Numer 8(398)    Sierpień 2018Numer 8(398)    Sierpień 2018
fot.Anna Radziukiewicz
Przygody z makaronem
Dorota Wysocka
O powiem o książce niezwykłej, niezwykłej na wiele sposobów. To powieść, kierowana w zamyśle do młodych ludzi, ale czytać mogą ją wszyscy, bez względu na wiek. Wciągnie ich z pewnością. Autorka, Julia Wozniesienska, stworzyła dystopię. Słowo to oznacza przeciwieństwo utopii. O ile utopia to kraina szczęśliwości, to dystopia rysuje świat ponury, nieprzyjazny, grożący zagładą.
Kasandra, główna bohaterka, tak go nie postrzega. W takiej rzeczywistości się wychowała i innej nie zna. Urodziła się po wielkiej Katastrofie, która zmieniła fizyczne oblicze większości znanego nam świata (całe połacie ziemi zalane skażoną wodą, w której kryją się zmutowane potwory), ale jeszcze bardziej system władzy i stosunki społeczne. Rządzi Mesjasz, zdrobniale nazywany Messi, któremu Kasandra bez oporów oddaje cześć, widząc w nim dobroczyńcę ludzkości. Wszyscy ludzie są oznakowani i nieustannie (elektronicznie) kontrolowani.
Brzydotę otoczenia i wątłe (żadne) kontakty z rówieśnikami i innymi ludźmi rekompensuje jej rzeczywistość alternatywna. Codziennie, za pomocą specjalnego urządzenia, przenika do jednej z wielu grup, w których toczy się życie równoległe, w zasadzie podstawowe, w wybranym lub wykreowanym otoczeniu. Kilkanaście lat temu, gdy powieść powstawała, nikt nie słyszał jeszcze o matrixie, grach komputerowych, w które można się „włączać” całkiem dosłownie, a telefonia komórkowa, która tak bardzo odmieniła codzienność, dopiero raczkowała. Kasandrze wszystko co ją otacza wydaje się naturalne, akceptuje to co się dzieje i przeciw niczemu nie buntuje.
Ale Kasandra, przez znajomych nazywana Sandra, ma też babcię, której niemal nie widuje, osobę na tyle zamożną, że wykupiła sobie od władz prawo do życia jak chce, bez ustawicznego nadzoru specjalnych służb. Babcia, która niedawno złamała nogę, zaprasza wnuczkę do siebie, bo potrzebuje pomocy. Nie wypada, choć wolałaby, odmówić.
I nieoczekiwanie trafia do świata, jakiego nie znała. Do domu, w którym stoją meble z drewna, nosi się ubrania z naturalnych tkanin, je się to co wyrosło w ogródku czy jajka, które zniosły kury sąsiadów, pływa w (czystym) jeziorze, spędza godziny na świeżym powietrzu. I czyta książki.
Babcię odwiedzają dziwni goście, w tym – to dopiero dziwoląg – prawosławna mniszka. Bo babcia jest prawosławna, jej przodkami byli także Rosjanie (a dziadek Sandry był Grekiem).
Nieoczekiwanie pada propozycja – może Sandra, w zastępstwie babci, której chora noga uniemożliwia podróż, pojechałaby dość daleko, do Włoch, po makaron.
Nie zamierzam opowiadać książki, akcja dopiero się zawiązuje i poprowadzi nas przez zdarzenia dziwne, straszne, ale i krzepiące. Sandra przechodzić będzie długi i bardzo, bardzo bolesny proces przepotwarzania się, przemiany wewnętrznej, zyskiwania nowej świadomości.
Odbijać się w jej losach w jakimś stopniu będą i losy autorki, urodzonej w 1940 roku pisarki i szerzej „artystycznej duszy”, którą w 1976 roku zamknięto na cztery lata w więzieniu za „oszczerstwa wobec sowieckiego ustroju”, co oznaczało nie tyle aktywną działalność polityczną, ile swobodne wypowiedzi i taką twórczość. Przed sądem powiedziała, że „każde słowo, które wyszło spod mojego pióra – to prawda i tylko prawda. Głównym moim świadkiem jest Bóg. On jest moim obrońcą. Powierzam swój los nie w ręce sądu, a w Jego”. W więzieniu ogłosiła głodówkę, trwającą ponad granice ludzkiej wytrzymałości, bo pięćdziesiąt sześć dni, i wiele zrobiła, by więziennej i łagiernej codzienności do siebie nie dopuścić. Potem czekały ją lata emigracji.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Dorota Wysocka
Julia Wozniesienska, Droga Kasandry, czyli przygoda z makaronami, przekład Anna Stano, wydawca Eko Grupa Kapitałowa Centrum, Białystok 2018, ss. 416.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token