnej, powiększając szpital, a także organizując leki dla innych szpitali. Organizuje także protezy dla inwalidów wojennych. Stara się nieść pomoc najlepiej jak potrafi, ponieważ ta sfera pomocy jest słaba. Opatruje rannych i niesie duchową pomoc. Według niej to najważniejsze, bo duchowe wsparcie pozwala znieść najcięższe cierpienie. Pomaga nie tylko rosyjskim żołnierzom, odwiedza też niemieckich jeńców. Jej carskie siostrzenice, Olga, Tatiana i Maria, wraz z carową również pracują w szpitalach jako pielęgniarki. Niestety, przez wielu Rosjan i ona, i carowa uważane są za niemieckie agentki. Nastroje społeczeństwa wobec carskiej rodziny nie są najlepsze. Kontrowersyjny uzdrowiciel, z którym Elżbieta Fiodorowna nigdy się nie spotkała, ostatecznie podzieli siostry. Kiedy przed carową nazwie go samozwańcem i wysłannikiem szatana, ta wskaże jej drzwi.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Rydzanicz
fot. Agnieszka Kozłowska

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token